StartWiadomości Wiadomości dnia

Mistrz Polski Tomasz Szypuła jedzie na Festival World Masters w 2021 roku

Ostatnio w Warszawie, w czasie eliminacji do Gelato Festival zarówno jurorom, jak i gościom przypadł do gustu nowy smak: cud, miód, orzeszki. Mówi Tomasz Szypuła:

Trochę powrót do dzieciństwa, ponieważ jest to jogurt, miód i orzechy. Jogurt, kiedyś trochę inaczej było, nie można było kupić mleka w sklepie, tylko trzeba było jeździć po większą ilość na przykład do PGR’u. Tak jak ja jeździłem z moim tatą, była mleczarnia, która robiła jogurty, różne przetwory i gdzieś ten jogurt mi się od małego kojarzy. Potem jest miód, miód gryczany z Polskiej Stolicy Miodów. Pochodzi z bardzo małej miejscowości z Kamiannej, między Nowym Sączem a Krynicą-Zdrój o intensywnym smaku, kolorze, który był dodany do tych lodów. Lekko skrystalizowany, żeby podczas jedzenia rozpuszczał się na podniebieniu i był wyczuwalny jego fajny aromat. Do tego jeszcze były orzechy włoskie, które były prażone i karmelizowane też w miodzie. Razem tworzyło to, z tego co mi mówili „lodożercy” w Warszawie, coś niesamowitego

Jeszcze nie wiadomo, czy na Mistrzostwa Świata w 2021 roku Tomasz Szypuła pojedzie z tym samym smakiem lodów:

Trochę mnie to przeraża, ponieważ z jednej strony fajnie by było, ponieważ jogurt jest popularny, a smaki dziwne. Na takich potężnych festiwalach czasami mogą być niezrozumiałe dla niektórych, lecz jogurt jest uniwersalny, do tego orzechy, miód. Jest to popularny smak, więc uważam, że on byłby dobry. Z drugiej strony technologicznie na to patrząc, nie jest to prosty smak, bo sam jogurt nie może być poddany obróbce termicznej, bo się zważy i jest to trudne do przygotowania. Tutaj miałem do przygotowania tylko około 60 kilogramów lodów, czyli poszło mi na to jakieś 40 kilogramów jogurtu, około 5 kilogramów prażenia i karmelizowania orzechów, także sporo i wszystko ręcznie. Jeżeli popatrzę na Gelato Masters, gdzie są miliony „lodożerców”, to musiałbym mieć chyba z pół tony jogurtu, z 70 kilogramów orzechów, więc to jest duże wyzwanie.

„Lodożercy” widzą i smakują już produkt końcowy, który jest efektem pracy Pana Tomasza, a to trochę jak praca artysty, wymagająca kreatywności:

Można zrobić lody i lody. Czyli możemy zrobić coś, co jest przygotowane przez jakąś firmę, dodać wody, mleka, zmiksować, zmrozić i już. Ja działam inaczej, tworzę inaczej. Ja wyobrażam sobie najpierw w głowie, jak pewne połączenia mogłyby zagrać, później te wszystkie rzeczy jakby zgłębiam w sam surowiec, łączę to, próbuję najpierw małą ilość jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty raz. Jogurt był siódmą recepturą, która dopiero dla mnie była okej. Tu są takie niuanse, że jest na przykład cud, miód i orzeszki, że jest kwaśny jogurt, że jest chrupiący orzeszek no i jest miód, który to wszystko przełamuje. W tych orzeszkach jeszcze jest szczypta soli, która gdzieś tam też podkręca smak. Czyli może, tak jak z perfumami, że to nie jest po prostu jeden smak, tylko to jest kompozycja, która albo pasuje, albo nie pasuje.

Za sukces Pana Tomasza na Mistrzostwach Świata we Włoszech trzymamy kciuki!

Zostaw komentarz