Jeden z poszukiwanych górników jest transportowany na powierzchnię. Wstrząs w kopalni Rydułtowy o sile trzęsienia ziemi [NOWE FAKTY]
Wstrząs w kopalni Rydułtowy miał miejsce po godzinie 8 rano. Ratownicy poszukują dwóch zaginionych górników, jeden z nich został już namierzony, jest obecnie transportowany na powierzchnię. Nie wiadomo w jakim jest stanie.

Szacowany czas czytania: 05:54
Wstrząs w kopalni Rydułtowy
AKTUALIZACJA
Jeden z dwóch poszukiwanych górników został zlokalizowany, w tej chwili jest on transportowany na powierzchnię. Co do drugo z górników nie mamy pewności
– mówi Piotr Litwa, prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. To najnowsze informacje dotyczące wstrząsu w kopalni Rydułtowy. Nie wiadomo, gdzie znajduje się drugi z zaginionych, poszukiwanych górników. Nie ma z nim kontaktu. W czasie akcji poszukiwawczej wykorzystywane są także psy poszukiwawcze, które jak potwierdził Piotr Litwa – kilka razy wskazały już miejsca, w których mógł się on znajdować, jednak jak się okazywało później były to miejsce w których odnaleziono lampy górnicze pracowników kopalni, którzy rano szczęśliwie wydostali się na powierzchnię.
Co ważne, akcja ratownicza została chwilowo wstrzymana, ze względu na wzrost aktywności sejsmicznej i zagrożenie dla ratowników. W kopalni może dojść do kolejnego tąpnięcia, wzrosło też zagrożenie metanowe.

Wcześniej pisaliśmy:
Dwaj górnicy nadal pod ziemią. To jedyne osoby, które są zaginione po porannym wstrząsie w kopalni Rydułtowy. Po 7 godzinach akcji, kilkadziesiąt minut temu przed kopalnią odbyła się konferencja prasowa, na której potwierdzono, że w momencie wstrząsu w rejonie było 78 górników, 76 wywieziono już na powierzchnię.
Wszyscy zostali przebadani, 17 trafiło do szpitali, byli niegroźnie ranni, opuszczają już szpitala. Jeden górnik w najpoważniejszym stanie – z urazem głowy i klatki piersiowej – został zabrany przez helikopter LPR do szpitala w Ochojcu. Akcja ratunkowa jest trudna, na dole pracuje 11 zastępów ratowników, to rejon, w którym jest zagrożenie metanowe i zagrożenie tąpaniami. Ratownicy namierzyli jednego z poszukiwanych górników, drugi – wciąż jest zaginiony. Z namierzonym górnikiem nie ma natomiast kontaktu słownego, ani wzrokowego. To ostatnie informacje na temat akcji ratunkowej prowadzonej w kopalni Rydułtowy. Akcji prowadzonej w bardzo trudnych warunkach – podkreślał na konferencji Damian Borgieł, dyrektor produkcji i gospodarki złożem w PGG:
Damian Borgieł: Akcja prowadzona jest w trudnych warunkach zagrożeń skojarzonych – w drugim stopniu zagrożenia tąpaniami i w czwartej kategorii zagrożenia metanowego. W związku z powyższym musimy tu zwrócić uwagę szczególnie na to, aby nikomu nic się już nie stało. Czuwa nad tym kierownik akcji, który na bieżąco koordynuje, sprawdza stan zagrożenia i w zależności od tego dostosowuje polecenia i prowadzenie akcji do tego, co mamy na dole. Na ten moment nie jesteśmy w stanie określić ile akcja potrwa. Tak jak powiedziałem, akcja wprowadzona jest w trudnych warunkach górniczych, w warunkach zagrożeń skojarzonych.
Na razie atmosfera na dole pozwala na prowadzenie akcji w sposób bezpieczny:
Damian Borgieł: Prowadzimy akcję ratowniczą z dwóch kierunków. Na dole mamy 11 zastępów. Są to zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, okręgowej stacji z Wodzisławia Śląskiego oraz zastępy własne z Ruchu Rydułtowy i z Ruchu Marcel. Na ten moment mamy zlokalizowanego jednego z tych zaginionych, natomiast ratownicy jeszcze nie dotarli do niego, natomiast trwają prace w dalszym ciągu nad lokalizacją drugiego.

