StartWiadomości Wiadomości dnia

Co dalej z odpadami w Żorach?

Kiedy wreszcie ta niebezpieczna substancja zostanie wywieziona? – pyta nasza słuchaczka. Trwają procedury, ale wszystko niestety potrwa – mówi nam pełnomocnik prezydenta Żor do spraw infrastruktury, Bronisław Jacek Próchnicki:

W tej chwili, jeśli chodzi o nas to prowadzimy postępowanie zmierzające do wydania decyzji na nakazujące na usunięcie tych odpadów tego miejsca. Później egzekucja tej decyzji, a później czeka nas decyzja o wykonaniu zastępczym. Niestety nie znajdujemy- przynajmniej na razie- innej drogi, niż robienie kolejnych kroków w takim postępowaniu administracyjnym. Natomiast jeśli chodzi o drugą stronę to dysponujemy oświadczeniem spółki właściciela tego terenu, w którym jest mowa o tym, że będą podejmowali kroki, aby te odpady usunąć.

Pełnomocnik prezydenta Żor przypomina, że gmina nie wydała zezwolenia na gromadzenie odpadów, znajdują się one na prywatnym terenie i są składowane nielegalnie. Ich usunięcie może potrwać i to wiele dni. Czy nie można wywieźć odpadów szybciej?

Ja bym proponował, że osoby, które są zainteresowane tym tematem, przeczytały istniejący na stronach Najwyższej Izby Kontroli skrót raportu dotyczącego całego systemu ochrony ludności. Raport jest z 21 stycznia ten skrócony, a cały raport był przygotowany nieco wcześniej, jesienią ubiegłego roku. Liczą ponad 100 stron, a tytuł tego skrótu jest następujący: Polska nie ma skutecznego systemu ochrony ludności. Niestety przychylam się do tej opinii.

Dopiero przy wydawaniu decyzji nakazującej wywiezieni odpadów właścicielowi terenu, na którym są one składowane – a ma to nastąpić wkrótce – zapisany zostanie termin wywiezienia odpadów. Jeżeli nie zostanie on dotrzymany, rozpoczną się kolejne procedury. Firma na terenie, której znajdują się naczepy z niebezpiecznym ładunkiem, choć sama nie poczuwa się do winy, bo jak twierdzi trafiły tam one bez jej zgody, zapewnia, że dołoży wszelkich starań by jak najszybciej zostały wywiezione.

Takich sytuacji jest w kraju wiele, Bronisław Jacek Próchnicki podaje jako przykład mazowiecką Gminę Borkowice, gdzie w listopadzie ubiegłego roku odkryto opady składowane tuż obok szkoły, a do dzisiaj nie udało się ich wywieźć. Takich przypadków jest więcej w całym kraju:

Z przykrością muszę powiedzieć, że w tych wszystkich przypadkach, które są w Polsce, bo w samej Wielkopolsce w połowie 2015 roku ujawnionych zostało kilkadziesiąt tysięcy ton w kilku miejscach na terenie tego regionu. Natomiast od tego czasu do dnia dzisiejszego nie wypracowano w Polsce, żadnych procedur, które mogłoby ten proces przyśpieszyć. Taka jest niestety szara rzeczywistość.

Według naszych nieoficjalnych informacji, jeżeli z wywiezieniem opadów nie upora się właściciel terenu i trzeba będzie uruchomić kolejne procedury, wszystko może potrwać nawet kilka miesięcy.

O sprawie czytaj też tutaj: Wyciekły niebezpieczne substancje ze zbiorników przy Sosnowej

Zostaw komentarz