StartKultura

Monolith Films: „Bitwa pod Wiedniem” – przeczytaj, zanim zobaczysz!

Latem 1683 roku trzysta tysięcy wojowników Imperium Osmańskiego pod wodzą Wielkiego Wezyra Kary Mustafy rozpoczyna oblężenie Wiednia. Po ucieczce Cesarza Leopolda los miasta staje się coraz bardziej niepewny. Jeśli Wiedeń upadnie, armia Wielkiego Wezyra bez trudu dotrze aż do Morza Północnego, a potem także do Rzymu. Po wielu tygodniach oblężenia, 11 września 1683 roku, dochodzi do decydującej bitwy. Szale zwycięstwa przechylają się wielokrotnie. W chwili, gdy wszystko zapowiada bliski tryumf armii Wielkiego Wezyra, do boju włączają się polskie wojska. Pod wodzą króla Jana III Sobieskiego husaria stacza morderczą walkę, w której ważą się nie tylko losy miasta, ale i całej Europy.

Zobacz zwiastun

Reżyseria: Renzo Martinelli

Obsada:

  • Piotr Adamczyk („Och, Karol 2”, „Trick”, „Karol – papież, który został człowiekiem”)
  • Alicja Bachleda-Curuś („Pan Tadeusz”, „Ondine”)
  • F. Murray Abraham („Imię róży”, „Amadeusz”)
  • Borys Szyc („1920 Bitwa Warszawska”, „Śluby panieńskie”, „Wojna polsko-ruska”)
  • Daniel Olbrychski („1920 Bitwa Warszawska”, „Salt”, „Ogniem i mieczem”)
  • Wojciech Mecwaldowski („Wojna żeńsko-męska”, „Lejdis”, „Jak się pozbyć Cellullitu”)
  • Jerzy Skolimowski

Gatunek: historyczny/przygodowy

Produkcja: Polska/Włochy/Turcja 2012

Czas trwania: 2h 10 min

Dystrybucja w Polsce: Monolith Films

NEWS!

  • Piotr Adamczyk wcielił się w postać cesarza Leopolda I
  • Jerzy Skolimowski w roli Jana III Sobieskiego
  • Wojciech Mecwaldowski jako Jerzy Franciszek Kulczycki – szlachcic, szpieg i dyplomata Jana III Sobieskiego
  • Daniel Olbrychski wcielił się w postać Marcina Kazimierza Kątskiego
  • Czy to ten sam Borys Szyc, którego znamy? W „Bitwie…” wcielił się w postać Mikołaja Hieronima Sieniawskiego
  • Wśród aktorów grających w filmie znalazł się F. Murray Abraham. Zdobywca Oscara (za rolę włoskiego kompozytora Antonio Salieriego w filmie Miloša Formana Amadeusz) wcielił się w postać Marka z Aviano. Ten wybitny kapucyn przeszedł do historii jako jeden z głównych bohaterów epopei wiedeńskiej. W 2003 r. Marek z Aviano został beatyfikowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II.Kościół katolicki zawdzięczał mu wiele nawróceń. Jego zdolność wymowy i umiejętności kaznodziejskie były tak wielkie, że współcześni nazwali go duchowym lekarzem Europy. Po bitwie pod Wiedniem, brat kapucyn poświęci się do końca swoich dni (umarł w obecności Leopolda w 1699 roku) misji głoszenia kazań i taumaturgii. Postać Marka znalazła się też na obrazie Jana Matejki, przedstawiającym zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Został beatyfikowany 27 kwietnia 2003 roku.
Nie możesz się już doczekać premiery filmu? Oto garść ciekawostek o polskiej husarii:
  • Husaria siała postrach już od ok. 1500 roku, dopiero jednak reforma Stefana Batorego pozwoliła w pełni rozwinąć jej skrzydła. Formacji tej zazdrościł nam szwedzki król Gustaw Adolf.
  • Charakterystycznym elementem rynsztunku husarii były skrzydła. Po dziś dzień historycy spierają się, w którym miejscu były one umocowane, jaki miały kształt, a przede wszystkim przeznaczenie. Najpewniejsza z tych teorii głosi, że skrzydła miały wywołać zamieszanie w szeregach wroga i go przestraszyć. Podobną funkcję spełniało malowanie koni i mocowanie do kopii długich proporców.
  • Do formacji mógł zaciągnąć się każdy, ale ponieważ służba w husarii (poza prestiżem!) nie przynosiła pieniędzy, a wręcz wymagała ogromnych nakładów finansowych (zakup konia, broni, wyposażenia), jej szeregi zasilała najczęściej majętna szlachta.
  • Uzbrojenie husarii przez wieki ewoluowało, ale zawsze kopia stanowiła podstawę jej oręża. Była ona jedyną częścią uzbrojenia finansowaną przez skarb królewski. Jej długość dochodziła do ponad 6 metrów (była wydrążona w środku, lekka, a jednocześnie sztywna i bezlitosna!). Źródła historyczne podają, że jednorazowo kopią przebijano nawet 5 czy 6 wrogów.
  • W 1683 r. król Jan III Sobieski poprowadził pod Wiedeń 23 chorągwie husarskie, w których służyło 2,5 tys. ludzi.
  • Jednym z najsłynniejszych husarzy był Stefan Czarnecki. Wywodził się ze średniozamożnej rodziny szlacheckiej. W 1635 roku zaciągnął się do husarii i był z nią związany do końca życia. Dzięki niej zrobił oszałamiającą karierę i zdobył urząd hetmana polnego koronnego. To jego czyny po dziś dzień wspominamy w hymnie narodowym.
  • W XVIII w., na skutek rozwoju broni palnej i pogorszenia się sytuacji ekonomicznej, rola husarii spadła – coraz częściej ograniczała się do paradnych występów na popisach i pogrzebach królów. Etymologia powiedzenia „kruszyć kopię” nawiązuje właśnie do pogrzebów. Pojawił się zwyczaj, że husarz w pełnej zbroi wjeżdżał do kościoła i kruszył kopię o katafalk bezpotomnie zmarłego szlachcica.
  • W 1775 r. sejm zdecydował o likwidacji husarii i powołaniu w jej miejsce lekkozbrojnej kawalerii narodowej. Rozpoczął się nowy etap w dziejach jazdy polskiej.
WSZYSTKO, CO MUSISZ WIEDZIEĆ O PRODUKCJI!

TWÓRCY:

  • reżyseria: Renzo Martinelli
  • scenariusz: Renzo Martinelli, Valerio Massimo Manfredi
  • producent: Renzo Martinelli, Alessandro Leone
  • zdjęcia: Fabio Cianchetti
  • montaż: Tommaso Feraboli
  • kostiumy: Massimo Cantini Parrini
  • muzyka: Roberto Cacciapaglia

KONTEKST HISTORYCZNY

  • Kiedy na niebie pojawiła się pewna kometa (nazwana później kometą Halleya), astronom szejków, Vani Effendi, ogłosił, że jest ona symbolem Allaha. Wizja przedstawiającą arabskie konie pijące z fontanny Placu Świętego Piotra, miała być zapowiedzią błyskawicznego, militarnego zwycięstwa Islamu i definitywnego podporządkowania się chrześcijańskiej Europy. Wiosną 1683 roku, na wielkiej równinie wokół Belgradu, zebrała się największa w historii muzułmańska armia: trzysta tysięcy wojowników całego imperium (od Maghrebu, aż po Czeczenię i Afganistan), z ciągnącymi się kilometrami wozami z zaopatrzeniem, artylerią, niewolnikami i lśniącym bogactwem haremem. Dowództwo armii powierzono wielkiemu wezyrowi Kara Mustafie (Czarny Mustafà). To właśnie jemu sułtan Stambułu – Mehmed IV – powierzył zieloną chorągiew Proroka, wedle tradycji oryginalną chorągwią Mahometa. Miał ją wznieść nad wszystkimi stolicami Europy, kończąc na kolebce Chrześcijaństwa – Rzymie.
  • Państwo tureckie od ponad wieku prowadziło silną ekspansję (klęska floty otomańskiej pod Lepano 1 października 1571 roku zatrzymała działania ofensywne w basenie Morza Śródziemnego). Podczas gdy Europa wypalała się w nieskończonym paśmie religijnych wojen (ostatnią, destrukcyjną dla całych pokoleń, była wojna trzydziestoletnia, 1618-1648), Imperium Osmańskie, znajdujące się wówczas u szczytu potęgi, właśnie zakończyło podbój Bałkanów, zwyciężając nad ostatnimi stawiającymi opór ludami prawosławia (Serbowie, Bułgarzy, część Ukrainy, Mołdawia, aż do Podola, regionu u granic Polski). Po zdobyciu Belgradu armia osmańska przeszła wzdłuż Dunaju, zdobywając Budapeszt, Dalmację i Istrię. Nawet Republika Wenecka, pomimo heroicznej obrony Kandii, została wyparta z wielu ziem. Na morzu przewagę zyskała flota turecka wspomagana przez coraz częstsze najazdy saraceńskich piratów.
  • Kiedy w pierwszych dniach lipca 1683 roku armia Kara Mustafy, po tym jak zniszczyła Friuli i Bohemię, okrążyła Wiedeń – wynik bitwy wydawał się przesądzony. Stolicę Imperium Habsburskiego broniło jedynie przez jedenaście tysięcy żołnierzy – cesarz Leopold opuścił zagrożone miasto udając się do Pasawy. W kancelariach europejskich panowało przeświadczenie, że koniec tego miasta jest kwestią czasu, i że wojska Imperium Osmańskiego zaleją Europę Centralną aż po Morze Północne i dalej, aż do Włoch. W ten sposób, po dwóch miesiącach walk, obrońcy Wiednia oczekiwali końca heroicznej batalii; wystrzały armatnie tworzyły wyrwy w murach, następowały kolejne napady tatarskich, albańskich oraz bośniackich band, wspieranych przez janczarów wielkiego wezyra. 11 września miał być dniem, w którym Imperium Osmańskie zatryumfuje nad chrześcijaństwem. Komendantowi obleganego garnizonu, hrabiemu Starhembergowi, udało się wysłać ostatnią wiadomość: „Nie traćcie więcej czasu, najdobrotliwszy panie, nie traćcie więcej czasu”.
  • Odbiorcą był Karol Lotaryński, który stał na czele nielicznych oddziałów cesarskich, od niedawna wzmocnionych sześcioma tysiącami wojska dowodzonego przez dwudziestoletniego Eugeniusza Sabaudzkiego. Przebywając w ukryciu, wraz z innymi przywódcami – Maksymilianem II Emanuelem, księżmi protestanckimi z Saksonii i Brandenburgii, panami z Baden, Turyngii i Holstein i przede wszystkim Janem III Sobieskim z dwudziestoma siedmioma tysiącami żołnierzy wojska polskiego – próbowali ułożyć plan ataku. To właśnie polskiemu królowi powierzono dowództwo w bitwie. Jego kawaleria, po wcześniejszym okryciu kopyt koni szmatami, zeszła bezszelestnie w nocy na pozycje wzdłuż zalesionych wzgórz Kahlenberga (po polsku Łysej Góry). Wraz z nastaniem nowego dnia, po mszy świętej i pełnej pasji homilii wygłoszonej przez ojca Marka z Aviano, rozpoczęła się bitwa, która miała odmienić losy świata. Za namową mnicha kapucyna na sztandarach cesarskich batalionów pojawił się wizerunek Maryi. Po dzień dzisiejszy 12 września jest poświęcony w kościele Imieniu Maryi.
  • Bitwa trwała do zachodu słońca i była naznaczona ciągłymi atakami i odwrotami. Eugeniuszowi Sabaudzkiemu udało się przerwać w jednym punkcie krąg najeźdźców, przynosząc tym samym pokrzepienie i pomoc wykończonym obrońcom Wiednia. Na innym froncie kawaleria tatarska dokonała niemal całkowitego zniszczenia oddziałów bawarskich oraz saksońskich. Następnie, dzięki akcji dywersyjnej Karola Lotaryńskiego, udało się pokonać tureckich janczarów. Kluczowego natarcia dokonało 20 tysięcy jazdy sojuszniczej, prowadzonej przez chorągwie husarskie. Udało się zniszczyć oddziały wroga, zdobywając wojskowy obóz nieprzyjaciela: dwadzieścia pięć tysięcy namiotów, wśród nich zielony namiot Kara Mustafy, który uciekł przerażony z pola bitwy (kilka miesięcy później za hańbę poniesionej porażki sułtan skazał go na śmierć). Zdobyte łupy były niewyobrażalne: poza bronią i biżuterią (które do dzisiaj oglądać można w wiedeńskich muzeach), zwycięzcy zdobyli ogromne ilości worków z prażoną kawą (od tegoż momentu rozpoczyna się powszechne użycie tego popularnego naparu) oraz chorągiew Mahometa, która później została przetransportowana do Rzymu.
  • Rok później powstała „Liga Święta”, do której oprócz zwycięzców przystąpiła też Wenecja i car Rosji. Był to także początek kampanii odbijania utraconych terytoriów, zakończonej pokojem w Karłowicach w 1699 roku (jednakże ostatnim jej sukcesem stało się odzyskanie Belgradu w 1717 roku, które przypieczętowało długą wojskową karierę komendanta Eugeniusza Sabaudzkiego). Imperium wycofało się z terenów europejskich. Jak wyjaśnia Bernard Lewis, historycy muzułmańscy zwykli opisywać wiedeńską batalię jako epokową „katastrofę”. Zwycięstwo chrześcijańskiej Europy stało się momentem historycznego przełomu, który zmienił losy świata. Współcześnie określa się je prawdziwym cudem, który ocalił osłabiony i podzielony atakami Imperium Osmańskiego Zachód.