Dostęp do rejonu z obu stron: od strony kopalni Marcel i od strony kopalni Rydułtowy to ok. 400 metrów. Na dole w chwili wstrząsu było 78 górników, 17 osób trafiło do szpitala. Dwie wciąż są poszukiwane. Rodzinom poszkodowanych zapewniono pomoc psychologiczną – mówi wojewoda śląski, Marek Wójcik:
Marek Wójcik: Zarówno rodziny górników poszukiwanych są w tym momencie pod opieką psychologów, jak i taka pomoc psychologiczna została udzielona wcześniej rodzinom, które zebrały się tutaj pod kopalnią. Na chwilę obecną, jeżeli chodzi o górników ewakuowanych, możemy mówić o 76 górnikach ewakuowanych. Ci górnicy po ewakuowaniu ich na powierzchnię, zostali sprawdzeni przez służby medyczne. 17 z nich udzielono pomocy medycznej, skierowano do szpitali, w tym jeden z górników był poszkodowany ciężej został przewieziony helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Ochojcu.
Wojewoda śląski również podkreśla, że akcja ratownicza jest wymagająca:
Marek Wójcik: Natomiast trzeba podkreślić, że jest prowadzona z dwóch stron, dlatego, że z jednej strony z Ruchu Rydułtowy, ale także z Ruchu Marcel. W związku z tym część ewakuowanych górników była ewakuowana w Ruchu Rydułtowy, ale część górników była ewakuowana Ruchem Marcel W związku z czym informacja o górnikach, którzy zostali ewakuowani ruchem Marcel też została przekazana rodzinom górników po to, żeby uspokoić ich co do losu ich bliskich.
W tym momencie życiu już ewakuowanych górników nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Łukasz Pach, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach:
Łukasz Pach: Zostały trzy zespoły do zabezpieczenia obecnych działań, kierujący akcją medyczną pan Dawid Lach również został tutaj na miejscu, który dowodzi tutaj medykami. Wszyscy pacjenci zostali przebadani, którzy wyjechali z dołu, 17 z nich trafiło do szpitala. Część z nich wiemy, że już opuszczają szpitale, izby przyjęć, ponieważ żadnemu z pacjentów na chwilę obecną nie zagrażało nic. Jeden pacjent był czerwony, przewieziony śmigłowcem LPR na Ochojec do zabezpieczenia, ponieważ miał urazy głowy, uraz klatki piersiowej. Były to powierzchowne urazy, ale na dalszą diagnostykę i badania został przewieziony do szpitala w Ochojcu.

Na miejsce wezwano 20 karetek pogotowia ratunkowego i 3 śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dziś o 8.16 doszło do bardzo silnego wstrząsu w kopalni Rydułtowy:
Leszek Pietraszek: Mieliśmy do czynienia – w pokładzie 712-713 na poziomie 1150- z silnym wstrząsem wysoko energetycznym, to jest bardzo silny wstrząs. W tym rejonie zagrożonym przebywało 78 górników, 76 górników wyprowadziliśmy z tego rejonu. Dwaj górnicy są jeszcze ciągle przez ekipy ratownicze, przez naszych ratowników poszukiwani. Oczywiście znamy personalia tych dwóch górników, którzy tam zostali pod ziemią i oczywiście rodziny zostały przez nas poinformowane o tej sytuacji, w jakiej oni się znaleźli. Natomiast w szacunku dla sytuacji tych rodzin nie chcielibyśmy podawać większej ilości danych, aniżeli to, że mówimy o dwóch naszych górnikach.

mówi prezes PGG, Leszek Pietraszek. Wiemy, że do tąpnięcia doszło na zmianie, która na dole prowadziła prace konserwacyjne, nie było tam wówczas prowadzone wydobycie.

Czytaj także: