Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

3 osoby nie żyją, z 7 osobami nie ma kontaktu. Najnowsze informacje z Pniówka

Facebook Twitter

Tuż po północy doszło do zapłonu metanu na poziomie 1000 w kopalni "Pniówek" w Pawłowicach. Kiedy ratownicy byli już na dole, doszło do kolejnego wybuchu. W strefie zagrożenia były 42 osoby. Obecnie w szpitalu przebywa 21 osób. Z 7 osobami na dole nie ma kontaktu. 3 osoby poniosły śmierć - to najnowsze informacje, które przekazało kierownictwo kopalni.

Waldemar Stachura: Z uwagi na wzrost zagrożenia ponownego wybuchu metanu i z uwagi, że doszło do zniszczenia pewnych zabezpieczeń obecnie w strefie zagrożenia, nieprowadzone są żadne działania

– mówi Waldemar Stachura, dyrektor biura produkcji JSW.

Tomasz Cudny: Wszystkie osoby ranne są objęte opieką lekarską

– dodaje Tomasz Cudny, prezes zarządu JSW.

Waldemar Stachura: Te działania oczywiście będą wznowione. Zebrał się obecnie zespół doradców, zespół fachowców, którzy będą nam pomagali w podjęciu stosownych decyzji co do dalszego prowadzenia akcji.

Radio 90: Doszło do dwóch zapłonów?

Tomasz Cudny: Tak, doszło do dwóch wybuchów, jeden został stwierdzony już w czasie prowadzenia akcji ratowniczej i on był najbardziej niebezpieczny dla nas. Mieliśmy kontakt natychmiast ze wszystkimi specjalistycznymi szpitalami. Szpital w Siemianowicach, jeżeli chodzi o sprawy oparzeniowe, był gotowy do przyjęcia wszystkich pracowników.

Na zdjęciu od lewej: Waldemar Stachura dyrektor biura produkcji JSW; Tomasz Cudny, prezes zarządu JSW; Edward Paździorko zastępca prezesa do spraw technicznych w JSW.

Jak zaznacza Edward Paździorko, zastępca prezesa do spraw technicznych w JSW, – akcja ratownicza trwa, na bieżąco są analizowane zagrożenia, które obrazują możliwość pracy zastępów ratowniczych w regionie.

Edward Paździorko: Z ośmioma osobami nie mamy jeszcze kontaktu i nie możemy stwierdzić na tę chwilę nic o ich stanie.

Radio 90: Te osiem osób, to są ratownicy?

Edward Paździorko: To są pracownicy, którzy pracowali w rejonie ściany i też również ratownicy, ale tę chwilę nie możemy stwierdzić którzy, bo nie ma do nich dostępu.

Jak dodaje Paździorko, akcja ratownicza rozpoczęła się natychmiast. Służby ściągnięto z całego regionu.

Edward Paździorko: Od razu została powiadomiona centralna stacja ratownictwa, ściągane są zastępy z naszych sąsiednich kopalń i tak się tworzy pierwszy sztab ludzi, którzy są bezpośrednio na kopalni. Zostało to bardzo szybko zawiązane i wiadomo, że cały czas, żeby posyłać ratowników, to trzeba obserwować. Większość ludzi, tak jak prezes wspomniał, wyszło o własnych siłach. Stan ich był taki, że zabraliśmy ich i zostali przetransportowani do Siemianowic. Trwa akcja i na bieżąco będziemy analizować i podawać po prostu meldunki. W tej chwili to jest na bieżąco analizowane.

W sztabie akcji przebywają przedstawiciele Zarządu JSW oraz Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego.

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj