Katastrofy w kopalniach: „Jesteśmy do tego przygotowani, a jednak się zdarza”- mówi w Radiu 90 Jerzy Markowski
"Ostatnich katastrof górniczych można było uniknąć, nie dajemy sobie rady z zagrożeniami, choć zrobiono wszystko by do tego nich doszło" - przyznaje poranny gość Radia 90 Jerzy Markowski były wiceminister gospodarki i ekspert górniczy.

Szacowany czas czytania: 03:04
Katastrofy w kopalniach – jak im zapobiegać?
W przeciągu ostatnich dni w dwóch kopalniach zginęło 5-ciu górników. W kopalni Knurów-Szczygłowice doszło do zapalenia się metanu, na skutek czego zmarło 4 pracowników, jeden górnik zginął podczas poniedziałkowego tąpnięcia w kopalni Marcel w Radlinie.
Radio 90: Czy tych katastrof można było uniknąć?
Jerzy Markowski: Panie redaktorze, oczywiście, że można było uniknąć. Natomiast pozostaje pytanie, czy dysponujemy takimi środkami, które pozwalają na to, żeby unikać tego typu zdarzeń. Okazuje się, że nie, ponieważ z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że w obu tych przypadkach i na kopalni Szczygłowice i na kopalni Marcel zrobiono wszystko, co trzeba, żeby do takich zdarzeń nie doszło. A jednak się stało. W przypadku Szczygłowic, powiem szczerze mieliśmy szczęście, że to był tylko zapłon, bo gdyby tam był wybuch, to ofiar byłoby dużo więcej.
Natomiast jeżeli chodzi o Marcel, tąpnięcie w pokładzie, o którym wszyscy wiedzieli, że tąpie. Jesteśmy do tego stale przygotowani, ale jednak się zdarza. Wobec czego pozostaje pytanie strategiczne czy w sytuacji, kiedy nie dajemy sobie radę z tym zagrożeniem, a ewidentnie nie dajemy sobie rady, bo się zdarzyło, czy należy w dalszym ciągu kontynuować eksploatacje tych części złoża?

Jak mówił poranny gość Radia 90 Jerzy Markowski w polskim górnictwie 85 procent wydobywanego węgla pochodzi z kopalń silnie metanowych, a 75 procent z silnie tąpiących. W związku z tym, jeżeli dalej surowcem energetycznym dla Polski ma być węgiel nieimportowany, to trzeba zacząć inwestować w udostępnianie nowych złóż:
Jerzy Markowski: Trzeba zrobić coś, aby ten węgiel wydobywany był w warunkach bardziej bezpiecznych dla górników. Oni tego sami nie wymyślą, ci górnicy, bo nie od tego są.
Radio 90: Ale co to znaczy, że bardziej bezpieczny?
Jerzy Markowski: Inwestujemy w nowe parte złoża, które nie są obciążone takimi stężeniami metanu, inwestujemy w przewietrzanie bardziej intensywne, co rozrzedza stężenia metanu i gazów szkodliwych w powietrzu. Unikamy krawędzi eksploatacyjnych pod i nad pokładami, które powodują skłonność do tompań. Jako górnik mogę wymienić.
Radio 90: Lista jest długa…
Jerzy Markowski: Ale to wymaga inwestycji. Nie takich na zasadzie budowa nowej kopalni, tylko inwestycji w udostępnienie nowej partii złóż.
Zgodnie z umową społeczną podpisaną kilka lat temu, a cały czas nienotyfikowaną przez Unię Europejską, kopalnie mają wydobywać węgiel jeszcze przez ponad 20 lat. Ostatnia kopalnia ROW Ruch Chwałowice i Jankowice do 2049 roku.
Za 10-15 lat kopalń ROW nie będzie
– nie ukrywa Jerzy Markowski.
Radio 90: Ile pan daje lat kopalniom ROW?
Jerzy Markowski: Niestety nie więcej jak 10-15 lat. Tyle daje lat tym kopalniom. Aczkolwiek będzie to po prostu konsekwencja wyczerpania się zasobów. I jeżeli wcześniej oczywiście ktoś nie wpadnie na szalony pomysł, żeby przyspieszyć ten proces likwidacji kopalń, wydać jeszcze więcej pieniędzy z budżetu państwa. Ale on wtedy będzie musiał mieć świadomość tego, że przy tym modelu elektroenergetyki będzie musiał stosować w energetyce węgiel importowany.
A cała rozmowa Arkadiusza Żabki z byłym wiceministrem Jerzym Markowskim do zobaczenia na TUTAJ.
Czytaj także:
- Kopalnia Marcel w Radlinie: są pierwsze wnioski po wizji lokalnej
- Tragiczne wieści z Siemianowic. Zmarł kolejny górnik z kopalni Knurów-Szczygłowice