Giuseppe Baiocchi, konsultant historyczny

POCZĄTEK LEGENDY

  • Jan III Sobieski był genialnym menedżerem, kochającym mężem i protektorem wielu artystów. Znał kilka języków. Gdyby nie on, Europa nie pokochałaby kawy i rogalików w kształcie półksiężyca. Oto kilka ciekawostek o legendarnym polskim królu:

Podczas planowania odsieczy wiedeńskiej miał 54 lata i znaczną tuszę – ponoć woził ze sobą specjalny taboret do zsiadania z konia. Mimo to, jak nikt inny sprawdził się na polu bitwy. Po rozgromieniu wojska osmańskiego Sobieski wysłał do papieża list z wiadomością będąca parafrazą słów Cezara – veni, vidi, Deus vicit (przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył);

Sobieski był doświadczonym strategiem, znał wagę dobrego wywiadu i dbał o swoich ludzi (dziś by go nazwano genialnym menedżerem). Po zwycięstwie pod Wiedniem nagrodził Jerzego Franciszka Kulczyckiego, kupca, szpiega i posłańca, który podczas oblężenia zinfiltrował turecki obóz. Kulczycki otrzymał prawo do dowolnych łupów z tureckiego obozu. Szlachcic wybrał kilkaset worków kawy…;

Wielu osobom ciężko w to uwierzyć, lecz to właśnie zwycięzcom spod Wiednia – Sobieskiemu i jego szpiegowi – zawdzięczamy zwyczaj podawania ciastek do kawy. Od końca XVII wieku kawę podawano z rogalikami w kształcie półksiężyca (wypiekane na pamiątkę Viktorii Wiedeńskiej) – dopiero później zwyczaj ten powędrował do Francji, a rogaliki nazwano croissantami;

Przeciwnicy mówili o Sobieskim „gnuśny umysłowo”. Bardzo mijali się z prawdą. Od młodości bardzo wiele podróżował i znał kilka języków – m.in. łacinę, francuski, angielski, niemiecki, włoski, turecki i odrobinę hebrajskiego. Król zgromadził dużą – jak na owe czasy – bibliotekę liczącą około 1390 dzieł. Był znany z niezwykłej tolerancji religijnej (studiował Torę i Talmud);

Wśród słynnych protegowanych Sobieskiego warto wymienić Jana Heweliusza, gdańskiego astronoma i matematyka. Po zwycięstwie pod Wiedniem nazwał on konstelację gwiazd na Drodze Mlecznej – Scutum Sobiescianum (Tarcza Sobieskiego);

Dla swej ukochanej Marysieńki w 1677 roku Jan III Sobieski kupił posiadłość Milanów, znajdującą się w niewielkim oddaleniu od Warszawy. Wraz z nabyciem nastąpiła zmiana nazwy na łacińską Villa Nova, wkrótce spolszczoną na Wilanów;

Jan III Sobiecki był honorowym członkiem pierwszego na świecie towarzystwa geograficznego. Król przyczynił się do praktycznej uprawy rośliny znanej już wcześniej w Europie, ale traktowanej jako rzadkość ogrodnicza i botaniczna – ziemniaka. Ponoć król kazał ziemniaki sadzić, ale zakazał ich pilnować. Chciał by chłopi je kradli i sadzili u siebie.

