Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

„Myślałem, że te 50 godzin, to była krótka chwila”. Ocalony górnik z kopalni Rydułtowy dochodzi do siebie

Pod ziemią, w oczekiwaniu na pomoc, spędził ponad 50 godzin. Ocalony górnik z kopalni Rydułtowy Dominik Majlinger, jest po kilku operacjach, ale czuje się dobrze. - Czekałem na pomoc i myślałem o żonie, córkach - mówi nam dziś. Co po tym tragicznym wstrząsie, w którym pan Dominik został ranny, a jego kolega zginął, zmieni się na kopalni?

Ocalony górnik z kopalni Rydułtowy

Szacowany czas czytania: 03:56

Ocalony górnik z kopalni Rydułtowy opuścił już szpital

Dwa miesiące po dramatycznej akcji w kopalni Rydułtowy, w której jeden górnik zginął, a drugi po 50 godzinach spędzonych pod ziemią został odnaleziony żywy – Polska Grupa Górnicza podsumowała to co wydarzyło się między 11, a 13 lipca. Z rejonu gdzie doszło do wstrząsu bezpiecznie uciekło 80 pracowników.

Dominik Majlinger ocalały górnik, od miesiąca po pobycie w szpitalu, jest już w domu. Rozmawiał Arkadiusz Żabka:

Radio 90: Jak pan dzisiaj się czuje?

Dominik Majlinger: Dobrze. Wiadomo, fizycznie jeszcze jest długa droga, żeby dojść do tego, co było, ale perspektywy są takie, że powinienem wrócić do pełnej sprawności sprzed wypadku.

Radio 90: Obrażenia, jakich pan doznał, były bardzo rozległe…

Dominik Majlinger: Tak od zranienia ręki, głowa też przyjęła dosyć silne uderzenie, bo praktycznie cały tył głowy był oskalpowany, na szczęście było jeszcze co przyszyć i kręgosłup praktycznie w każdym odcinku były złamania… część szyjna, część piersiowa, część lędźwiowa. Jedna wymagała operacji chirurgicznej. Są chwile, które się stamtąd pamięta, ale większość tego czasu gdzieś w pamięci się zatarło. Z tych 50 ponad godzin miałem wrażenie, że to minęło parę chwil.

Radio 90: O czym pan wtedy myślał? Myślał o żonie, o rodzinie?

Dominik Majlinger: Tak, były myśli, które trzymały człowieka przy życiu i że wszystko musi być dobrze. Myśli o żonie, o córkach, że trzeba do nich wrócić.

Radio 90: I wiara w to, że przyjdą po pana?

Dominik Majlinger: Tak, jak już po tym wiedziałem, że sam nie dam rady się stamtąd wydostać, to oczekiwanie na ratunek, który nadejdzie i szczęśliwie nadszedł…

Radio 90: Co pan powiedział ratownikom?

Dominik Majlinger: Była to ogromna radość i takie niedowierzanie, chciałem żeby mnie przekonali, że mi się to nie przyśniło, że oni tam rzeczywiście przyszli po mnie. I ogromne podziękowania do ratowników, do ich rodzin, bo ich rodziny w momencie, gdy wyruszają na taką akcję, też na pewno są w stresie, też martwią się o nich, jak to z nimi będzie. Niesamowita odwaga z ich strony i poświęcenie, że biorą udział w takich akcjach. Jak widać warto…

Posłuchajcie całej rozmowy Arkadiusza Żabki z panem Dominikiem:

Dominik MajlingerDo siedziby kopalni zespolonej ROW w Rybniku-Boguszowicach zaproszono ocalałego górnika, ratowników, szefa Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, sekretarza Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, szefostwo kopalni Rydułtowy, Wojewodę Śląskiego i Marszałka Województwa.
Na krótkim filmie zaprezentowano akcję ratowniczą, ratownicy górniczy pokazali sprzęt jakim dysponują. Padły też zapewnienia. Mówi prezes Polskiej Grupy Górniczej Leszek Pietraszek:

Leszek Pietraszek: Polska Grupa Górnicza chce jak najlepiej przepracować to wszystko, co stało się wtedy w Rydułtowach. Na bieżąco analizujemy wszystkie zagrożenia związane z funkcjonowaniem naszych kopalń w tych trudnych miejscach, w których prowadzimy wydobycie. Powołamy już niebawem zespół z udziałem fachowców zewnętrznych po to, żeby jeszcze lepiej przewidywać różne zagrożenia, z którymi mamy do czynienia i jeszcze lepiej im zapobiegać. Jesteśmy na ostatnim etapie rozpisania postępowania, którego efektem będzie wybór wykonawcy, dostawcy urządzeń, który pozwoli zapewnić bezprzewodową łączność w naszych zakładach i umożliwić bezpośrednią, dokładną lokalizację naszych pracowników pod ziemią.

Leszek Pietraszek, prezes PGG

Robert Kropiwnicki sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podkreślił, że ważniejsze od wydobycia węgla za wszelką cenę jest bezpieczeństwo ludzi:

Robert Kropiwnicki: W XXI wieku już czas odejść od takiego, że zysk, że węgiel jest w tym momencie najważniejszy. Najważniejsze jest życie ludzkie i żaden stres nie jest wart tego, żeby wyciągać kolejne rzeczy kosztem życia ludzkiego. O to też apeluję do zarządu: pamiętajmy o przyszłości, o bezpieczeństwie, o tym, żeby minimalizować ryzyka.

O przyszłości kopalni Rydułtowy pisaliśmy już na łamach naszego portalu. Czy po tych wydarzeniach i wstrząsach do których doszło w ostatnich miesiącach zakładowi grozi szybsze zamknięcie? Czytaj TUTAJ

Czytaj także:

REKLAMA