Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Marzenie mam tylko jedno. Chcę żyć!

Facebook Twitter

Pół miliona złotych potrzeba, by uratować pana Przemysława. Już dwukrotnie uciekał przed rakiem. Dwa razy operacje się udawały. Niestety, kolejna wznowa oznacza następne długotrwałe leczenie. Potrzeba też sporych środków.

Na zdjęciach widzicie mnie i moją córeczkę Paulinkę. Tak długo, jak ona żyje na świecie – ja umieram i walczę o każdy kolejny dzień, miesiąc, rok… Jej życie odmierza mój czas, może dlatego kochamy się bardziej – nad życie! Jak każdy człowiek miałem marzenia, od 8 lat mam tylko jedno, które chciałbym dzisiaj wykrzyczeć! Chcę żyć! Paulinka jest całym moim światem i sensem wszystkiego – jeśli zniknę z jej życia teraz, to w jej dorosłym życiu zostanę jedynie mętnym wspomnieniem – pisze Przemysław Suszek z Rybnika. Osiem lat temu zdiagnozowano u niego nowotwór.
Szykowałem się na Święta, na powitanie mojej córeczki na świecie, nie na śmierć, ale ona nadeszła pierwsza. Zapukała do mnie w dzień, kiedy zdecydowałem, że muszę poddać się badaniom, bo dzieje się coś złego…

Codzienne obowiązki, praca, dom i poczucie, że na wszystko przyjdzie czas. Bagatelizowałem sygnał, który wysyłał mój organizm, aż do czasu, gdy ból zaczął coraz bardziej dokuczać. Pierwsze badania, tomografia, kilka nerwowych, świątecznych dni i cios poniżej pasa. Nowotwór – mięsak przestrzeni zaotrzewnej! I to wtedy gdy na świat przychodził mój mały aniołek. Nie pozostało nic innego, jak szukać lekarzy, którzy mnie zoperują, co również nie było łatwe ze względu na umiejscowienie guza.

Udało się. Pierwsza operacja – wycięcie guza o wadze 25 kilogramów. Niestety pojawiła się wznowa. Kolejna operacja była już cięższa i bardziej radykalna, oprócz guza straciłem też nerkę, śledzionę oraz ogon trzustki. Trzy miesiące w szpitalu po operacji, odżywiany przez specjalną pompę, modliłem się o to, by życie dało mi jeszcze jedną szansę.

Udało się! Wydarłem śmierci kolejne lata życia, czułem się jak zwycięzca, wróciłem do pracy, do normalnego życia. Mąż i ojciec na pełen etat, a czarne chmury odpędzone, zostały za plecami. Nikt nie ma tyle pecha, by śmiertelna choroba wracała po niego tyle razy. Hasło „druga wznowa” było jak zły sen! Wszystko od początku szło źle – lekarze z całej Polski rozkładali tylko ręce. Chemia nic nie dała, zmęczyła mnie jeszcze bardziej, aż podjęto decyzję o jej odstawieniu. Od tej chwili rozpoczęła się próba sił – on albo ja!
Nowotwór jest ogromny – nie mieści się już pod ubraniem, a ludzie odwracają się na ulicy! Wiem, że jeśli ktoś mi nie pomoże, za chwilę nie będzie już o co walczyć! Godzinami przeszukiwałem internet, by znaleźć dla siebie szansę, by moja córeczka miała ojca, by ta nasza prosta rzeczywistość mogła nadal trwać! Znaleźliśmy klinikę i lekarza w Stanach Zjednoczonych, który tak samo, jak ja powiedział – damy radę! W tej klinice czeka szansa! Operowali tam już pacjentów takich jak ja i co najważniejsze, oni wciąż żyją.

Niestety, operacja jest poza możliwościami finansowymi pana Przemysława. Pół miliona zł dla mnie i mojej rodziny jest to kwota zaporowa, a czas ucieka. Guz cały czas rośnie i zaczyna uciskać wszystkie inne organy, dlatego jestem tutaj i proszę Was o pomoc. To od ludzi dobrej woli zależy, czy mi się uda, czy dostanę swoją szansę, czy Paulinka będzie miała ojca, czy tylko wspomnienie.
Proszę, zróbcie to dla niej – nie zniosę jej cierpienia!

Historię walki z chorobą Pana Przemysława oraz gdzie można wpłacać pieniądze, znajdziecie pd TYM linkiem.

 

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 17 maja 2022