O PROCESIE PRODUKCJI

  • 120 dni zdjęciowych, 250 członków ekipy, 116 aktorów z 11 krajów świata. To tylko początek imponujących statystyk związanych z superprodukcją „Bitwa pod Wiedniem”, w której reżyser i scenarzysta Renzo Martinelli przypomina światu o jednym z najważniejszych wydarzeń historii nowożytnej. „Był rok 2001, przygotowywaliśmy właśnie Tamę – tragedię w Vajont, której akcja rozgrywała się niedaleko Aviano, rodzinnego miasta Marka”, opowiada genezę powstania koncepcji „Bitwy pod Wiedniem” Roberto Andreucci, kierownik produkcji. „Razem z Renzo zainteresowaliśmy się opowieścią o mnichu, który wspomógł słynną bitwę swoją wiarą i zaangażowaniem. I zrozumieliśmy, że pomysł ten ma niezwykły potencjał kulturowy, historyczny i edukacyjny. Już wtedy zaczęliśmy pracować nad Bitwą pod Wiedniem, a teraz, po 11 latach, udało nam się projekt ukończyć!”
  • Długie lata przygotowań nie sprawiły jednak, że nakręcenie „Bitwy pod Wiedniem” było zadaniem łatwym. Prawdziwe wyzwania pojawiły się dopiero na planie zdjęciowym. „Na kilka miesięcy przed startem analizowaliśmy wraz z Renzo każdą linijkę scenariusza, każdy zakładany wydatek, każdą trudność, którą dało się przewidzieć”, wspomina Andreucci. „Na planie wszystko oczywiście się zmieniło. Pomijając utrzymywanie równowagi pomiędzy wszystkimi wydziałami, aktorami oraz ekipą filmową, a także rozwiązywaniem pojawiających się codziennie nowych problemów, najważniejszą rzeczą było właśnie kontrolowanie wydatków. Zarówno tych dużych – typu budowanie planu zdjęciowego murów obronnych Wiednia, tych oczywistych dla kina historycznego, czyli kreacji kostiumów, jak i tych mniejszych – zwrotów za paliwo dla statystów czy wynajmowanie odpowiedniej liczby koni do scen niebezpiecznych upadków”, wyjaśnia producent.
  • 10.000 statystów, 3000 koni i 3450 profesjonalnych jeźdźców, 2770 uszytych kostiumów, 1780 wykonanych par butów, 320 peruk, 220 włóczni, 45 ogromnych armat. To zaledwie niewielka część niesamowitej kreacji świata przeszłości, której podjęli się twórcy „Bitwy pod Wiedniem”. Każdy dzień na planie był pełen wyzwań. Aktorzy musieli grać w różnych warunkach pogodowych w prawdziwych zbrojach i szatach. Zbroja króla Jana III Sobieskiego ważyła prawie 30 kilogramów. Pewnego dnia wiatr był tak silny, że wywrócił większość namiotów filmowego obozu Turków, w efekcie wydział scenograficzny musiał porządnie się napocić, żeby scena doszła do skutku. Ekipa, aktorzy i statyści musieli często pracować w ograniczającym ruchy błocie, jadąc na koniach lub przenosząc ciężkie armaty. Przy okazji kręcenia jednej ze scen prawie doszło do tragedii – kontrolowana przez odpowiednie liny, masywna armata spadła 5 cm od Marcelo Buffy, który kręcił ujęcie z trzeciej kamery. Najtrudniejszym okresem był tydzień, w którym kręcono scenę wchodzenia armii Jana III Sobieskiego na błotnistą Łysą Górę – na planie znajdowała się niemal cała obsada, wokół setki statystów, koni, broni i także – tak się złożyło – tnącego deszczu, który uwiarygodnił scenę, ale znacznie utrudnił wszystkim życie.
  • Ekipa nie zaliczyła jednak na planie większych wypadków, nic się nie stało również żadnemu zwierzęciu (co więcej, kilka znalazło nowe domy) – wszyscy zgodnie przyznają, że wszystko to przede wszystkim dzięki doświadczeniu i pasji reżysera Renzo Martinellego. „Lubię mówić o nim jako o ‘machinie wojennej’. Pracuję z nim od 25 lat i zawsze jestem pełen podziwu dla efektywności i profesjonalizmu jego pracy”, opowiada Roberto Andreucci. „Pomimo wszelkich przeciwności i przymusu panowania nad wielką machiną produkcyjną, Renzo jest w stanie kręcić wiele udanych ujęć dziennie. I nie mówię o kameralnych scenach z dwójką aktorów, lecz tych skomplikowanych, w których poza dialogami udział biorą także statyści, konie, kaskaderzy oraz eksplozje!”. Z opowieści członków ekipy wynika, że Renzo Martinelli nigdy nie przestaje pracować, a innym ciężko za nim nadążyć. „Byłam pod dużym wrażeniem reżysera Renzo Martinellego i jego pasji dla każdego ujęcia”, wyznaje Alicja Bachleda-Curuś, która wcieliła się w „Bitwie pod Wiedniem” w Księżną Eleonorę Lotaryńską. „To cudowny człowiek i cieszę się, że byłam częścią jego produkcji”. A Andreucci dodaje: „Renzo ma specyficzny styl pracy, ale dokładnie zna każde ujęcie każdej sceny całego filmu; jakich obiektywów użyć, gdzie ustawić kamerę itd. Powtarza wszystkie te założenia dzień w dzień, wieczorami przed pójściem spać – w efekcie nie ma na planie chwil niewykorzystanych”.
  • 100 000 stóp taśmy filmowej 35mm, 2320 ujęcia z efektami komputerowymi, których wykreowanie zajęło 180 000 godzin i zostało zrealizowanych przez 30 wyspecjalizowanych w różnych obszarach firm z 7 krajów świata. Prace nad „Bitwą pod Wiedniem” trwały przez kilka miesięcy w legendarnym włoskim studiu Cinecittà, w którym niegdyś powstawały amerykańskie superprodukcje „Ben Hur” Williama Wylera oraz „Quo Vadis” Melvina LeRoya, a także filmy Sergio Leone, Luchino Viscontiego, Roberto Rosselliniego czy Terry’ego Williama. Za pomocą stricte nowoczesnych środków oraz technologii, w połączeniu z pracą kostiumografów, scenografów i wszystkich innych profesjonalistów powstał film ujmujący i piękny, ukazujący świat, który dawno przeminął. Roberto Andreucci wyznaje z całą szczerością, że końcowy efekt jest piorunujący i wywołuje wielkie emocje. Dodaje także, że film nie mógłby powstać bez udziału efektów cyfrowych. „Za każdym razem, kiedy pojawiał się nowy problem, którego nie potrafiliśmy rozwiązać za pomocą tradycyjnych środków, zwracaliśmy się z prośbą o pomoc do naszych speców od technologii”, wspomina. „Zdanie ‘Połóżmy tu trochę zielonego’ stało się lejtmotywem całej produkcji. Były momenty, kiedy mieliśmy więcej zieleni niż na polu golfowym!”, śmieje się Andreucci.
  • „Bitwa pod Wiedniem” nie powstałaby także bez polskiego wsparcia. Zarówno tego finansowego, jak i aktorskiego. Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz Monolith Films pomogły doprowadzić produkcję do finalizacji, a Jerzy Skolimowski (Jan III Sobieski), Piotr Adamczyk (Leopold I Habsburg), Daniel Olbrychski (Generał artylerii koronnej Marcin Kazimierz Kątski), Borys Szyc (Hetman wielki koronny Mikołaj Hieronim Sieniawski), Alicja Bachleda-Curuś (Księżna Eleonora Lotaryńska), Wojciech Mecwaldowski (Jerzy Franciszek Kulczycki), Marcin Walewski (Jakub ‘Fanfan’ Sobieski) i inni polscy aktorzy wspomogli stronę artystyczną tego niezwykłego przedsięwzięcia. „Wszyscy byliśmy zaskoczeni zaangażowaniem polskich aktorów, determinacją, z jaką stawiali czoła wszystkim przeciwnościom, nie narzekając nawet w chwilach, kiedy stali na planie przesiąknięci do ostatniej nitki”, wspomina aktorka Eleonora Martinelli. „Pamiętam wiele wspaniałych momentów z ich udziałem. Jerzy Skolimowski jechał mężnie na koniu w trzydziestokilogramowej zbroi i ponad 40-stopniowym upale, a za nim podążało 300 uskrzydlonych huzarów. Piotr Adamczyk zagrał swoją życiową rolę, jednocześnie kradnąc spojrzenia wszystkich kobiet z obsady i ekipy”.
  • Polscy aktorzy również cenią sobie pracę na planie „Bitwy pod Wiedniem”. „W kostiumach Massimo Cantini Parriniego wyglądałem królewsko, więc starałem się zagrać z odwagą, jak przystało na wielkiego wodza, który gnał na czele husarii w zwycięskiej dla chrześcijańskiej Europy bitwie”, mówi Jerzy Skolimowski. „Fantastyczna atmosfera, bardzo dobra organizacja, cudowni koledzy po obu stronach kamery”, dodaje Daniel Olbrychski. „Był dzień, 40 stopni, ale graliśmy noc”, wspomina ulubioną scenę Wojciech Mecwaldowski. „Stałem na murach zamku z F. Murray Abrahamem, trzymając pochodnię, mając na sobie kilka warstw ubrań”. Na Piotrze Adamczyku z kolei wrażenie zrobiły „wnętrza barokowych pałaców w Turynie i Mantui oraz precyzja i kunszt włoskich kostiumografów”. Polscy aktorzy zaznaczyli mocno swoją obecność nie tylko w filmie fabularnym. Ich role można będzie podziwiać w pełnej okazałości także w przygotowywanym jednocześnie serialu telewizyjnym, który rozwinie wiele ciekawych wątków bitwy pod Wiedniem. Andreucci żałuje jedynie, że nie udało się uzyskać odpowiednich umów na zdjęcia w Polsce, bowiem w Warszawie, Krakowie, Rzeszowie i ich okolicach znaleziono odpowiednie lokacje, które mogłyby świetnie naśladować polskie i austriackie pałace. „Nie zmienia to faktu, że poznaliśmy w Polsce wielu cudownych profesjonalistów. Mam nadzieję, że nakręcimy w waszym pięknym kraju jeszcze niejeden film”, dodaje z uśmiechem Andreucci.

