Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

„Myślę: nigdy więcej, a potem biorę udział w kolejnych zawodach”. Michał Gmyrek pokonuje własne bariery w triathlonach

Facebook Twitter

Na co dzień ojciec trójki dzieci, pracownik korporacji, karateka. To jednak było dla niego za mało i postanowił startować w triathlonach. Od 7 lat pokonuje katorżnicze dystanse: płynąc, jadąc na rowerze i biegnąc. Ma za sobą już ukończenie popularnego w Polsce Ironmana, ale to wciąż dla niego za mało. Poznajcie Michała Gmyrka z Jastrzębia-Zdroju, człowieka z pasją.

Radio 90: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

Michał Gmyrek: Zacząłem trenować karate, było to ponad 30 lat temu, to była 7 klasa szkoły podstawowej. Zacząłem w jastrzębskim klubie karate. Moim trenerem był i jest do dzisiaj shihan Janusz Piókrowski, posiadacz piątego dana w karate kyokushin.

Radio 90: Shihan? Co to takiego?

Michał Gmyrek: To jest bardzo wysoki tytuł w karate kyokushin, jeden z wyższych w Polsce. Posiadacza od pierwszego do czwartego dana nominuje się jako sensei, od piątego do dziewiątego dana jako shihan. Dziesiąty dan jako jedyny miał południowokoreański mistrz karate Masutatsu Oyama z tytułem sosai.

Radio 90: Do klubu trafiłeś sam czy ktoś Cię zaprowadził?

Michał Gmyrek: Poszedłem razem z kolegą to nowo powstającej sekcji, jaka powstawała w Jastrzębiu w I Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Stanisława Staszica. Były to ciężkie treningi, myśmy byli młodzi, trenowaliśmy ze starszymi. Karate kyokushin jest kontaktowym karate, jest to sport kontaktowy, walki kumite odbywają się w pełnym kontakcie. Jest to bardzo twarda dyscyplina. To są nie tylko walki, to też jest kata, czyli układy. W karate każdy znajdzie coś dla siebie, nie trzeba walczyć, nie trzeba uczestniczyć w zawodach na macie, czyli w kumite, ale można też prezentować układy, czyli kata. Kata jest bezkontaktowa. Zawody dzieci w kumite odbywają się w pełnych ochraniaczach, zabezpieczeniach. Tutaj też nie ma możliwości kontuzji, wszystko jest kontrolowane. Karate bardzo dobrze działa na dzieci jako trening ogólnorozwojowy. Wzmacnia postawę, wzmacnia stawy, mięśnie. W naszych zajęciach też często uczestniczą rodzice razem z dziećmi.

Radio 90: Co Ci się najbardziej spodobało, jak zacząłeś chodzić na treningi?

Michał Gmyrek: To były czasy Bruce’a Lee i każdy chciał być jak on. Ja byłem zawsze pochłonięty sztukami walki, karate. Inspirowałem się też swoim trenerem, który dał mi szansę. To były trudne czasy, kimono nie było tak łatwo dostępne, pamiętam, jak pierwsze kimono dostałem od wujka, było zrobione z żagla. Byłem dumny, że je mam, nosiłem je z dumą, chociaż nie przepuszczało powietrza.

Radio 90: Od trzydziestu lat masz ciągle jednego trenera.

Michał Gmyrek: Tak, z drobnymi przerwami. Janusz Piórkowski mój trener poprzez karate nauczył mnie jak dążyć do celu, jak sobie cele wyznaczać. Karate nauczyło mnie tego, żeby się nigdy nie poddawać. No i to, co ważnego powiedział twórca karate kyokushin Masutatsu Oyama, czyli, że karate nigdy nie było i nie jest techniką agresji. „Noś głowę nisko, spoglądaj wysoko” – to słowe, jakie przekazywał swoim uczniom. Głosił maksymy o pokorze, szacunku, uczciwości, poszanowaniu starszych, żeby rozwijać się w duchu karate nie po to, by pokazywać swoją siłę poza salą treningową. My tego uczymy dzieci na treningach i takie wartości chcemy im wpajać. Bardzo doceniam mojego trenera, ma dla mnie taką wartość polskiego Japończyka.

Radio 90: Jaki masz aktualnie stopień w karate?

Michał Gmyrek: Jestem posiadaczem brązowego pasa w karate kyokushin, to jest przedostatni stopień do czarnego pasa, czyli do pierwszego dana, do stopnia mistrzowskiego. Przymierzam się też do kursu instruktorskiego i chcę mieć licencję trenera polskiego związku karate, żeby móc oficjalnie prowadzić zajęcia sportowe. Na co dzień razem z synem trenujemy karate, mam jeszcze dwie córki, z których jedna tańczy, druga trenuje judo.

Radio 90: Realizujesz się też w triathlonie. Powiedz coś więcej.

Michał Gmyrek: W triathlonie nie walczę o wynik, o czas, ale stawiam sobie pewne cele. Pierwszy mój triathlon to był 2014 rok. Pojechałem na zawody do Tychów, to był sprint 1/8, czyli bardzo krótki dystans: 500 metrów pływania, 20 km na rowerze, 5 km biegu. Okazało się, że sinice zakwitł i nie było pływania, z czego bardzo się cieszyłem, bo wtedy jeszcze nie byłem dobrym pływakiem. Ostatecznie był to duatlon, czyli jazda na rowerze i pływanie. Z ciężkim bólem ukończyłem ten krótki dystans. Jeszcze tego samego roku pojechałem na triathlon do Jaworzna, zawody nazywały się „Stalowy sokół”. Miałem piankę, czyli strój, który był za mały. Jak wskoczyłem do wody, pianka mnie zacisnęła, musiałem ją odciąć w wodzie, o mało się nie utopiłem. Wyciągnąłem z tego wnioski, pianka miała mi pomóc, a okazało się, że mi zaszkodziła. Następnie brałem udział w zawodach „Silesian man triathlon” w Pszczynie w 2015 roku. Przez rok się do tych zawodów przygotowywałem, miałem dużo więcej mocy i to był przedsmak tego, co osiągnąłem w Gdyni, czyli 1/2 Ironmana. To były już poważne zawody pod szyldem właśnie Ironman. Pojechałem z moim kolegą Andrzejem, którego serdecznie pozdrawiam. Zawody w Gdyni ukończyłem z czasem 5 godzin 51 minut, byłem z tego wyniku bardzo zadowolony.

Radio 90: Domyślam się, że na tym nie zakończyłeś swojej przygody z triathlonem.

Michał Gmyrek: No nie. (śmiech) Następnie brałem udział w zawodach w 2016 roku. Wtedy na zawodach w Bydgoszczy pokonałem mój pierwszy pełny dystans Ironmana do tego cały w deszczu. Była wtedy ulewa, ciężkie warunki na trasie, ale ukończyłem te zawody, dotarłem do mety w 14 godzin i 15 minut, limit był do 15 godzin. W kolejnym roku na tej samej trasie skończyłem te zawody w 13 godzin i 40 minut. W 2017 roku brałem też udział w zawodach Diablak, czyli triathlon w górach, była to 1/2 Ironmana z metą na szczycie góry Skrzyczne. Pływaliśmy w Jeziorze Żywieckim, potem jechaliśmy pętle 90 km po górach na rowerze, a na końcu był bieg z Żywca na Skrzyczne. Potem od 2017 do 2020 roku miałem przerwę, nie startowałem w triathlonach. W 2020 roku bez przygotowania wystartowałem w Osieku, miałem dość duże problemy z pływaniem, ale dałem radę. W tym roku pierwszy raz w Polsce odbyły się zawody na pełnym dystansie i pod oficjalnym szyldem federacji Ironmana. To jest 3,8 km pływania, 180 km na rowerze i na końcu mamy do przebiegnięcia pełny maraton, czyli 42 kilometry. Do tych zawodów się przez cały rok przygotowywałem.

Radio 90: Jak się przygotowywałeś do tych zawodów?

Michał Gmyrek: 26 czerwca przed Ironmanem w Gdyni wystartowałem w zawodach triathlonowych Diablak w Beskidach. Start był na Jeziorze Żywieckim a meta na Babiej Górze. To były dla mnie najtrudniejsze dotąd zawody. Po jeździe na rowerze już nie miałem na nic sił, a jeszcze musiałem przebiec 42 km cały czas pod górę i zmieścić się w limicie czasowym.

Radio 90: Co myślisz, kiedy jesteś już wyczerpany, a przed Tobą jeszcze wiele do pokonania na trasie.

Michał Gmyrek: Myślę, że to już ostatnie zawody, że już nigdy więcej, a potem biorę udział w kolejnych zawodach. (śmiech)

Radio 90: Każdy zapewne bierze udział w triathlonach w innym celu, ale myślę, że można znaleźć wspólny mianownik. Jest nim przekraczanie własnych granic?

Michał Gmyrek: Tak, pokonywanie barier. Hasło Ironmana to „wszystko jest możliwe”. To też jest hasło, jakie mi przyświeca każdego dnia. Każdy z nas ma jakieś życiowe problemy, perypetie, ale zawsze jest jakieś rozwiązanie, z każdej opresji można wyjść. Wystarczy chcieć, jeżeli się chce, to można wszystko, ja jestem tego żywym przykładem. Limity tak naprawdę są w naszych głowach. W Gdyni w Ironmanie startował człowiek po przeszczepie wątroby. W jednej drużynie startował ojciec z niepełnosprawnym synem, im się nie udało ukończyć tych zawodów, ale samo to, że podjęli walkę, to już są zwycięzcami.

Radio 90: Zarażasz innych swoją pasją do sportu, dlatego też stworzyłeś portal, w którym pomagasz innym rodzicom w wyborze zajęć sportowych dla dzieci.

