INNPRO ROW Rybnik w końcu zwycięski! Choć Stal Rzeszów pokonał dopiero w przedostatnim biegu [ZDJĘCIA] [WYPOWIEDZI POMECZOWE]
Dopiero w przedostatnim - czternastym biegu - zapewnili sobie wygraną nad Stalą Rzeszów, żużlowcy INNPRO ROW-u Rybnik. Rybniczanie pokonali Rzeszowian (47:42). Było to pierwsze w tym sezonie zwycięstwo ekipy trenera Roberta Mikołajczaka. Pierwsze trzy starcia Rekiny przegrały.

Szacowany czas czytania: 03:23
INNPRO ROW Rybnik nareszcie wygrywa. Stal Rzeszów pokonał w przedostatnim biegu
Z całą pewnością nie tak wyobrażali sobie początek sezonu kibice, ale też zapewne i żużlowcy z Rybnika. W pierwszych trzech spotkaniach INNPRO ROW każdorazowo musiał uznawać wyższość rywala. Rybniczanie dwukrotnie przegrywali na wyjazdach – w Pile i Łodzi. Ulegli też na własnym torze zespołowi z Bydgoszczy.
Szansę na przełamanie i zdobycie pierwszych ligowych punktów Rekiny miały w domowym starciu ze Stalą Rzeszów. I w końcu ekipie trenera Roberta Mikołajczaka udało się wygrać.
Mecz Rybniczan z Rzeszowianami miał bardzo wyrównany początek. Każdy z biegów aż do piątego wyścigu kończył się podziałem punktów. Dopiero w szóstej gonitwie serię remisów przełamano. INNPRO ROW wygrał ten bieg (4:2). Jego zwycięzcą został Jan Kvech, a jako trzeci linię mety pokonał wypożyczony z Unii Leszno.
Na prowadzeniu Rekiny nie byli jednak długo. Już w następnym wyścigu (4:2) wygrała Stal i ponownie było remisowo (21:21). W drugiej części meczu remisów było już natomiast mniej. ROW wysunął się na prowadzenie, którego nie oddał do końca rywalizacji.
Najważniejszy dla losów spotkania wydaje się być bieg numer dwanaście. Zespół z Rybnika wygrał go podwójnie, a ekipa z Rzeszowa nie zdobyła nawet jednego punktu. To dlatego, że żaden z dwójki: Oskar Fajfer i Rasmus Jensen nie ukończył tego wyścigu. 12-krotni mistrzowie Polski prowadzili wtedy (42:35).
O pomyślny rezultat musieli jednak zabiegać aż do biegów nominowanych. Zwycięstwo zapewnili sobie w pierwszym z nich, mimo porażki (2:4). Wynik wynosił wówczas (44:39) i wystarczyło, aby jeden z Rybniczan ukończył piętnasty wyścig, aby Rekiny cieszyły się z wygranej. Finalnie bieg ukończyła dwójka z Rybnika, a mecz zakończył się wynikiem (47:42).
To był horror z happy endem
– mówił po meczu Robert Mikołajczak, trener Rekinów.
Robert Mikołajczak: Kamień spadł mi z serca, mówiąc szczerze, bo nie ukrywam, że liczyłem na zwycięstwo, ale do końca meczu w zasadzie wszystko było możliwe, jeszcze poza nominowanymi biegami. Cieszę się, że dwa punkty są u nas, w końcu. Wiedziałem, że będzie mecz zacięty, ale wiedziałem też, że wszystko może się stać. Nie pamiętam takiego meczu, żebym tak się stresował z tym wszystkim i żeby taki to był horror. Ten 13 wyścig. Ten bieg 14., gdzie wydawało się 5:1 i to wszystko tak fajnie się zakończy, tu nagle upadek. Generalnie dziękuję wszystkim, ale nadal uważam, że jakieś rezerwy są i uważam, że to nie jest jeszcze to, co ta drużyna powinna jechać.
Czuliśmy przed meczem ogromne ciśnienie. Dobrze, że w końcu wygraliśmy
– przyznał po spotkaniu Jakub Jamróg, kapitan ROW-u Rybnik.
Jakub Jamróg: Dawno nie pamiętam takiego meczu, tym bardziej, że czułem niesamowity ogień i prędkość i starty i wszystko. Mieliśmy naprawdę ciśnienie – nie ma co ukrywać, po tych trzech przegranych, to musiało nastąpić. Ja wierzę i widzę po prostu, że ta drużyna się rozpędza i mamy jeszcze naprawdę dużo rezerw. Dużo punktów też pogubiliśmy głupio. Naprawdę mamy fajną drużynę, która jedzie z zębem. I wiem, że będzie jeszcze pięknie.
Następne ściganie w niedzielę (10.05). Tym razem do Rybnika przyjedzie PSŻ Poznań. W składzie Rekinów mamy zobaczyć nowego zawodnika zdradził w sobotę trener, kto pojedzie tego nie chciał powiedzieć.
Zobaczcie zdjęcia z meczu INNPRO ROW Rybnik – Stal Rzeszów:
INNPRO ROW Rybnik – Stal Rzeszów 47:42
INNPRO ROW – 47
9. Wiktor Lampart – 5+1
10. Patryk Wojdyło – 11
11. Jakub Jamróg – 6+1
12. Jesper Knudsen – 9+1
13. Jan Kvech – 11
14. Paweł Wyczyszczok – 0
15. Jakub Żurek – 5
16. Roch Wujec – ns
Stal – 42
1. Mateusz Szczepaniak – 3
2. Andreas Lyager – 1
3. Rasmus Jensen – 11+1
4. Anders Rowe – 4+1
5. Oskar Fajfer – 7+1
6. Maksym Borowiak – 3
7. Franciszek Majewski – 8+1
8. Francis Gusts – 5+1

