WYWIAD Z RENZO MARTINELLIM – reżyseria

  • Co było najtrudniejszym aspektem kręcenia filmu o tak ważnym znaczeniu historycznym? 

Muszę wymienić dwa takie aspekty. Pierwszy był związany z odpowiednim oddaniem wszystkich różnic historycznych oraz kulturowych wojsk, którym przyszło walczyć w Bitwie pod Wiedniem. Drugi z kolei to kręcenie scen bitewnych, w których brało udział mnóstwo kaskaderów, statystów, koni – kontrolowanie wszystkich na planie było wielkim wyzwaniem. Muszę również wspomnieć, że sporym problemem okazało się obsadzenie roli wezyra Kary Mustafy. Żaden turecki aktor nie chciał się podjąć tego wyzwania, ostatecznie zdecydowaliśmy się więc na jednego z najlepszych włoskich aktorów, Enrico Lo Verso, co później okazało się strzałem w dziesiątkę.

  • Jak bardzo akuratny historycznie jest scenariusz do „Bitwy pod Wiedniem”, a jak wiele jest w nim dramatyzacji faktów?

Byliśmy bardzo ostrożni w odzwierciedlaniu faktów historycznych związanych z Bitwą pod Wiedniem. Dokładnie sprawdzaliśmy każdą informację w kilku różnych źródłach. Zarówno w kontekście strony chrześcijańskiej, jak i wojsk osmańskich.

  • W jaki sposób udało się Panu zachować równowagę pomiędzy ukazaniem ogólnego obrazu wydarzeń związanych z Bitwą pod Wiedniem a opowiadaniem o losach indywidualnych postaci uczestniczących w tym ważnym historycznym wydarzeniu? 

To zawsze problem przy kręceniu tego typu epickich produkcji. W trakcie montażu trzeba odpowiednio przemieszać jakieś 30-40 minut scen akcji ze scenami dialogów. Tak samo było z „Bitwą pod Wiedniem”, musieliśmy znaleźć złoty środek. Pokazać, jakim człowiekiem był Leopold I, a jakim Marek z Aviano, którzy pochodzili z zupełnie innych światów. Skorzystać jak najwięcej z pięknych ujęć krajobrazów nakręconych w specjalnie dobranych lokacjach. Uświadomić potęgę Imperium Osmańskiego, które w tamtych czasach przeżywało prawdziwy rozkwit i nigdy wcześniej nie groziło tak bardzo Europie. Uważam, że udało nam się zachować równowagę.

  • Co dla Pana, jako reżysera, oznaczała współpraca z profesjonalistami z różnych stron świata?

Reżyser powinien być liderem dla swojej ekipy; być po części człowiekiem renesansu, a po części psychologiem. Musi wszystko kontrolować, prowadzić swoich współpracowników twardą ręką, wspomagać psychicznie aktorów, ale jednocześnie być otwartym i uczyć się od kolegów na planie. Tak też właśnie podchodziłem do pracy przy „Bitwie pod Wiedniem”, to była czysta przyjemność. Na szczęście mogliśmy używać języka angielskiego, który jest współczesnym esperanto. Pozwoliło nam to rozumieć się bez większych problemów.

  • Jest Pan reżyserem lubującym się w kinie historycznym. Co dla Pana znaczy Bitwa pod Wiedniem? Skąd pomysł na film o tym historycznym wydarzeniu? 

Kilka lat temu rozwijałem dwa różne scenariusze. Pierwszym był „Szlachetny kamień” z Harleyem Keitelem w roli głównej, w którym próbowałem poddać analizie relacji świata islamskiego do cywilizacji Zachodu. Drugim natomiast właśnie „Bitwa pod Wiedniem”, w której sięgam do korzeni tych relacji. Oba scenariusze wzajemnie się uzupełniają.

  • Mając na planie tyle różnych departamentów, zatrudniając tylu aktorów i statystów, codziennie radząc sobie z tyloma przeszkodami, zapewne ciężko było zmieścić się w założonym budżecie? 

Oczywiście, że było ciężko! Razem Roberto Andreuccim spędziliśmy wiele bezsennych nocy w Hotelu Marriott w Bukareszcie, skupiając się na zaplanowanych wydatkach, ilości zatrudnianych statystów, optymalizując budżet i wynajdując rozwiązania na kolejne problemy.. Prawdziwa sztuka kręcenia epickiego kina polega na dobraniu ekipy zawodowców, którzy pomogą ci w realizacji tej przygody. Ja taką miałem.

  • Ulubiona chwila na planie?

Wtedy kiedy mogłem wreszcie krzyknąć „Zwijamy się!”

WYWIAD Z MASSIMO CANTINIM PARRINIM – kostiumy

  • Na czym polega największe wyzwanie w odtwarzaniu kostiumów z danej epoki w dziejach ludzkości? 

