Jak chronić zabytki na wypadek wojny? O tym rozmawiali w żorskim muzeum
Tuż za naszą wschodnią granicą wciąż trwa wojna, muzealnicy w naszym regionie wyciągają wnioski z doświadczeń ukraińskich i chcą się przygotować na sytuacje, w której szybko trzeba będzie ewakuować cenne zabytki z placówki.

Szacowany czas czytania: 03:21
Jak chronić zabytki na wypadek wojny?
Mówi dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach, Lucjan Buchalik.
Lucjan Buchalik: Nie ma dobrych rozwiązań, nie ma mądrych na to wszystko. Jak się zachować, co zrobić. Pamiętajmy, to jest zagrożenie dla wszystkich. I teraz jak się człowiek zachowa? Co z tego, że będzie miał fajną procedurę, że ten przyjeżdża o tej porze, ten o tamtej, ten pakuje, ten wywozi. A jak zostaną ich rodziny zagrożone? Co oni będą robili? Będą pilnowali własnego domu, czy będą muzeum dopilnowali? Doświadczenie ukraińskie, cała procedura wszystko bardzo fajnie, ale pewne muzeum było ewakuowane przez dwie panie sprzątaczki. Tylko one zostały. To są sytuacje bardzo trudne i tutaj trudno wymagać od ludzi w sytuacji, kiedy wali się świat, że nagle on poleci gdzieś tam wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Możemy po prostu ćwiczyć, ćwiczyć, jeszcze raz ćwiczyć takie rzeczy, omawiać, kombinować, co zrobić, żeby jak najwięcej uchronić, żeby nasze działania były skuteczne.

Pytania pojawiają się też w kontekście umieszczania na budynkach takich jak muzea czy biblioteki „błękitnej tarczy”. Warto czy nie?
Lucjan Buchalik: I to były duże dyskusje na ten temat w gronie muzealników. Także spotkania organizowane czy to przez ABW, czy przez ministerstwo. Tak powinno być, bo to jest specjalna ochrona. Natomiast doświadczenia ukraińskie – niebieska tarcza bardzo przyciąga pociski, więc w tym momencie zabytki są narażone w takim samym zakresie jak infrastruktura krytyczna, czyli energetyka, woda i tak dalej, bo muzeum to jest depozytariusz pamięci, a w przypadku wojny rosyjsko-ukraińskiej, o co chodzi? Rosjanie ciągle wmawiają, że to jest fragment Rusi. No tak, zgadza się, ale Rusi Kijowskiej. No i tu zaczyna się robić problem co zrobić, żeby zniszczyć to, co wskazuje na odmienną tożsamość Ukraińców. To samo robił Hitler, okres II wojny światowej. To jest dokładnie taka sama praktyka, zniszczyć naród to przez zniszczenie jego pamięci, czyli zabytków, czyli muzealiów, czyli muzeów.

O tym, jak ważne jest, by zabytki ochronić, znów pokazuje przykład z Ukrainy:
Lucjan Buchalik: Dla współczesnego człowieka czym jest taki muzeum, zabytek? Najczęściej są to zabytki takie na zewnątrz, które są pomniki, posągi. No to między innymi tutaj Z Żor także wyjeżdżały transporty sprzętu pakunkowego, żeby zabezpieczyć te pomniki. I po dwóch latach, jak ta wojna trwała, te zdjęcia widziałem w czerwcu 2024 roku, jak już były odpakowane te posągi, ludzie przychodzili specjalnie patrzeć na to, że wracamy do normalności. Coś normalnego się pojawiło, że ten posąg, zabytek nie jest już watą mineralną czy styropianem opakowany. Tylko że on stoi tak, jak powinien. To był taki symbol, wracamy do normalności. Więc te czynne muzea, te zabytki, które możemy obserwować, to jest powrót do normalności, bo jak będziemy mieli wszystko schowane w skrzyniach, to nie jest normalne.

Co dziś musi być w muzeum, by być gotowym na ewakuację zabytków?
Lucjan Buchalik: Na tych szkoleniach, które mieliśmy dotychczas, ciągle się mówi o tym, żeby skrzynie były. Więc my staramy się, żeby były skrzynie do pakowania przygotowane. Muszą być robione odpowiednie wymiary i nie możemy ewakuować wszystkiego. To od razu trzeba powiedzieć, nie ma takiej możliwości.
Oczywiście nikt głośno nie powie o miejscu, do którego miałyby być ewakuowane zabytki. Wszyscy jednak mają nadzieję, że to „dmuchanie na zimne” i że takiej potrzeby nie będzie.
Opowieści o regionie: Muzeum w Wodzisławiu Śląskim i najstarszy znaczek miejscowej poczty [PODCAST]