StartSię dzieje W Radiu 90 Wiadomości Wiadomości dnia

Wystawa maskotek olimpijskich. To nie są zwykłe zabawki

Ekspozycja nosi tytuł „Od Monachium do Tokio”, a prezentowane będą na niej zbiory dziennikarza sportowego, Henryka Grzonki. Kolekcjonowanie olimpijskich maskotek rozpoczął blisko 40 lat temu.

To się zaczęło, kiedy byłem na pierwszych igrzyskach w Moskwie. Pamiętam, to było w tym dniu, kiedy Władysław Kozakiewicz zdobył złoty medal na Łużnikach. Podszedłem do budki, gdzie sprzedawano oficjalne pamiątki i gadżety i kupiłem tego pluszowego niedźwiadka – Misze. Pomyślałem sobie, a jako że lubię zbierać pewne rzeczy, od zawsze, jakby to było fajnie, gdyby z kolejnych igrzysk mieć maskotkę. Kolejne igrzyska zimowe był w Sarajewie. W 1984 roku i co się okazało, maskotki dla Jugosławii produkuje fabryka w Siedlcach. Udało się z tych Siedlec pokątnie te maskotki sprowadzić.

Później kolekcja stopniowo powiększała się o kolejne olimpijskie maskotki, także te z paraolimpiad. Henryk Grzonka przyznaje, że obecnie brakuje mu w kolekcji jednej maskotki.

Bóbr z Montrealu nazywał się Amik. Piękny. I on właściwie był produkowany w wersji z tworzywa sztucznego. I takiego mógłbym mieć. Ale zorientowałem się, że była również limitowana edycja maskotki w wersji pluszowej. No i tej nie mam. Kiedyś licytowałem, pamiętam na jednym z zagranicznych portali aukcyjnych. Cena dochodziła do 5 tysięcy i strzeliłem. Myślę sobie, no jeszcze nie zwariowałeś chłopie, żeby teraz dać pięć ‚koła’ za jakąś tam maskotkę. Ale z drugiej strony to dobrze, bo dla każdego kolekcjonera to jest zawsze motywacja, że jeszcze czegoś nie mam, że jeszcze czegoś szukam.

Ile olimpijskich maskotek udało się zgromadzić kolekcjonerowi?

Prawie 60 ich jest, jeśli chodzi o Igrzyska Olimpijskie i Para Olimpijskie. Zbieram jeszcze maskotki z piłkarskich Mundiali., Bo tam tez oczywiście są wydawane. I szczerze mówiąc, mają większą tradycję, dlatego, że pierwsza maskotka – Willy – była na piłkarskim Mundialu w Wielkiej Brytanii w 1966 roku. A pierwsza oficjalna maskotka olimpijska, to jest dopiero rok 1972. Igrzyska Olimpijskie w Monachium. Taki kolorowy piesek, jamnik Waldi. Te piłkarskie też pokazuję, jeszcze kilka maskotek z Mistrzostw Europy, ale przede wszystkim te olimpijskie. 

Na wystawie będzie można zobaczyć nie tylko maskotki, ale także bilety olimpijskie, oficjalne programy igrzysk wydawane często w formie książkowej, dziennikarskie akredytacje i… medale:

Są dwie rzeczy, które są od początku Igrzysk Olimpijskich od 1896 roku. To są medale, które są wręczane zwycięzcą. I jeszcze jest jedna rzecz. To jest medal z udział w igrzyskach. Każdy, kto wchodzi do rodziny olimpijskiej, dostaje na zakończenie igrzysk medal za udział w igrzyskach. Jak byłem na igrzyskach, to takie medale przywoziłem, dostawałem je. Potem pomyślałem, że może wzbogacę tę kolekcję i jak się uda, to będę te medale też zbierał. I na tej wystawie w Rybniku pokazuję 20 medali za udział w dwudziestu Igrzyskach Olimpijskich. Niektóre bardzo leciwe 1912 Sztokholm, 1920 Amsterdam.

…na wystawie „królować” będą jednak przede wszystkim maskotki. Każda z nich jest wyjątkowa – podkreśla Henryk Grzonka.

To nie są zwykłe zabawki, to być możne są drobiazgi, ale pełne symboliki, pełne mocy niezwykłej i o każdym z nich można bardzo długo opowiadać. Bardzo często imiona wymyślano w publicznych, telewizyjnych konkursach. Często są to dzieła uznanych artystów plastyków. To nie jest tak, że ktoś zrobił pluszaka. To dzisiaj są już oficjalne gadżety, symbole, maskotki Igrzysk Olimpijskich.

Co ciekawe, na wystawie będzie można już także zobaczyć maskotki Igrzysk olimpijskich z Tokio, które odbędą się dopiero za rok. Wernisaż dziś (23.04.) o godzinie 18.00, Henryk Grzonka opowie o swojej kolekcji. A wystawę w kopalni Ignacy, będzie można oglądać do 15 maja.

Zostaw komentarz