W filmie kostiumowym największą trudność sprawia zbliżenie się do esencji danej epoki. Widz musi przenieść się oczami wyobraźni do okresu historycznego, który ogląda, nie będąc przy tym rozpraszany przez elementy estetyczne. Zawsze próbuję usunąć to, co może odwracać uwagę. W przypadku „Bitwy pod Wiedniem” starałem się odjąć kostiumom „frywolność” tamtych lat. Zastąpiłem nieskazitelnie białe koronki przy kobiecych dekoltach i męskich żabotach koronkami wykonanymi z metalu. Wyeliminowałem ówcześnie modne kokardy i kokardki i pozostałem przy czystości linii kostiumów, inspirując się marmurowymi rzeźbami, które podczas analizowania źródeł historycznych widziałem w różnych muzeach świata. Dzięki tym rzeźbom uświadomiłem sobie, że piękno form może być uchwycone jedynie przy przyćmieniu ich przepychu.

  • Czy było możliwe używanie takich samych materiałów, jak w XVII wieku?

Materiały były takie same jak te, których używamy obecnie. Wełna jest wełną, bawełna to bawełna, to samo dotyczy jedwabiu, lnu, skóry itd. Zmieniła się ich obróbka. Ręczne szycie byłoby zbyt kosztowne i w kontekście filmu raczej niekorzystne. Strój musi oddawać pewien sens i nie ma znaczenia, czy jest wykonany ręcznie, czy nie. Według mnie najbardziej radykalne zmiany nie pochodzą od materiałów, lecz biorą się z fizyczności, zachowań, ruchów. Dzisiejsze proporcje, wzrost, postura nie mogą być takie same jak w XVII wieku. Aktorzy nie ruszają się tak, jak zwykło poruszać się w przeszłości, czują się wtedy śmieszni i niedorzeczni. To samo tyczy się gry aktorskiej. Niełatwo znaleźć film, w którym aktor czuje empatię do swojej postaci, ale nam udało się odnieść sukces. Piotr Adamczyk jest nienaganny w swoich ruchach i zachowaniu. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, kiedy za pomocą kilku gestów oddał delikatność, histeryczność, „kobiecość” cesarza Leopolda. Wspaniały aktor!

  • Jakie było główne założenie kreacji kostiumów do „Bitwy pod Wiedniem”? Miały podkreślać osobowość poszczególnych bohaterów czy tylko odzwierciedlać epokę?

Myślą przewodnią było nadanie, poprzez kolory, sensu różnym światom ukazanym w filmie. Polską rzeczywistość charakteryzuje przeważnie czerwień i ciepłe kolory. Turecką natomiast zieleń i granat, kolory zimne. Świat europejski to złoto, srebro i czerń, kolory władzy i zepsucia. Lubię używać kolorów w ten sposób, bo wierzę, że dzięki temu widz bardziej angażuje się w opowieść. Nie lubię przerysowania, moja koncepcja znalazła swoje potwierdzenie w dokumentach źródłowych. Nie było także łatwo zbliżyć się do kultur takich jak polska, które są kompletnie inne od mojej i na przestrzeni wieków nabrały naleciałości z innych narodów.

  • Jak wyglądała Pańska współpraca z Renzo Martinellim? Czy reżyser wspomagał Pana swoimi pomysłami czy też pozostawił całą kreację Pańskim umiejętnościom?

To był mój trzeci wspólny film z Renzo Martinellim. Po wnikliwych badaniach i opracowaniu szkiców długo dyskutowaliśmy o stylistyce i formie. Zawsze dawał mi dużo swobody, wierząc bezdyskusyjnie w mój gust i pomysły. Nigdy nie sprawiam mu niespodzianek, zawsze przedstawiam próbki kostiumów i dyskutuję o tym, co aktorzy mogliby założyć do danych scen. Uważam, że kiedy reżyser wybiera kostiumologa do tak dużych przedsięwzięć, musi mieć do niego pełne zaufanie. Moim zadaniem jest nie tylko przygotowanie kostiumów, ale przede wszystkim śledzenie tego, co konieczne do wykreowania postaci i obrazu. Moje zadanie polega na współpracy z charakteryzatorami i fryzjerami. Nie można założyć kostiumu, jeżeli makijaż i uczesanie nie współgrają ze stylem, który jest spoiwem.

  • Pomówmy o liczbach – ile kostiumów zostało wykonanych na potrzeby „Bitwy pod Wiedniem”?

Wykonałem kostiumy w czterech różnych krajach. Z powodu kosztów i czasu nie można było zrealizować wszystkich zamówień we Włoszech. W sławnych zakładach krawieckich „Tirelli” oraz „Costumi d’arte Peruzzi” wykonałem ubiory dla głównych aktorów. W „Rancati” zostały uszyte mundury skrzydlatej husarii i uzupełnienia strojów aktorów na wojnie. Mundury austriackie i obuwie, a także skóry i kożuchy, wykonano na Węgrzech, natomiast dwór turecki i polski w Rumunii. W Polsce kupiłem wiele materiałów i akcesoriów charakterystycznych dla waszego kraju w tamtej epoce. Ogółem przygotowałem około trzech i pół tysiąca kostiumów. Liczby jednak nie są ważne, należy podkreślić jakość ekipy, z którą pracowałem. Jestem jak architekt, który bez robotników zostałby tylko ze szkicami.

  • Ulubiona chwila na planie?

Ujrzenie ogromnego zastępu galopującej skrzydlatej husarii. Z niewielkiej różowej i metalicznej plamki widzianej z odległości przeistoczyła się w wojenną potęgę! Stworzenie skrzydlatego zastępu było dla mnie ciężką pracą i wyzwaniem, nie wiedziałem nawet o jego istnieniu i byłem zaskoczony tym, jaką uwagę przywiązywano do strony estetycznej wojska w takim trudnym momencie historycznym. Renzo Martinelli zapragnął użyć skrzydeł także podczas walki (czysta licentia poetica), pomimo tego, że – jak wiem z dokumentów źródłowych – były one używane przede wszystkim w defiladach. Miał rację. Efekt jest fantastyczny i o wiele bardziej spektakularny!

