Defibrylatory w Rybniku skradziono pół roku temu, kapsuły wciąż stoją puste…
Choć mięło już ponad pół roku od kradzieży defibrylatorów w centrum Rybnika, to cały czas nie zamontowano nowych.

Szacowany czas czytania: 01:19
Mobilne defibrylatory w Rybniku padły łupem kradzieży
Przypomnijmy, padły one łupem 24-latki, która pozwoliła sobie na ich zuchwałą kradzież z przystanku obok Sądu Rejonowego i na Placu Wolności. W tym ostatnim miejscu na pustej kapsule widnieje napis „Brak defibrylatora. Defibrylator jest dostępny w Urzędzie Miasta Rybnika przy ulicy Chrobrego 2”.
To kilkaset metrów, ale w przypadku potrzeby uratowania komuś życia odległość może być zbyt duża. O kradzież pytamy Agnieszkę Skupień, naczelniczkę wydziału informacji kultury i promocji. Dlaczego tak długo trzeba czekać na montaż nowych urządzeń?
Agnieszka Skupień: Musi być uruchomiona cała procedura, która jest związana też z ubezpieczeniem. Osoba, która dokonała tego czynu, została ukarana. My zawnioskowaliśmy do ubezpieczyciela, bo mamy udokumentowaną tę kradzież i otwarliśmy całą procedurę. Uzyskaliśmy pieniądze z ubezpieczenia. To jest koszt prawie 24 tysięcy złotych i zamówiliśmy nowe defibrylatory. Takie mobilne defibrylatory są produkowane na zlecenie, to nie jest tak, że idziemy do sklepu na półkę i kupujemy sobie defibrylator, tylko produkcja tego defibrylatora trwa. Wykonawca powiedział, że zrobi to do kwietnia. Mamy niestety już lipiec i dopiero teraz mamy te defibrylatory, trwa kalibracja tych urządzeń i zostaną zainstalowane do końca lipca.
Jeden defibrylator wróci na Plac Wolności, drugi być może zostanie przeniesiony sprzed przystanku obok Sądu Rejonowego na parking wielopoziomowy przy ulicy Hallera.