Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

„Malując ten byfyj, wracają we mnie wspomnienia”. Kazimiera Drewniok opowiada, jaki był śląski dom

Facebook Twitter

Na dziedzińcu halo!Rybnik byfyj nabiera kolorów. Wszystko za sprawą Kazimiery Drewniok, która przychodzi tam w wolnych chwilach i maluje. "Malując ten byfyj, wracają we mnie wspomnienia"- mówi nasza rozmówczyni i podkreśla, że kiedyś kuchnia była sercem śląskiego domu.

Kazimiera Drewniok: Chciałabym tu utrwalić pewne śląskie elementy. Wszystko, co mi jest bliskie właściwie od kuchni, bo byfyj to był oczywiście mebel kuchenny. Doskonale pamiętam ze swojej młodości i ciągle wracam do swojej kuchni i te wspomnienia wracają i wyzwalają we mnie taką chęć utrwalenia tego wszystkiego.

Radio 90: Wspomnienia wracają, jednak każdy z nas chętnie sięga pamięcią do czasów dzieciństwa, prawda?

Kazimiera Drewniok: Tak, mimo woli. wraca się właśnie do kuchni, która jest sercem rodziny, była przynajmniej kiedyś. Był tam piece, wszystko się gotowało, piekło, była węglarka, czyli kołkastla. Chciałabym tu utrwalić te wszystkie nazwy, które były mi bardzo bliskie i na pewno bliskie każdemu Ślązakowi. Poza tym był piekarok, niektórzy mówili na to truła, czyli trąba. Moja babcia tak mówiła na piekarnik, ona z kolei pochodziła z okolic Raciborza. Ona nie chodziła drogą, tylko cestą. Tam bardziej dało się usłyszeć wpływy czeskie. W śląskim jest dużo naleciałości czeskich i niemieckich. Gwara śląska ma bardzo dużo odcieni.

Radio 90: Byfyj miała Pani u siebie w domu?

Kazimiera Drewniok: Oczywiście, na byfyju stało stare radio, marki blaupunkt, a na radiu wysiadywał kot. Kot miał tam swoje cieplutkie miejsce i tak mi się kojarzy ta kuchnia. W kuchni był byfyj, piec, stół, ława rogowa i ktokolwiek przychodził, to od razu szedł do kuchni bez specjalnego zapowiadania się, czy to dzieci, czy sąsiedzi. Zawsze, co akurat było na blaszy, to się jadło. Każdy mógł usiąść, porozmawiać, posłuchać, miał czas na to. Każdy przychodził ze swoimi problemami, taka otwartość była, kuchnia była szeroko otwarta dla wszystkich, tam się skupiało życie rodzinne. Jest takie śląskie przysłowie: „Szli miedzą, trafili kaj jedzą”.

Radio 90: Taki otwarty śląski dom.

Kazimiera Drewniok: Tak, u nas był otwarty dom. Były oczywiście pokoje gościnne, ale jak to się mówi od wielkiego dzwonu, tam siedzieliśmy w wigilię czy na jakiś przyjęciach. Kuchnia była tym sercem domu.

Radio 90: Teraz malując ten byfyj, co jeszcze Pani wspomina?

Kazimiera Drewniok: Ten byfyj jest podobny do tego naszego, tam np. za tym szkłem stała cukiernica. Były różne byfyje, ten np. należy do tych lepszych, były też trochę skromniejsze. To były wszystko rękodzieła, stolarze to robili. Te meble mają swoją duszę, wystarczy spojrzeć na ten byfyj, on przesiedział gdzieś tam na dworze, ja go wcześniej malowałam, ale stoi i ma się dobrze. Z dobrego drewna jest zrobiony.

Radio 90: Jakimi farbami Pani go maluje?

Kazimiera Drewniok: Doszłam do wniosku, że potrzebna jest farba olejna i mam ogromną radość i wielki komfort, bo mogłam sobie wybrać kolory do pomalowania. Siedząc tu i malując, jestem w swoim żywiole, bo jest tutaj taki mikroklimat, jest tu fantastyczne miejsce, które powinno być otwarte i to jest piękne, że tu w centrum miasta jest taka namiastka intymności.

Radio 90: Dziękuję za rozmowę.

Kazimiera Drewniok: Dziękuję i pozdrawiam.

Efekty pracy Kazimiery Drewniok będą do zobaczenia w najbliższych dniach na dziedzińcu halo!Rybnik. Rozmawiał Przemek Niedźwiecki.

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj