Radio 90

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

 

Co ze ślubem? pyta Wiktoria: na kwarantannie od ponad miesiąca

Facebook Twitter

Planowane na czerwiec wesele jest odwołane. Ślub stoi pod znakiem zapytania, bo narzeczeni od ponad miesiąca są na kwarantannie i nie mają widoków na jej zakończenie. Wiktoria z Rybnika, podobnie jak wielu innych naszych słuchaczy, nie mogła doczekać się na wymazobus, kilka razy była wpisywana na listę, nie zna wyników wszystkich swoich badań.

Fot. fietzfotos / pixabay.com

Radio 90: Jak Wy się czujecie?

od 22 kwietnia już trochę tacy ubezwłasnowolnieni no bo to jest naprawdę długi czas. Znajomi od narzeczonego poszli do pracy, mieli w ciągu tego czasu po trzy, cztery wymazy a my tak naprawdę nawet drugiego nie znamy- jest to takie dość frustrujące.

Radio 90: W sumie wymazy były już trzy?

Tak, zgadza się.

Radio 90: W sprawie tego drugiego wyniku co usłyszeliście?

Usłyszeliśmy, że gdzieś przepadł. Dzwoniliśmy do Katowic i w Katowicach usłyszeliśmy, że sprawdziła Pani w 9 laboratoriach i nigdzie go nie ma. W niedzielę przyjechał kolejny wymazobus, który pobrał wszystkim próbki. Na razie nic nie wiemy i czekamy nadal.

Nasza słuchaczka oraz jej narzeczony pracują w kopalni. Razem z nimi na kwarantannie są jeszcze 3 osoby. 27 czerwca miał odbyć się ślub tej pary:

Tak naprawdę wszystko się przedłuża, no bo nawet nie możemy podstawowych rzeczy załatwić, jak uszycie sukienki, pójście do kościoła, spisanie protokołu, takich po prostu życiowych rzeczy. Cały czas czekamy na te wyniki i liczymy, że wszystko się uda, ale z każdym dniem przepada jakakolwiek szansa, że dojdzie to do skutku. Wesele jest odwołane, na ślub czekamy tak naprawdę do ostatniej chwili czy się uda, czy się nie uda.

To, że przyjechał do nich wymazobus jest tylko efektem dużej determinacji naszych słuchaczy:

Przy tym drugim wyniku to tak naprawdę przyjechał ten wymazobus dopiero po dłuższej rozmowie z sanepidem i konfrontacji z kopalnią, bo oni tak naprawdę nie przyjechali tak od siebie. My dopiero zrobiliśmy dość duże nagłośnienie tego w pracy i wszędzie a tak naprawdę nie było nas na listach, jak dzwoniliśmy poprzednio do sanepidu. Pan, który odebrał w sanepidzie, powiedział, że nie ma Rafała na liście i powiedział, że nie jest nam w stanie nic zagwarantować, że ten wymazobus w ogóle przyjedzie.

„W kontakcie z sanepidem potrzebny jest upór” – dodaje Wiktoria:

Myśmy naprawdę mogli siedzieć i czekać, a nikt się z nami nie kontaktował. Ja po prostu siedziałam z dwoma telefonami w rękach i na te dwa numery alarmowe dzwoniłam do sanepidu. Ponad 2,5 tysiąca połączeń za pierwszym razem, gdy w ogóle mi się udało dodzwonić. To już jest po prostu taka bezsilność, siedzenie w domu. My byśmy chcieli wrócić do rzeczywistości, pójść do pracy, pozałatwiać najważniejsze rzeczy, pójść do lekarza, a tak naprawdę jesteśmy uwięzieni w jednym domu i mamy zero kontaktu z rzeczywistością, z innymi ludźmi. Tyle, co nam tak naprawdę ktoś przywiezie jedzenie, bo inaczej nie da się funkcjonować.

z mieszkanką Rybnika i słuchaczka Radia 90, Wiktorią rozmawiała Monika Sokołowska.

Podobną sytuację, w której znaleźli się jego najbliżsi opisał nasz słuchacz, Arek:

Dzień dobry. Siostra z mężem i dwójką dzieci siedzą w domu od 26 kwietnia. Pierwszy wynik szwagier miał pozytywny, po 12 dniach pobrany drugi wymaz i wynik negatywny, trzeci wymaz był brany 19.05 całej rodzinie i do dziś zero odzewu. Dziennie po 1000/1500 telefonów do sanepidu (brak kontaktu). Jak się uda dodzwonić – to oni nic nie wiedzą. Dzieci, jak i siostra z mężem, są już w ciężkim stanie psychicznym.

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj