Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Ludzie z Pasją: Odkryli w sobie pasję do tańca i w ostatni weekend zostali wicemistrzami Polski

Facebook Twitter

Państwo Chylińscy z Jastrzębia-Zdroju. 6 lat temu weszli na parkiet i tak "wkręcili się" w taniec towarzyski, że są jedną z najlepszych par w kraju i za granicą wśród amatorów w wieku 50+. Tańczą w klasie "A", najwyższej krajowej klasie tanecznej, do zdobycia została im klasa "S" - ta międzynarodowa.

mat. prywatne

W ostatni weekend (3-5.06.) na Otwartych Mistrzostwa Polski w Zabrzu zostali wicemistrzami Polski. Są mistrzami Śląska w standardzie i wicemistrzami Śląska w łacinie. Stanęli na podium w czasie międzynarodowych zawodów tanecznych w Pradze i Ostrawie zajmując pierwsze i drugie miejsca. W Radiu 90 w cyklu „Ludzie z Pasją” przedstawiamy Wam: Małgorzatę i Wiesława Chylińskich z Jastrzębia-Zdroju. Trenują w klubie „Rondo” w Rybniku, a mówią na nich „Aniołki”.

Radio 90: Co spowodowało, że zdecydowaliście się wybrać na pierwszą lekcję tańca?

Małgorzata Chylińska: W naszym wieku, tzn.50+, dobrze jest mieć jeszcze jakąś inną pasję. Nasze dzieci wyprowadziły się z domu, a my nie potrafimy tylko siedzieć przed telewizorem i zajmować się obsługą pilota. Szukaliśmy dla siebie zajęcia. Taniec to fajna sprawa: połączenie sportu i można też artystycznie się rozwijać.

Radio 90: Ale taniec to nie był przypadek. Pan ma przeszłość taneczną…

Wiesław Chyliński: Ja zaczynałem w wieku 15 lat. To były lata 80. Zdobyłem wtedy klasę „D”. Później poznałem żonę i razem tańczyliśmy. W końcu jednak poszedłem do wojska i przestaliśmy tańczyć, a potem rodziły się nasze dzieci i tak mieliśmy 28 lat przerwy. Kiedy syn i córka wyprowadzili się z domu zaczęliśmy zastanawiać się co moglibyśmy teraz robić. A taniec zawsze był z nami.

Radio 90: Pani z kolei trenowała w młodości judo?

Małgorzata Chylińska: Tak, ćwiczyłam już w liceum i bardzo mi to teraz pomaga, bo myślę że kondycję mam nadal. Znaleźliśmy klub w Rybniku ze wspaniałym trenerem, Wojciechem Wolinowskim, który potrafił nas poprowadzić. Zna nasze wady i wie, jak z nami pracować.

mat. prywatne

Radio 90: I kiedy przyszliście na zajęcia, kazał Wam zapomnieć to czego nauczyliście się wcześniej?

Małgorzata Chylińska: Taniec bardzo się zmienił na przestrzeni lat. Trudno było nam zacząć, bo coś kiedyś umieliśmy i to trzeba było zapomnieć i zacząć od nowa naukę. Ale dzięki trenerowi przebrnęliśmy przez to.

Wiesław Chyliński: Człowiekowi się wydaje, że już wszystko potrafi, a tu trener powie: „Wiesiek nie tak”, „Gośka nie tak”, „Nie od pięty, a od palców”. A kiedyś było od pięty….Teraz trenujemy z młodzieżą, ona tak szybko łapie, my jesteśmy wolniejsi, ale to nas motywuje, podpatrujemy i po 15-20 minutach chwytamy i już jest w porządku.

Małgorzata Chylińska: W naszym wieku taki trening, również pamięci, się przydaje. Poza tym występy na turniejach nas hartują, tam trzeba mieć mocną psychikę i dobrą pamięć.

Wiesław Chyliński: Turniej czasem trwa do późnej nocy…kiedyś w Radomiu zaczęliśmy tańczyć dopiero o 24.00, przez wiele godzin chodzimy w tych frakach, kobiety w sukienkach, to jest bardzo męczące.

Radio 90: To miał być tylko sposób na spędzanie wspólnie wolnego czasu, czy od początku zakładaliście wyjazdy na turnieje?

Małgorzata Chylińska: Od razu wiedzieliśmy, po co idziemy na zajęcia. Owszem: fajnie jest relaksować się w czasie tańca, ale nas to nie rozwija Zauważyliśmy, że wyjazdy na turnieje nas nakręcają, mobilizują do pracy. Gorąco to polecam…

Wiesław Chyliński: Gdyby nie turnieje, nie wiedzielibyśmy jakie postępy zrobiliśmy. A na zawodach jesteśmy poddani ocenie i trener widzi jak ma z nami dalej pracować, co poprawić.

Radio 90: Czyli ta poprzeczka od razu została ustawiona wysoko…

Małgorzata Chylińska: Może wynika to z naszych wcześniejszych doświadczeń….Chodziliśmy wcześniej do klubu Kaktus w Jastrzębiu, ale tu pokazy odbywały się raz w roku, nie rozwijało nas to tak jak turnieje.

Radio 90: Jak często trenujecie?

Wiesław Chyliński: Staramy się trenować 4 razy w tygodniu po 2-3 godziny.

Radio 90: To nie jest łatwe, bo oboje pracujecie.

Małgorzata Chylińska: To ogromny wysiłek, ale jakoś dajemy radę.