OBSADA

  • F. MURRAY ABRAHAM (Marek z Aviano)

Fahrid Murray Abraham, syn asyryjskiego chrześcijanina, który wyemigrował do Ameryki. Uznany aktor filmowy i teatralny. Studiował najpierw w Teksasie oraz Nowym Jorku. W 1966 roku zadebiutował na scenie w Los Angeles w sztuce Raya Bradbury’ego „The Wonderful Ice Cream Suit”. Karierę ekranową rozpoczął od udziału w komedii romantycznej „Błędny detektyw” Anthony’ego Harleya, z George’em C. Scottem i Joanne Woodward w rolach głównych. Następnie wystąpił w dramacie kryminalnym „Serpico” Sidneya Lumeta z tytułową kreacją Ala Pacino, z którym spotkał się ponownie na planie „Człowieka z blizną” Briana De Palmy. Na swoim koncie ma role w takich filmach jak „Wszyscy ludzie prezydenta” Alana J. Pakuli, „Imię róży” Jean-Jacques’a Annaud’a, „Szukając siebie” Gusa van Santa oraz „Amadeusz” Milosa Formana. Za ten ostatni zdobył Złoty Glob oraz Oscara.

  • ENRICO LO VERSO (Karà Mustafà)

Wszechstronny włoski aktor filmowy, telewizyjny i teatralny. Studiował w prestiżowym Istituto Nazionale Dramma Anticol. Na scenie zadebiutował rolą w „Agamemnonie” Ajschylosa, z kolei w kinie pojawił się po raz pierwszy w „Nulla Ci Può Fermera” Antonello Grimaldi’ego. Od początku lat 90. zaczął grywać u boku amerykańskich gwiazd – wystąpił z Erikiem Robertsem w „Zemście panny młodej” Stuarta Margolina oraz u boku Bruce’a Willisa w „Hudson Hawk” Michaela Lehmana. Można go było również zobaczyć w „Farinellim: ostatnim kastracie” Gerarda Corbiau, „Judaszu” Raffaele’a Metresa, „Hannibalu” Ridleya Scotta oraz „Baarii” Giuseppe Tornatore.

  • JERZY SKOLIMOWSKI (Jan III Sobieski)

Polski reżyser, scenarzysta, aktor, producent, wybitna osobowość polskiego kina, zyskał uznanie na scenie międzynarodowej. Współtworzył scenariusze do „Niewinnych czarodziejów” Andrzeja Wajdy oraz „Noża w wodzie” Romana Polańskiego, kilka lat później rozpoczynając karierę reżyserską „Rękopisem” oraz „Walkowerem”. W 1970 wyjechał za granicę, gdzie tworzył kolejne dzieła. Jego najnowszy film, „Essential Killing”, otrzymał Nagrodę Specjalną Jury MFF w Wenecji. Skolimowski pojawiał się także często jako aktor w znanych hollywoodzkich produkcjach jak „Marsjanie atakują!” Tima Burtona, „Wschodnie obietnice” Davida Cronenberga czy „Avengers” Jossa Whedona.

  • PIOTR ADAMCZYK (Leopold I Habsburg)

Polski aktor filmowy, telewizyjny oraz teatralny o ugruntowanej międzynarodowej renomie. Był stypendystą Brytyjsko-Amerykańskiej Akademii Teatralnej, grał w Teatrze Współczesnym w Warszawie, a w kinie wcielał się tak odmienne postaci jak Karol Wojtyła („Karol – człowiek, który został papieżem” i „Karol – papież, który został człowiekiem” Giacomo Battiato) czy Fryderyk Chopin („Chopin. Pragnienie miłości” Jerzego Antczaka). Występy w komediach romantycznych takich jak „Listy do M.” Mitji Okorna, „Śniadanie do łóżka” Krzysztofa Langa czy „Och, Karol 2” Piotra Wereśniaka sprawiły, że jest obecnie jedną z największych polskich gwiazd.

  • DANIEL OLBRYCHSKI (Marcin Kazimierz Kątski)

Ikona polskiego aktorstwa, Daniel Olbrychski rozpoczynał swoją karierę w połowie lat 60., dosyć szybko zdobywając miano jednego z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia. Występy w „Popiołach” Andrzeja Wajdy, „Jowicie” Janusza Morgensterna, „Panu Wołodyjowskim” oraz „Potopie” Jerzego Hoffmana czy „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy przyniosły mu międzynarodowe uznanie oraz role w filmach zagranicznych („Blaszany bębenek” Volkera Schlondorffa, „Nieznośna lekkość bytu” Philipa Kaufmana). Nieprzerwanie utrzymuje najwyższą aktorską formę.

  • BORYS SZYC (Mikołaj Hieronim Sieniawski)

Jeden z najbardziej znanych i wszechstronnych polskich aktorów. Karierę rozpoczął już w wieku 9 lat, kiedy wystąpił w przebraniu krasnoludka w „Kingsajz” Juliusza Machulskiego, natomiast prawdziwy przełom aktorski przyszedł z rolami w „Symetrii” Konrada Niepolskiego, „Pręgach” Magdaleny Piekorz oraz „Vinci” Juliusza Machulskiego. Czarował widzów również swoimi występami w takich produkcjach jak „Testosteron” Andrzeja Saramonowicza, „Enen” Feliksa Falka czy „Kret” Rafaela Lewandowskiego. Za kreację w „Wojnie polsko-ruskiej” Xawerego Żuławskiego został nagrodzony Złotymi Lwami FPFF w Gdyni oraz Polską Nagrodą Filmową „Orzeł”.

  • ALICJA BACHLEDA-CURUŚ (Eleonora Lotaryńska)

Polska aktorka filmowa i telewizyjna, która wybiła się dzięki festiwalom piosenki dziecięcej. Przełomem w jej karierze okazała się rola Zosi w „Panu Tadeuszu” Andrzeja Wajdy. Od kilku lat grywa przede wszystkim w produkcjach zagranicznych – m.in. w niemieckiej produkcji „Przyjaźń!”, amerykańskiej „Handel” czy irlandzkiej „Ondine”.

  • WOJCIECH MECWALDOWSKI (Jerzy Franciszek Kulczycki)

Polski aktor kojarzony przede wszystkim z występami komediowymi. Stworzył wyraziste role w „Alei gówniarzy” Piotra Szczepańskiego, „Lejdis” Tomasza Koneckiego, „Wojnie żeńsko-męskiej” Łukasza Palkowskiego, a także w serialach telewizyjnych „39 i pół” oraz „Usta usta”.

  • MARCIN WALEWSKI (Jakub „Fanfan” Sobieski)

Nastoletni aktor, zagrał w „Wenecji” Jana Jakuba Kolskiego oraz „Trzech minutach. 21:37” Macieja Ślesickiego. Wcześniej grywał pomniejsze role w serialach telewizyjnych, już niedługo będzie można go zobaczyć poza „Bitwą pod Wiedniem” w „Syberiadzie polskiej” Janusza Zaorskiego oraz „Closer to the Moon” Nae Caranfil.

EKIPA

  • RENZO MARTINELLI (Reżyseria/Scenariusz/Produkcja)

Martinelli zadebiutował na dużym ekranie w 1993 roku filmem „Sarahsara”, prawdziwą historią niepełnosprawnej afroamerykańskiej dziewczyny posiadającej niespotykane zdolności pływackie. W 1997 roku wyreżyserował „Porzus”, historię bratobójczej masakry pomiędzy partyzantami, która miała miejsce w Lutym 1945 roku. Film został zaprezentowany na Festiwalu Filmowym w Wenecji i okrzyknięty wydarzeniem roku. Trzy lata później powstała dramatyczna „Tama – tragedia w Vajont”. Film otrzymał mnóstwo nagród i wyróżnień, między innymi rodzimy Złoty Glob dla najlepszego reżysera. W 2003 roku, w filmie „Plac pięciu księżyców” Martinelli, po dwudziestu pięciu latach od tragedii, zwrócił uwagę na sprawę zabójstwa Aldo Moro. W 2006 roku wyreżyserował kontrowersyjny „Szlachetny kamień” o konflikcie pomiędzy Islamem a Zachodem. W rolach głównych zagrali Harley Keitel oraz F. Murray Abraham. W „Carnera – wielkim mistrzu” opowiada o włoskim mistrzu świata wagi ciężkiej w boksie, a w „Barbarossie – Klątwie Przepowiedni” podjął wątek tytułowego germańskiego imperatora. Martinelli Film Company International założona została w latach 70., a „Bitwa pod Wiedniem” to dziesiąta produkcja fabularna tej firmy.

  • VALERIO MASSIMO MANFREDI (Scenariusz)

Urodzony w Piumazzo di Castelfranco Emilia, Valerio Massimo Manfredi ukończył Uniwersytety w Bolonii oraz Mediolanie, na tym drugim specjalizując się w topografii historycznej. W latach 80. rozpoczął karierę akademicką we Włoszech oraz Stanach Zjednoczonych, jednocześnie utrzymując swój status aktywnego badacza. W tym samym czasie zaczął publikować eseje akademickie, specjalistyczne artykuły dziennikarskie oraz powieści, które osiągały statusy bestsellerów. „Ostatni legion” jego autorstwa stał się w 2007 roku podstawą filmu z Colinem Firthem i Benem Kingsleyem, a „Trylogia Alexandra” została zakupiona przez studio Universal Pictures na potrzeby kolejnego filmu o Aleksandrze Wielkim. Poza „Bitwą pod Wiedniem” napisał scenariusze do „Gilgamesz” oraz „Le Memoire di Adriano”, był także przez trzy sezony prowadzącym włoskiego programu telewizyjnego „Stargate – linea di confine”.

  • ALESSANDRO LEONE (Produkcja)

Alessandro Leone jest założycielem polskiej firmy Agresywna Banda zajmującej się produkcją i dystrybucją filmów w Polsce i Europie. Promotor kultury polskiej we Włoszech. Za jego sprawą tamtejsza widownia poznała historię „Katynia” oraz księdza Popiełuszki („Popiełuszko. Wolność jest w nas” Rafała Wieczyńskiego). Film trafił na IV Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Rzymie, na którym gościem specjalnym był Lech Wałęsa. Alessandro Leone wypromował we Włoszech również filmy Kieślowskiego. W roku 2008 pracował jako producent wykonawczy dla Twentieth Century Fox przy serialu „The Simpsons” (wersja polska dla TV PULS). „Bitwa pod Wiedniem” to pierwsza koprodukcja Agresywnej Bandy, niedawno zakończono zdjęcia do „Closer to the Moon” z udziałem Very Farmigi i Marka Stronga. Na swoją premierę czeka również komedia „Studniówka”. A w zanadrzu Leone posiada „Indigo Children”, projekt superprodukcji o apokalipsie z Ethanem Hawke’em i Vanessą Redgrave.

  • FABIO CIANCHETTI (Zdjęcia)

Włoski autor zdjęć filmowych i telewizyjnych, który ma na swoim koncie udział w produkcjach lokalnych oraz międzynarodowych. Fabio Cianchetti rozpoczął swoją karierę na początku lat 80., a w swoim dorobku ma między innymi „Rzymską opowieść” i „Marzycieli” Bernardo Bertolucciego, „Tygrysa i śnieg” Roberto Benigniego, „Go Go Tales” Abla Ferrary, „Nie mów nikomu” Cristiny Comencini czy też „Samotność liczb pierwszych” Saverio Costanzo. „Bitwa pod Wiedniem” to kolejny projekt, przy którym współpracuje z reżyserem Renzo Martinellim, wcześniej nakręcili razem m.in. „Barbarossę – Klątwę Przepowiedni” oraz „Sarahsara”.

  • MASSIMO CANTINI PARRINI (Kostiumy)

Włoski kostiumolog, który pracował zarówno w kinie włoskim, jak i przy produkcji wielkich hollywoodzkich hitów. Karierę rozpoczynał w drugiej połowie lat 90. Jako II kostiumograf pracował między innymi przy „Van Helsingu” Stephena Sommersa, „Charlie’em i fabryce czekolady” Tima Burtona, „Nieustraszonych braciach Grimm” Terry’ego Gilliama oraz „Beowulfie” Roberta Zemeckisa. Karierę indywidualną rozpoczął wraz z „Barbarossą – Klątwą Przepowiedni” Renzo Martinellego.

  • ROSSELLA GUARNA (Scenografia)

Włoska scenografka, która dopiero od niedawna rozpoczęła prawdziwą karierę w branży filmowej. „Bitwa pod Wiedniem” to trzecia po „Carnera – wielkim mistrzu” oraz „Barbossie – Klątwie Przepowiedni” produkcja, przy której współpracuje z reżyserem Renzo Martinellim. Na koncie ma również współpracę z Marco Bellone przy „AmeriQua”.

  • ROBERTO CACCIAPAGLIA (Muzyka)

Wyszkolony klasycznie w Konserwatorium im. Giuseppe Verdiego w Mediolanie, Roberto Cacciapaglia jest artystą innowacyjnym, który pracuje również z muzyką elektroniczną. Tworzył kompozycje zarówno dla włoskiej telewizji, jak i produkcji filmowych. „Bitwa pod Wiedniem” to jak dotychczas największy projekt kinowy, w jakim brał udział.

Zostaw komentarz