Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Łazik Perseverance wylądował na Marsie i co dalej? Astrohunters: „Tam naprawdę wylądował poważny sprzęt”

Facebook Twitter

Dokładnie 18 lutego br. amerykański łazik Perseverance wylądował na Marsie. Po siedmiu minutach lotu przez atmosferę, osiadł na powierzchni Czerwonej Planety. Co to dla nas ludzi oznacza? W jakim miejscu aktualnie się znajdujemy, jeśli chodzi o loty na inne planety i jakie zadanie ma misja MARS 2020?

Rozmawialiśmy z Dawidem Barteczko i Michałem Witkiem, pasjonatami i popularyzatorami astronomii. Co nam powiedzieli?

Dawid Barteczko: W tym lądowaniu nie było nic nadzwyczaj spektakularnego, żeby można było powiedzieć, że mamy jakiś przełom, ale myślę, że podkreślić trzeba sam fakt, że udało się tam wylądować łazikowi bezpiecznie. Najważniejsze jest to, co jeszcze przed nami. Pięć lat temu Europejskiej Agencji kosmicznej, z przyczyn technicznych, nie udało się wylądować. NASA po raz kolejny potwierdziła, że jako ludzkość jesteśmy gotowi, żeby zrobić kolejny krok naprzód, potwierdzający, że potrafimy robić to przede wszystkim w sposób skuteczny i bezpieczny. Przy okazji przy tym lądowaniu udało się zamontować trochę więcej kamer i to lądowanie bardziej precyzyjnie pokazać widzom i to była taka fajna rzecz. Wiadomo, transmisja była z opóźnieniem, takich rzeczy nie da się robić na żywo, bo to jest fizycznie niemożliwe. Nawet prędkość światła dociera do nas stamtąd po kilkudziesięciu minutach. Sam fakt tego, że mogliśmy to zobaczyć, było takim fajnym smaczkiem.

Pierwsze kolorowe zdjęcie łazika Perseverance na Marsie. Fot. NASA

Radio 90: Zabrano ze sobą więcej urządzeń pomiarowych, dokładniej będzie badana ta planeta?

Dawid Barteczko: Pod tym względem tak. Jest to misja, która ma trochę inne cele, ona już patrzy bardziej przyszłościowo, jest po to, aby można było pobrane próbki zakonserwować i w przyszłości zbadać, to jest robione już z myślą o przyszłych misjach. Przede wszystkim technologia, która została w łaziku zainstalowana, ma spróbować z atmosfery marsjańskiej pobrać dwutlenek węgla. To jest kamień milowy, który ma na celu w przyszłości wysłać tam człowieka, ale to są dopiero pojedyncze kroki. Dziś nie jest problemem polecieć na Marsa, bo to byśmy zrobili, ale największym problemem jest przetrwanie tam

-mówi naszemu reporterowi Dawid Barteczko. Wraz z Michałem Witkiem prowadzą w Czernicy Centrum Edukacji Kosmicznej AstroLab.

Michał Witek: Z mojej perspektywy długoletniego obserwowania misji kosmicznych, zwłaszcza tych na Marsa, łezka w oku mi się zakręciła, jak obserwowałem to lądowanie. To kolejny już zresztą udany sukces lądowania technologi ludzkiej, nie tylko łazika. Przypomnę, że w 1997 roku było pierwsze bardzo przełomowe lądowanie łazika Sojourner, a misja nazywała się Mars Pathfinder, czyli tropiciel. Ja to obserwowałem z perspektywy jeszcze dziecka, pamiętam, że program 1 Telewizji Polskiej to transmitował. Dlaczego ta misja jest ważna? Po pierwsze: to jest kolejny sukces lądowania łazika i nie tylko, bo ten pojazd wielkości samochodu ma na pokładzie coś, co nigdy na żadną planetę nie zostało wysłane. Ten łazik zabrał ze sobą 2 kg mały helikopter/dron i jeśli wszystko się powiedzie, ten statek będzie latał na powierzchni Marsa, robiąc zdjęcia i filmy.

Fot. NASA

Radio 90: Wszyscy jesteśmy ciekawi, kiedy dojdzie do załogowej misji na Marsa. Ile jesteśmy do przodu po tym lądowaniu?

Michał Witek: Niestety niewiele. Do postawienia żywego człowieka na Marsie jeszcze mamy- moim zdaniem- dalej niż bliżej. Proszę też zwrócić uwagę, że nie to jest celem tej misji. Celem tej misji jest potwierdzenie istnienia jakichkolwiek śladów życia na innej planecie. I to jest moim zdaniem ważniejsza misja tego łazika i taka bardziej do zrealizowania, niż to, że po tej misji moglibyśmy powiedzieć, a to teraz sobie polećmy na Marsa. To tak nie zadziała i jeszcze przed nami wiele lat prób i misji kosmicznych przed nami, żeby w ogóle do czegoś takiego doszło. Przede wszystkim dlatego, że mimo tego, że Mars jest naszą sąsiadującą planetą, to przy obecnej technologii, człowiek w przestrzeni kosmicznej musiałby spędzić bardzo dużo czasu. To nie jest takie proste. Przypomnę, że łazik leciał tam ponad 7 miesięcy i pokonał 500 mln km. Dla maszyny to żaden problem, ale dla ludzi nawet szkolonych bardzo długo, mogłoby to być bardzo trudne wyzwanie. I tu te bariery psychologiczne i biologiczne mogą być dla nas nie do przejścia. To może być dla ludzkości wyzwaniem. Co do technologii, udaje się nam, możemy wysyłać coraz poważniejsze sprzęty. Ten łazik w stosunku do poprzedniego Curiosity, jest wielki, ciężki i nawet czymś takim da się skutecznie wylądować.

