StartKultura

Chwałowice na zdjęciach! Pięknych zdjęciach!

Na wystawie swoje prace prezentują: Jędrzej Konieczny, Aleksandra Orlik, Joachim Kunert, Magdalena Piestrak, Bogusław Sitko, Aleksander Albiński, Jan Burian, Katarzyna Konopka, Karol Chorobik, Joanna Chrószcz, Artur Grochal, Dominika Walecka, Jacek Trybuś, Michał Leipelt, Mieczysław Lipina, Jarosław Lasota.

Napisać coś o Chwałowicach? Hm… Mogę tylko opisać moje lata dziecięce, a właściwie to, co wtedy robiłem z kolegami na terenach, których dziś już nie ma. W okresie letnim, najwięcej czasu spędzaliśmy, bawiąc się w lesie „Kusiowiec”, nieopodal naszego osiedla na ul. Obywatelskiej. Wtedy każdy z nas chciał być Jankiem Kosem z „Czterech Pancernych… albo Janosikiem, w zależności, jaki serial był w danym czasie emitowany na naszych ruskich „Rubinach”.

Tereny wokół osiedla nam sprzyjały w odtwarzaniu scen filmowych, bo były tu liczne pagórki, mały strumyczek ze źródełkiem oraz liczne stawy, największe z nich to „Tomoszek”, „Żółty” i „Kielowiec” ze starym młynem. Jak się już nam znudziły strzelaniny i gry wojenne to zawsze szło skoczyć na pobliskie ogródki działkowe ogołocić parę grządek z truskawek albo krzaczki z wieprzków (agrestu) albo świętojonków (porzeczek).

Czasami, gdy nasi ojcowie nie musieli w sobotę iść do roboty to musowo szło się na ryby na pobliskie stawy. Przynętą były oczywiście „glizdy” wykopane wcześniej przez nas. Przy odrobinie szczęścia szło się do domu z okoniem, karasiem, kleniem a nawet ze szczupakiem w saku. Takie tu były rybki. A w okresie zimowym to tylko jazda na sankach i dechach marki „Regle” na „wowrowym polu” oraz gra w hokeja na zamarzniętym ‘Tomoszku”.

Dziś tereny te, istnieją już tylko na naszych fotografiach i wspomnieniach, bo w rzeczywistości jest tu tylko hołda (hałda). Kopalnia próbuje dziś rekultywować zdegradowane tereny, ale myślę, że to już nie będzie to samo. Z dawnych lat przypomina mi się jeszcze zaciekła rywalizacja między szkołą podst. 13-tką (moją) a 14-tką, czyli jak ich nazywaliśmy „Mulokami”.

I nie była to spartakiada międzyszkolna, a regularne, mówiąc delikatnie potyczki. Żelazną granicą dzielącą nasz teren od „Muloków” był kopalniany wiadukt kolejowy nieopodal DK. Jędrzej Konieczny.

Zostaw komentarz