Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Atak na ratownika: „Jeden pacjent ugryzł mnie w rękę, drugi szarpał, a kolejny groził i używał wulgaryzmów”

Dopóki nie będą wyższe kary, a wyroki nie będą zapadały tak, jak to się dzieje po kilku latach, będą zdarzały się ataki pacjentów na ratowników medycznych - mówi poranny gość Radia 90 Piotr Piotrowicz z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

ratownik medyczny

Szacowany czas czytania: 02:42

Atak na ratownika – dzisiaj porannym gościem był Piotr Piotrowicz

Po ataku 20 mężczyzn na zespół ratownictwa medycznego pod Warszawą po raz kolejny rozgorzała dyskusja o bezpieczeństwie ratowników. Niestety to powszechne zjawisko. Piotr Piotrowicz pracujący jako ratownik medyczny w karetce Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Jastrzębiu-Zdroju i Rudzie Śląskiej, wielokrotnie był atakowany przez osoby, którym miał pomóc. W trzech przypadkach skierował sprawę do sądu.

Piotr Piotrowicz: Pacjenci są bardzo często, szczególnie pod wpływem alkoholu, mocno agresywni wobec ratowników medycznych. Trzy sprawy skończyły się w sądzie i wyrokiem sądu. Dwa przypadki to były sytuacje, kiedy pracowałem na izbie przyjęć w Jastrzębiu-Zdroju. W jednym przypadku pacjent mnie ugryzł w rękę. Wezwałem policję, no i sprawa się potoczyła. W innym przypadku pacjent twierdził, że jestem mordercą. Używał wobec mnie gróźb karalnych, wyzywał mnie, używał wulgaryzmów. Trzecia sytuacja była w pogotowiu, gdzie zostałem poszarpany przez osobę, do której przyjechaliśmy.

fot. Radio 90

Sprawy w sądach toczyły się zaocznie, dopiero po kilku latach zapadały wyroki. Zasądzały one na rzecz oskarżonych karę grzywny od 100 do 500 złotych, choć kodeks karny przewiduje, że może ukarać karą nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Radio 90: To pokazuje, że te kary są naprawdę niskie i one nie odstraszają tych, którzy rzucają się z pięściami na ratowników.

Piotr Piotrowicz: Absolutnie. Taka kara stu złotych, nie sądzę, żeby kogokolwiek odstraszyła. Wręcz, moim zdaniem może nawet spowodować, że to jest całkiem niezła zabawa. Wydaje mi się, że wystarczyłoby uprościć procedurę zgłoszenia takiego zdarzenia, która trafia do sądu, który sprawę rozpatruje w ciągu miesiąca i te kary, które są dozwolone przez prawo, po prostu powinny być ostrzejsze. Po jakimś czasie wydaje mi się, że społeczeństwo szybciutko by się zorientowało, że to się nie opłaca.

Dlaczego atakowania są ratownicy medyczni? Jak mówi poranny gość Radia 90, wielu pacjentów jest pod wpływem alkoholu, środków odurzających, część traktuje pogotowie ratunkowe jak przychodnie na kółkach i gdy spotyka się z niemożliwością podania przez ratowników leków, dochodzi do agresji.

Nikt nas nie uczy jak mamy się bronić

– nie ukrywa Piotr Piotrowicz.

Piotr Piotrowicz: Szkoła nie przygotowuje do końca do takich sytuacji. Nie umiemy się bronić, na jak kończyłem Akademię Medyczną, teraz ich nie ma, są uniwersytety, to nie było żadnego przedmiotu pod tytułem „samoobrona”. Był basen, inne rzeczy, ale samoobrony nie było. Nie ma, tego nie ma, absolutnie nie jesteśmy do tego przygotowani.

A cała rozmowa Arkadiusza Żabki z ratownikiem medycznym z Jastrzębia-Zdroju Piotrem Piotrowiczem na co dzień pracującym w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego do zobaczenia na radio90.pl

Czytaj także:

REKLAMA