Michał Gmyrek: Prowadzimy fanpage na Facebooku oraz portal o nazwie „Rodzic sportowca”. Naszym celem jest promowanie aktywności fizycznej i sportu. Obecnie tworzymy bazę sportową dla rodziców, podpowiadamy, jakie zajęcia sportowe wybrać dla dzieci, by wpoić w nich miłość do sportu na całe życie, to jest głównie nasz cel. Również chcemy inspirować rodziców, aby umożliwili dzieciom wspieranie ich sportowych pasji, zainteresowań, ale też, żeby to odbywało się w duchu fair play przy jednoczesnej dbałości o zdrowie psychiczne no i fizyczne naszych dzieci. Często ambitni rodzice chcą mieć w domu piłkarza, pływaka, ale zapominają zapytać swoje dziecko, czy ono tak naprawdę chce to robić. Podpowiadamy, jakie zajęcia sportowe wybrać, współpracujemy z psychologami sportu, którzy również są dostępni na naszym portalu. Dobieramy dany sport indywidualny czy zespołowy do danych cech charakteru.

Radio 90: Sport w dzisiejszych czasach jest każdemu z nas potrzebny, dzieciom także.

Michał Gmyrek: Dokładnie tak, naszym celem jest oderwanie dzieci od smartfonów, telefonów, komputerów, gier. Dziś dzieci spędzają ponadprzeciętne ilości czasu bez ruchu. Należy też pamiętać, aby zadbać o dobry sen, o tym, żeby w godzinach wieczornych już nie używać telefonów. Niebieskie światło jednak mocno wpływa na nasz układ nerwowy i ten sen nie jest taki, jaki powinien być, nie jest w zaciemnieniu. Podpowiadamy też rodzicom jak odżywiać młodych sportowców. Publikujemy też artykuły o tym, jak powinny wyglądać treningi w danym wieku. U małego dziecka na początku powinno się kształtować sport poprzez zabawę, dopiero później przychodzi czas na treningi.

Radio 90: Postawiłeś na sport.

Michał Gmyrek: Tak, mi sport w życiu zawsze pomagał, pozwalał realizować swoje cele, pozwolił mi twardo stanąć na nogi. Sport wzmacnia mnie też w pracy, ja pracuje już ponad 20 lat w korporacji. Sport poprawia też kondycję psychiczną, regularne treningi w różnym stopniu oddziałują na ciało i na psychikę. Każdy wysiłek trwający co najmniej 30 minut powoduje wzrost produkcji endorfin, czyli hormonów, które odpowiadają za dobre samopoczucie, zadowolenie z siebie i pozytywne nastawienie do świata. Jeśli na co dzień czujemy się przygnębieni, zestresowani, brakuje nam pewności siebie, to warto zacząć ćwiczyć. To pomaga w pracy, w sytuacjach stresowych, pomaga zrelaksować się po ciężkim dniu pracy, przygotować się do dnia pracy. Ja trenuję dwa razy dziennie, rano i wieczorem.

Radio 90: Codziennie?

Michał Gmyrek: Nie, w niedzielę robię sobie przerwę. (smiech) Ważne jest, żeby powiedzieć sobie, że zanim coś osiągniemy, musimy czegoś od siebie oczekiwać. Te oczekiwania są różne u różnych ludzi.

Radio 90: W 2021 roku ukończyłeś całego Ironmana, jakie masz plany na 2022 rok?

Michał Gmyrek: Chcę powtórzyć Diablaka, chcę skończyć te zawody na Babiej Górze, niestety w tym roku nie osiągnąłem tego celu. Organizatorzy Diablaka szykują jeszcze ekstremalne wydarzenie, chcą, żeby odbył się triathlon z Helu na Rysy. Startujemy na Półwyspie Helskim, płyniemy 18 km do Gdyni przez Zatokę Pucką, wsiadamy na rower, jedziemy 680 km do Korbielowa, w Korbielowie zostawiamy rowery, biegniemy 120 km z Korbielowa przez Babią Górę na Rysy.

Radio 90: To wszystko bez przerwy?

Michał Gmyrek: Jak się trzeba będzie przespać, to się prześpi. Myślę, że bez przerwy. Taki dystans ukończyli swojego czasu żołnierze wojsk specjalnych ku pamięci swojego generała, jeden z moich kolegów brał w tym udział. Oni byli prekursorami tego dystansu. Dla mnie już sporym osiągnięciem będzie ukończenie i zameldowanie się na szczycie góry Rysy. Układam sobie w głowie, że jest to do zrobienia.

Radio 90: Jak pokonasz tę trasę, dasz znać?

Michał Gmyrek: Oczywiście, zdam relację i postaram się ją udokumentować. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Radia 90.

Chcesz wziąć udział lub znasz kogoś, kto może wziąć udział w „Ludziach z pasją”? Napisz do nas. Rozmawiał Przemek Niedźwiecki.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj