Kopalnia Knurów: doszło do wstrząsu, trwają poszukiwania górnika. Do przeszukania pozostało około 50 metrów chodnika [AKTUALIZACJA]
W nocy z poniedziałku na wtorek miał miejsce wstrząs w kopalni Knurów należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Trwają poszukiwania jednego górnika z którym utracono kontakt.

Szacowany czas czytania: 02:58
Kopalnia Knurów: nie ma kontaktu z jednym górnikiem
AKTUALIZACJA, godzina 17
Zastępy ratownicze pokonały kolejne 80 metrów, a warunki w wyrobisku pozostają stabilne. Stan chodnika nie budzi poważnych obaw, jednak priorytetem ratowników jest bezpieczne dotarcie do poszukiwanej osoby.
Największym wyzwaniem pozostaje ostatni odcinek o długości około 50 metrów, w którym konieczne jest pełne opanowanie zagrożenia metanowego i skuteczne obniżenie jego stężenia. Jak poinformował zastępca prezesa zarządu JSW ds. technicznych i operacyjnych Adam Rozmus, cztery osoby z ośmiu, które wcześniej trafiły do szpitali, zostały już wypisane do domów.
AKTUALIZACJA, godzina 12
Ratownikom udało się pokonać około 70 metrów chodnika, zbliżają się do miejsca, gdzie ich zdaniem może znajdować się poszukiwany górnik
– takie najnowsze informacje płyną z kopalni Knurów, gdzie wczoraj w nocy doszło do potężnego wstrząsu.
Ośmiu górników, którzy znajdowali się w zagrożonym terenie ewakuowało się samodzielnie, utracono kontakt z jednym z nich. 40-latek od tego momentu jest poszukiwany przez kolejne zastępy ratowników górniczych. Jak przekazał Radiu 90 rzecznik JSW ratownicy mają jeszcze do pokonania około 130 metrów. Cały czas w ramach akcji ratowniczej odbudowują zniszczony lutniociąg, dzięki czemu chcą doprowadzić do całego chodnika w którym doszło do wstrząsu powietrze i stworzyć tam atmosferę zdatną do oddychania. Na tym koncentruje się w tej chwili akcja ratunkowa.

AKTUALIZACJA godzina 9
Trwa akcja ratunkowa w kopalni Knurów-Szczygłowice, po nocnym wstrząsie. W akcji biorą udział zastępy ratownicze zarówno z kopalni Knurów-Szczygłowice, pozostałych kopalń JSW, jak i z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. Najważniejsza informacja jest taka, że poszukiwany od kilku godzin górnik został zlokalizowany, ratownicy wiedzą, w którym miejscu się znajduje.
Nie mamy z nim kontaktu słownego, ale wiemy dokładnie w którym jest miejscu. Ratownicy znajdują się w odległości około 200 metrów od niego
– mówi Adam Rozmus, zastępca Prezesa Zarządu ds. Technicznych i Operacyjnych.
Jak podkreśla Rozmus akcja ratunkowa prowadzona jest w trudnych warunkach, ze względu na sporą ilość metanu, jaka wydzieliła się po wstrząsie. Co ważne, na dole nie doszło do zawału, nie ma więc konieczności przebierania zawaliska ręcznie. To znacznie powinno przyspieszyć akcję poszukiwawczą.
Co do skutków ewentualnego wstrząsu za wcześnie mówić. My tylko się opieramy na informacjach od ludzi, którzy się wycofywali. Opieramy się poniekąd na informacjach zastępów ratowniczych, które wchodzą do tego wyrobiska. Problem w tym momencie jest przede wszystkim taki, że jesteśmy w kopalni silnie metanowej, czyli mamy bardzo silne wydzielanie się metanu w wyrobisku, w którym prowadzimy akcje. To jest to jest kluczowy element, żeby odbudowywać zniszczoną częściowo infrastrukturę powodującą dostarczenie powietrza do przodka. I to jest element, który w pierwszej fazie akcji próbujemy naprawić tak, żeby atmosfera była zdatna do oddychania w ramach prowadzonej akcji
– mówi Adam Rozmus.

Z wcześniejszych informacji wiemy, że w rejonie objętym zdarzeniem przebywało 9 górników. Ośmiu z nich wyjechało z dołu o własnych siłach. Zostali na miejscu zaopatrzeni w kopalnianym punkcie opatrunkowym, potem przewieziono ich na dalszą diagnostykę do szpitali w Knurowie, Gliwicach i Zabrzu.
Przypomnijmy, do wypadku doszło o godzinie 21.26 w przodku 32a na poziomie 850 metrów. Podczas drążenia przodka doszło do wstrząsu górotworu.
Poszukiwany górnika ma 40 lat, jest pracownikiem spółki-córki JSW, SiG Szkolenie i Górnictwo.

Czytaj także: