StartWiadomości Wiadomości dnia

Miała być droga na tereny po KWK 1 Maja w Wodzisławiu, ale nie ma na to pieniędzy

Mówi prezydent Wodzisławia Śląskiego, Mieczysław Kieca:

Droga ta jest bardzo droga, bo jest to inwestycja rzędu milionów złotych, jeżeli popatrzeć na wszystkie trzy odcinki, dlatego miasto starało się na jeden etap pozyskać środki od ulicy Mszańskiej do dawnej kopalni KWK 1 Maja. Niestety, nie uzyskaliśmy wsparcia ze środków rządowych, dlatego nie ma możliwości wykonania tej drogi ze środków własnych miasta, bo miasto na ten cel miało 400 000 złotych, a kosztorys tej inwestycji to było prawie 1 500 000 złotych. Dlatego, na ten moment, nie jesteśmy w stanie tych środków dołożyć.

Pomimo braku dotacji, miasto nie rezygnuje z planów wybudowania drogi, bo jak mówi prezydent Kieca: to bardzo ważna inwestycja:

Droga będzie, pytanie tylko: kiedy? Będzie dlatego, że miasto od kilku lat konsekwentnie projektuje układ dróg na terenach po KWK 1 Maja. Myślę, że takim dużym uproszczeniem jest powiedzenie, że jest to droga do prywatnego inwestora, bo jest to droga do bardzo wielu terenów inwestycyjnych, w tym terenu miasta. Jest podzielona na trzy etapy i obsługuje już kilkunastu inwestorów, w tym osoby, które zakupiły tam tereny i mogą ściągać inwestorów na kolejne tereny inwestycyjne.

Pojawił się jednak głos sprzeciwu. Przeciwnicy tej inwestycji twierdzą, że miasto chce budować drogę do terenów należących do prywatnego przedsiębiorcy, który zarabia na rozbiórce hałdy, a później miałby zarobić na sprzedaży terenów. Prezydent Kieca odpiera te zarzuty:

Rozumiem, że ktoś wolałby, żeby miasto wyłożyło dodatkowe 13 milionów złotych (o ile dobrze pamiętam, za tyle ten teren został zakupiony), następnie przez kolejne lata trzymało go i próbowało nim obrócić. Wtedy byłby zarzut niegospodarności i narażenia miasta na stratę 13 milionów złotych poprzez zamrożenie w nie wiadomo co. Takie zarzuty były w stosunku do niejednego prezydenta, my wybraliśmy zupełnie inną drogę. Znalazł się inwestor, który zakupił teren, przeznaczył pieniądze na jego rekultywację. Teren zmienia wygląd i szuka jednocześnie inwestora, jeżeli znajdą się za 2, 3 lata firmy, które będą tam funkcjonować, to nikt już nie będzie patrzył na zarzuty.

Droga na pewno powstanie, nawet jeżeli miastu nie uda się uzyskać dofinansowania, zapewnia prezydent Kieca:

Na ten moment trwa analiza, do jakich projektów możemy składać wnioski. Będziemy próbować składać wniosek do Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Tu zobaczymy jaka będzie decyzja, zapadnie pod koniec tego roku. Jeżeli nie uzyskamy wsparcia z tej strony, na pewno będzie realizacja etapowa tego zadania. Przygotowujemy się alternatywnie do programu rządowego lub realizacji ze środków własnych, ale wtedy to musimy wydłużyć do 3 lat.

Starania o pozyskanie dotacji na budowę drogi trwają. Tematem zajął się nasz reporter Robert Krzyżaniak.

Zostaw komentarz