Start20 lat Radia 90 Wiadomości

20 lat Radia 90. Działo się: Najlepsze, najciekawsze, najbardziej zaskakujące! Sprawdź!

Niecodzienny wypadek drogowy w Rogowie

To luty 2003 roku. Dwóch pijanych mężczyzn włożyło do malucha kozła. Posadzili go za kierownicą, po czym zepchnęli samochód w dół drogi. Rozpędzony maluch przejechał 100 metrów ulicą Wyzwolenia, po czym zderzył się czołowo ze słupem energetycznym. Całe zdarzenie sfilmowali kamerą wideo, a wszystko po to, aby wygrać nagrodę w programie telewizyjnym „Śmiechu warte”. Śmiechu było dużo w całym Rogowie:

Sprawa dla pomysłowych mieszkańców Rogowa nie skończyła się wesoło, odpowiadali za stworzenie zagrożenia na drodze, poruszanie się samochodem niesprawnym technicznie, znęcanie się nad zwierzętami oraz za nieuzasadnione wezwanie straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.

Zrobił zdjęcie i wygrał

W październiku 2010 roku oglądaliśmy zdjęcie „Beskidzka arkadia”, za które Jakub Połomski z Cieszyna zdobył pierwsze miejsce w konkursie organizowanym przez National Geographic. Jakub na co dzień zajmuje się marketingiem w jednej z firm budowlanych. W wolnych chwilach robi zdjęcia:

Zdjęcie przedstawia zabudowania Koniakowa ujęte ze szczytu Ochodzitej. Sprawia to wrażenie, że fotografia została wykonana z lotu ptaka.

Teraz o pytonie, który… jeździł oplem

Ponad dwumetrowy wąż przez kilka dni jeździł przyczepiony do podwozia Opla Corsy w Radlinie. To był czerwiec 2007 roku. Właścicielka samochodu zaniepokojona wezwała strażaków. Ci z kolei zwrócili się o pomoc do hodowcy zwierząt Krzysztofa Banasia z Wodzisławia:

Krzysztof Banaś zaopiekował się pytonem, gad miał trafić do ogrodu zoologicznego lub egzotarium.

A teraz rekord z listopada 2003 roku

4 promile i 62 setne taki wynik wskazał alkomat podczas badania 38-letniego kierowcy jadącego przez centrum Wodzisławia Śląskiego. Daewoo Nexię zatrzymali strażnicy miejscy na ulicy 26 marca w środku dnia, bo przed godziną 14.00. Jak komentowali policjanci 4,62 promila to niewątpliwy rekord, jaki padł na drogach powiatu wodzisławskiego.

Teraz sierpień 2008 roku i strażacy… lekarstwo na wszystko

Oprócz tego, że gaszą pożary, ratują ludzi zakleszczonych w samochodach, wyciągają ich spod gruzów czy sprzątają z dróg olej, który wyciekł z ciężarówek to wzywani są do miliona innych, czasami dość dziwnych interwencji. Właśnie w sierpniu 2008 roku rybniccy ratownicy wezwani zostali do Książenic, gdzie uwalniali wiewiórkę, która utknęła w rynnie, a w centrum Rybnika przy ulicy Kościelnej łapali nietoperza. Mówiliśmy także o akcji przy ulicy Zebrzydowickiej, gdzie strażaków wezwano do pająka. Uratowali życie Tygrzykowi Paskowanemu, który w Polsce objęty jest ścisłą ochroną. Złapali go do słoika i wywieźli do lasu. Strażaków wzywają też mieszkańcy regionu, gdy czują, że nic innego ich nie uratuje. Tak było w przypadku dwóch młodych mężczyzn ze Skrzyszowa, którzy w drodze na dyskotekę, a szli pieszo, wpadli do potoku. Nie potrafili sami wyjść na brzeg Szotkówki. A strażacy przyjechali, wyciągnęli i jeszcze przeszukali koryto rzeki, bo mężczyźni nie potrafili powiedzieć, ilu ich tam właściwie wpadło.

Zostaw komentarz