Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Drop To The City w Rybniku: Były skoki na rowerach, były skoki adrenaliny [WIDEO, FOTO]

Pierwszy raz w Rybniku zorganizowano zawody Drop To The City. Rowery śmigały przez centrum miasta, a dobra pogoda i spora liczba zawodników spowodowała, że oglądający mogli podziwiać wiele emocjonujących skoków i zjazdów.

drop to the city
Drop to The City w Rybniku w 2024r./ fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 03:33

To były prawdziwe emocje! Ponad 80 zawodników wzięło udział w Drop To The City w Rybniku. Przejazd przez centrum miasta, schody, skocznie i finał z piskiem opon na rynku.

Cieszymy się, że tyle osób zapisało się i wzięło udział w tych zawodach

– przyznaje Maciej Kiwak, komentator całego wydarzenia.

Maciej Kiwak: Co zważywszy na taką imprezę, jest myślę, bardzo dobrym wynikiem. To pokazuje, jak dużym zainteresowaniem cieszy się tutaj miejski downhill w Rybniku. Rywalizacja jest bardzo zacięta. Nie spodziewaliśmy się czasów poniżej jednej minuty, ale to pokazuje, jak szybcy zawodnicy są na trasie.

Najważniejszy oczywiście jest czas, bo zawodnicy wykonują przejazdy z pomiarem czasu. Czyli wiadomo, najszybszy na mecie wygrywa. No poza tym czasem, trzeba mieć też żelazną kondycję, bo trasa jest dość specyficzna, wymaga sporej ilości pedałowania, więc żeby myśleć o osiągnięciu dobrego rezultatu czasowego, to po prostu trzeba trochę, jak to się mówi w nomenklaturze rowerowej „dorzucić korby na trasie”, co oczywiście jest sporym wyzwaniem i sporym wysiłkiem, więc myślę, że tutaj połączenie umiejętności i żelaznej kondycji będzie kluczem do sukcesu.

Maciej Kiwak

Kilkusetmetrowa trasa przez centrum miasta, różnica poziomów, szykany, skocznie i zakręty – to dodawało adrenaliny uczestnikom. A przy okazji efektowne skoki obserwowało wielu kibiców.

Maciej Kiwak: Oczywiście myślę, że to jest też bardzo widowiskowe dla kibiców. Mamy faktycznie kilka skoczni, największa zlokalizowana przed metą, ale tak naprawdę to przeszkody na trasie, bo tak o nich mówimy, są ustawione wzdłuż całej trasy. Po drodze zawodnicy muszą też pokonać kilka sekcji ze schodami. Myślę, że przejazdy mogą się podobać kibicom i na pewno zapewniają dużo adrenaliny nie tylko dla zawodników, ale także dla osób, które nas oglądają.

Radio 90: Ponad 80 zawodników, ale wielu kibiców. To pokazuje, że zawody chyba mają szansę, rację bytu i będą cieszyć się powodzeniem.

Maciej Kiwak: Ja myślę, że jak najbardziej. Dzisiaj jest dość gorąco, więc pewnie część osób mogła wybrać wizytę nad wodą, ale bardzo dużo osób jednak postanowiło nas odwiedzić w Rybniku, co rzecz jasna nas jako organizatorów bardzo cieszy, ale też pokazuje, że takie zawody są po prostu potrzebne, że taka rywalizacja miejska w downhillu, która jest z jednej strony nietuzinkowa i niecodzienna, ale też przyciąga właśnie widzów, co jest bardzo fajne i myślę, że jest to pierwsza edycja tej imprezy, ale mam nadzieję, że nie ostatnia.

Skocznia przy Teatrze Ziemi Rybnickiej, tego w mieście jeszcze nie widziano.

I to jest ekstra

– mówią zawodnicy biorący udział w Drop To The City. Był wśród nich 12-letni Wiktor.

Radio 90: Jak widzisz starszych kolegów, tak skaczących. Co sobie myślisz?

Wiktor: Też tak chcę. Teraz będę próbował polecieć tego dropa – czyli skocznię (…)

Świetnie, że w Rybniku zorganizowano takie wydarzenie

– przyznaje Jakub, tata Wiktora i Bartosza.

Jakub: Cieszymy się bardzo, że taka impreza może się też odbyć w Rybniku. Super.

Radio 90: Bardzo aktywna impreza.

Jakub: Zgadza się, rowery to jest coś, co bardzo lubimy. Uczestniczymy w takich imprezach. Jesteśmy rodzinnie. Najmłodszy syn akurat bierze udział, starszy nie może ze względu na kontuzję. Ale kibicujemy. Kibicujemy kolegom i koleżankom, które startują.

Radio 90:Jak tata dopinguje?

Jakub:Aktywnie, bardzo aktywnie. Ja też bardzo lubię jeździć na rowerze i często z dziećmi korzystamy wspólnie.

Radio 90:Ale jazda na rowerze rekreacyjna różni się trochę od skakania.

Jakub: Tak, to się zgadza. Chłopcy są przygotowani, ponieważ biorą czynny udział w takich treningach i też dlatego jesteśmy na tej imprezie i nie boję się o bezpieczeństwo, bo wiem, że te treningi dużo dają.

Zawody rowerowe z mikrofonem i aparatem obserwował Jan Bacza.

Czytaj także:

REKLAMA