Fot. NASA

Radio 90: Jak ten łazik jest wielki?

Michał Witek: On ma jakieś niecałe trzy metry długości, ponad dwa metry wysokości i ponad dwa metry szerokości. Waży nieco ponad tonę. To nie jest taki mały łazik jak w 1997 roku, że był wielkości zdalnie sterowanego autka, to nie jest już taka zabawka i to jest dużo poważniejszy sprzęt. Jest też naszpikowany technologią, technologią, której do tej pory na Marsie nie było. Naszpikowany też jest wieloma rejestratorami, on zabrał ze sobą 25 kamer, z czego dwie kamery są umieszczone na tym małym helikopterze Ingenuity. Cała reszta kamer jest umieszczona w różnych częściach tego pojazdu. Dodatkowo ma specjalne kamery na wysięgniku, takich masztach, dzięki którym będzie można prace łazika obserwować dookoła. Co ciekawe zabrał ze sobą też kamerę, która będzie patrzeć w niebo i analizować zawieszone pyły w atmosferze marsjańskiej, jak one wpływają na docieranie światła słonecznego. Przy okazji będzie się dało zaobserwować różne zjawiska, jak np. przejście malutkich księżyców wokół słońca, czy będzie można lepsze zdjęcia ziemi i księżyca robić z odległości ponad 500 mln km. Będzie też można podziwiać niebo tamtej planety. To jest fajna sprawa, ale już jako dodatek można powiedzieć.

Od lewej: Dawid Barteczko i Michał Witek, Centrum Edukacji Kosmicznej AstroLab

Radio 90: No właśnie, jeżeli nam się wydaje, że tam poleciało kawałek metalu z kilkoma kablami, to tak nie jest.

Michał Witek: No nie jest. Tam jest zamontowanych także wiele radarów, będzie można badać geologię skał. Sam łazik jest inaczej zasilany niż te poprzednie. Poprzednie zasilane były wyłącznie bateriami słonecznymi, przyszła pierwsza lepsza burza piaskowa i one się wyłączały. Tam poleciało praktycznie całe laboratorium, mały reaktor nawet, bo energię łazik będzie czerpał – przynajmniej na początku – z rozpadu dwutlenku uranu 238, więc ten rozpad jest radioaktywny, który będzie obsługiwał baterię czy akumulatory, które będą obsługiwać najważniejsze systemy pokładowe. Mało tego jest tam komora z 43 tubkami, do których będzie zbierana gleba marsjańska. Tam jest cała platforma z różnego rodzaju wiertłami, które będą pobierać próbki i szukać jakichkolwiek pozostałości po mikroorganizmach, które być może tam kiedyś żyły. Te próbki mają docelowo trafić do ziemskich laboratoriów, te tuby są tak specjalnie zaprojektowane i sam łazik ma taką możliwość, że w odpowiednim miejscu- kiedy naukowcy to stwierdzą- będzie w stanie wpuścić te tuby z próbkami w glebę marsjańską, żeby mogły one latami tam czekać na kolejną misję, która będzie mogła je zabrać i przetransportować z powrotem na ziemię. Łazik też ma na pokładzie zestaw instrumentów, które będą testowały tam na miejscu możliwość odzyskiwania tlenu z powietrza, jako utleniacz paliwa rakietowego, czy też do oddychania. To jest kolejny ciekawy eksperyment, którego wcześniej nie było.

Radio 90: To jest kolejny krok ku temu, żeby myśleć o stworzeniu kolonii na Marsie?

Michał Witek: No już nawet nie kolonii, bo to na podstawie naszej dzisiejszej nauki jest jakieś z 500 lat do przodu, ale chociażby wysłać misję ratunkową, która wyląduje w tym samym miejscu lub jakiś łazik, który będzie w stanie pobrać i zabrać z powrotem na pokład to, co teraz tam zostawiono. To jest misja testowa, ale bardzo obiecująca. Tam jest nawet georadar, który jest w stanie określić grubość marsjańskich skał poniżej głębokości 10 metrów. Tam naprawdę pojechało dużo poważnego sprzętu. My z zaciekawieniem obserwujemy, co dalej wyniknie z tej misji.

Z Dawidem Barteczko i Michałem Witkiem z Centrum Edukacji Kosmicznej AstroLab rozmawiał Przemek Niedźwiecki.

Posłuchaj jak brzmi MARS:

Łazik Perseverance wylądował w kraterze Jezero. Na obszarze tym przypuszczalnie było kiedyś jezioro i wpływały do niego rzeki. Zobacz film udostępniony przez NASA:

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj