Czerwone Osiedle w Szczygłowicach. Powstał film ukazujący jego historię [GALERIA, WIDEO]
Mówiono o nim Mariensztat lub Czerwone Osiedle. Pierwsze z określeń nawiązywało do podobieństw z Marientsztatem w Warszawie. Drugie związane było z kolorem tworzących go budynków. Dziś osiedle, które mieściło się w Szczygłowicach już jednak nie istnieje. Zostało zasypane hałdą miejscowej kopalni. Doczekało się za to filmu.

Szacowany czas czytania: 04:00
Czerwone Osiedle w Szczygłowicach. „Mariensztat” doczekał się filmu
Szczygłowice – podobnie zresztą jak wiele z miejsc, gdzie prowadzono lub nadal prowadzi się działalność górniczą – sporo zawdzięczają kopalni. Górnictwo nie tylko jednak dawało, ale też zabierało.
To właśnie z powodu działalności górniczej, w Szczygłowicach nie ma już śladu po dawnym Czerwonym Osiedlu, nazywanym też „Mariensztatem”. Funkcjonowało ono przez zaledwie około trzy dekady. Jego budowa ruszyła na początku lat 50. W latach 80. konieczna była jego ewakuacja. Spowodowały ją szkody górnicze.
Losy szczygłowickiego osiedla opowiada film „Zasypani. Historia mieszkańców Czerwonego Osiedla”, który niedawno miał swoją premierę. Odbyła się ona rzecz jasna w Szczygłowicach, w tamtejszym Domu Kulturym, notabene znajdującym się tuż przy kopalni.
W powstanie dokumentu zaangażowanych był cały szereg osób. Od początku nie miały one wątpliwości, że historię Czerwonego Osiedla najlepiej opowiedzieć przenosząc ją na ekran.
Dla nas osób, które były zainteresowane tym tematem, było jasne, że najlepszym jego nośnikiem będzie film. Odchodzących świadków najlepiej byłoby nagrać, że to ludzi najbardziej ucieszy
– mówi Marta Tomczok, jedna z pomysłodawczyń powstania filmu o szczygłowickim „Mariensztacie”.
Premierę filmu zdecydowało się zobaczyć około 250 osób, które niemal do ostatniego miejsca wypełniły salę szczygłowickiego Domu Kultury, a nawet dostawione „luzem” krzesła.
Takiego czegoś się nie spodziewałem w momencie, kiedy zaczynaliśmy pracę nad tym filmem
– przyznaje Maciej Marmola, współreżyser dokumentu o nieistniejącym już osiedlu w Szczygłowicach.
Twórców filmu cieszy też to, że dawni mieszkańcy „Mariensztatu” nie tylko otworzyli się przed nimi i zdecydowali się opowiedzieć o osiedlu w filmie, ale obecni byli także w trakcie jego premiery.
To chyba jest najważniejsze, że ludzie po pierwsze w tym filmie wystąpili – opowiedzieli, zgromadzili fotografie, podzielili się nimi – i przyszli na premierę. To, co się tutaj działo, gdzie każdy wymieniał swoje wspomnienia, one zaczynały się automatycznie uzupełniać. Tu stała się rzecz wyjątkowa
– zaznacza Kamil Niesłony, również będący reżyserem filmu.

A osobami, które najpierw podzieliły się swoimi wspomnieniami w filmie, a następnie zobaczyły go przy okazji premiery byli m.in. państwo Weronika i Ryszard Moderowie.
Przyprowadziliśmy się tutaj w 1962-1963 roku. Tu się bardzo fajnie mieszkało. Mieszkania były piękne
– wspomina pani Weronika, która wraz z rodziną w Szczygłowicach mieszkała do roku 1976, a aktualnie wspólnie z mężem zamieszkuje mieszkanie na Osiedlu I Wojska Polskiego w Knurowie.
Mieszkanie państwa Moder na „Mariensztacie” było jednym z pierwszych, które doświadczyło negatywnych skutków „fedrowania” kopalni Szczygłowice.
Szkody górnicze naruszyły konstrukcję kominów, przez co z rozpalanego w mieszkaniu niżej pieca kaflowego, dym wydobywał się u nich. Do tego, w piwnicy ich domu, zaczęła pojawiać się woda, a nawet fekalia z przerwanego rurociągu osadnika.
I choć w Szczygłowicach w pierwszej kolejności powstał „Mariensztat”, a dopiero potem utworzono kopalnię, z ich „starcia” zwycięsko mogła wyjść tylko ta druga.
4 grudnia 1961 roku, gdy było pierwsze uruchomienie kopalni, od tego momentu cały czas straszyli, że „i tak was zalejemy”, bo ważniejszy jest węgiel
– wraca pamięcią Ryszard Moder.
Ostatecznie Czerwone Osiedle w 1985 roku zasypała hałda. Dzieła jego zniszczenia dopełniła powódź tysiąclecia, mająca miejsce kilkanaście lat później – w 1997 roku.
Jeszcze kilka lat temu widać było dachy ostatnich budynków „Mariensztatu”. Obecnie nie widać go w ogóle. Ulica Korfantego – dawniej ul. Świerczewskiego – prowadząca do osiedla, w pewnym miejscu po prostu się urywa.
Film o Czerwonym Osiedlu został już udostępniony w sieci. Można go obejrzeć poniżej:
Dodatkowo na profilu Centrum Kultury w Knurowie w serwisie YouTube, zamieszczone zostały też niewykorzystane w filmie opowieści byłych mieszkańców Czerwonego Osiedla.
Mówi się także o powstaniu książki na temat „Mariensztatu”. Poświęcony mu rozdział znajdzie się również w książce „Blizny”, będącej reportażem autorstwa Marty Tomczok, opowiadającym o miejscach, które w związku z rozwojem przemysłu w PRL-u przestały istnieć. Premiera tej książki będzie mieć miejsce w marcu.
Wcześniej natomiast, bo 26 listopada na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, na start ogólnopolskiej konferencji ponownie będzie okazja zobaczyć film o „Mariensztacie”.
Odbędzie się wtedy też spotkanie z jego twórcami. Ponadto będzie okazja obejrzeć wystawę archiwalnych zdjęć z Czerwonego Osiedla.