Wiesław Chyliński: Ja pracuję na zmiany, żona w szkole, w weekendy też pracuję, a turnieje odbywają się najczęściej wtedy. Muszę więc szukać zamiany albo brać urlop. Przeważnie turnieje odbywają się w soboty, ale zdarzają się w niedziele i musimy jechać, np. do Poznania, trzeba więc potem wracać szybko, bo rano musimy iść do pracy.

Radio 90: Tego czasu na sen nie jest pewnie zbyt wiele?

Małgorzata Chylińska: Często są zarwane noce, bo w wiadomo praca w szkolnictwie jest wymagająca: trzeba się przygotować do zajęć, są zebrania, są dzieci z problemami. To nie jest tylko praca w szkole, trzeba w domu też posiedzieć i popracować.

Radio 90: Ale jest satysfakcja i znajdujecie w sobie motywację, by nawet po ciężkim dniu w pracy wsiąść w samochód i jechać na trening?

Małgorzata Chylińska:  Jest motywacja. Jak ktoś raz złapie bakcyla, to potem ciężko przestać.

Wiesław Chyliński: Czasami jesteśmy bardzo zmęczeni, ale jedziemy na ten trening, trenujemy i tak ciągniemy to już 6 rok.

mat. prywatne

Radio 90: I do domu wracacie z uśmiechami?

Małgorzata Chylińska:  Nawet nie ma kiedy się pokłócić.

Wiesław Chyliński: Kłócimy się na treningu.

Małgorzata Chylińska:  Wyczerpujemy tam limit i potem jest już spokój.

Radio 90: Sam wyjazd na turniej poprzedzony jest dużymi przygotowaniami. Gdzie Pani szyje swoje sukienki?

Małgorzata Chylińska:  Mam krawcową w Piekarach Śląskich. Jest to osoba która się w tym specjalizuje. To bardzo misterna robota, pracochłonna, ktoś musi mieć talent w tym kierunku, zdolności artystyczne.

Wiesław Chyliński: Ja mam dwa stroje. Szyłem je w Krakowie, ale frak w Warszawie.

Małgorzata Chylińska:  Projekty sukienek są wspólną wizją moją i trenera, ale to on ma decydujący głos, wie jaka jest moda, jak konkretny krój czy materiał pracuje w tańcu. Ja już nie jestem młoda, więc są rzeczy, które trzeba zakryć.

Wiesław Chyliński: Nasz trener jeździ na turniej, jest sędzią, więc wie co jest w trendach. Najwięcej czasu na przygotowania poświęca żona, bo to i fryzura i makijaż…

Małgorzata Chylińska:  Całość musi współgrać: sukienka, rzęsy, makijaż i potem już choreografia.

Radio 90: Sami finansujecie swoją pasję? Nie jest łatwo o sponsorów?

Wiesław Chyliński: Każdy strój, buty, każdy wyjazd to są ogromne koszty.

Radio 90: Tańce standardowe czy latynoamerykańskie?

Małgorzata Chylińska:  Nie potrafimy wybrać. Mąż woli standard, ja łacinę. W łacinie czuję się bardziej wolna i mogę pokazać tego pazura. W standardzie jest ta zwiewność, którą też lubię.

Wiesław Chyliński: W standardzie mężczyzna prowadzi. A w łacinie ona sobie może bardziej poszaleć.

Radio 90: Co powiedzielibyście tym, którzy jeszcze wciąż siedzą na kanapie i nie mają pomysłu na siebie?

Małgorzata Chylińska:  Myślę, że takie siedzenie w domu prowadzi do tego, że człowiek podupada na zdrowiu, bo się nie rusza. Taniec to dla mnie taki reset psychiczny. Pracuję z dziećmi, one bywają różne i gdybym z tym wszystkim wracała do domu i trzymałabym to w sobie, to na pewno odbiło by się to na moim zdrowiu. A tak pójdę na salę, wytańczę to wszystko, wyrzucę z siebie i od nowa mogę zaczynać, bo jestem pełna energii. Dla zdrowia, dla dobrego samopoczucia każdy powinien mieć swoją pasję, w której będzie się realizować i dzięki temu będzie szczęśliwy.

Wiesław Chyliński: Dla mnie to też odskocznia od codziennych obowiązków. Człowiek ciężko pracuje, a kiedy wchodzę na parkiet to zapominam o całym świecie, wtedy tylko taniec się liczy.

Radio 90: I jest też sporo miłych akcentów, w czasie swoich występów nie raz odbieracie wyrazy sympatii:

Małgorzata Chylińska:  Czasami nawet jak nam nie wyjdzie, to chęć do dalszej pracy nad sobą czerpiemy właśnie od ludzi, którzy podchodzą do nas z widowni czy dzieci, które do nas podbiegają i mówią że jesteśmy dla nich inspiracją.

Wiesław Chyliński: Ostatnio podchodzi do nas dziewczyna, wspaniale ubrana, widać, że tańczy w wysokiej klasie i mówi, że mamy piękny standard. A chwilę potem widzimy jak to ona wygrywa w najwyższej klasie, a była zachwycona nami. Mówiłem kiedyś do żony, że chciałbym zatańczyć tak, by ludziom się podobało i to się spełniło, czyli coś tam w nas jest…

Radio 90: I wiele osób, chce mieć z Wami zdjęcie….

Małgorzata Chylińska:  Dzieci, inne pary, startujące w niższej klasie. Była taka sytuacja, że obok na jednym z turniejów stała Iwona Pavlović, a jedna z mam podeszła nie do niej, tylko do mnie, że dziecko chciałoby sobie ze mną zrobić zdjęcie, a nie ze sławą. To było bardzo miłe.

Z Małgorzatą i Wiesławem Chylińskimi rozmawiała Monika Sokołowska.

Zobacz zdjęcia:

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj