Katowice Airport: Żartowniś, zamiast polecieć do Eindhoven, został ukarany mandatem
500 złotych mandatu otrzymał mężczyzna, który na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach, "zażartował", że w jego bagażu znajduje się dynamit. Jego słowa zostały potraktowane poważnie - podjęto interwencję, a decyzją kapitana, nie pozwolono mu wsiąść na pokład samolotu do Eindhoven, dokąd chciał lecieć.

Szacowany czas czytania: 01:07
Katowice Airport: Mandat dla żartownisia, który powiedział, że w bagażu ma dynamit
W niektórych okolicznościach nie warto żartować. Przekonał się o tym mężczyzna, którego żarty trzymały się na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach.
Mężczyzna zgłosił się do odprawy biletowo-bagażowej. W jej trakcie oświadczył, iż w bagażu rejestrowanym ma dynamit
– mówi por. SG Szymon Mościcki, rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej.
Słowa mężczyzny, który chciał lecieć do Holandii – do Eindhoven, sprawiły, że interwencję wobec niego podjęli funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych oraz przewodnik psa służbowego i sam pies – wyspecjalizowany do szukania materiałów wybuchowych.
Ostatecznie, okazało się, że żadnego dynamitu, ani innego materiału wybuchowego w bagażu mężczyzny nie było. To jednak nie uchroniło go przed konsekwencjami.
Pasażer został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł, a kapitan nie zezwolił mu na wejście na pokład samolotu
– informuje por. SG Szymon Mościcki.
Funkcjonariusze Straży Granicznej zaznaczają, że żarty dotyczące bomb czy dynamitów na lotnisku – nie są na miejscu.
Nie powodują u funkcjonariuszy uśmiechu – skutkują natomiast wszczęciem przewidzianych prawem procedur, karami finansowymi oraz bardzo często zakazem wstępu na pokład samolotu
– zauważają pogranicznicy.
Katowice Airport: alkohol i bijatyka na lotnisku – świąteczne interwencje w Pyrzowicach