Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

„Nasza wizja runęła razem z tą kamienicą”. Restaurator Paweł Nowak po katastrofie Świerklańca

Facebook Twitter

16 marca w mediach społecznościowych napisali: „Dzieje się w Świerklańcu”, dzień wcześniej ogłosili: „Będzie głośno, będzie radośnie i z całą pewnością przetańczymy nie jedną noc”. Dwa dni po tym wpisie w kamienicy, w której szykowali restaurację, zawaliła się ściana. Czy marzenia legły w gruzach? Pytamy restauratora Pawła Nowaka, właściciela restauracji InoWino w Rybniku.

Małgorzata Kmieciak rozmawiała z Pawłem Nowakiem, właścicielem InoWino w Rybniku o katastrofie Świerklańca, o hejcie ale też wsparciu, o tym z czym zostali, a z czym ruszają dalej?

Radio 90: Co miało być w Świerklańcu?

Paweł Nowak: W Świerklańcu miała być restauracja, taką mieliśmy wizję, taki plan, żeby stworzyć w Rybniku takie miejsce, w którym nie tylko serwowalibyśmy dobrą kuchnię, ale moglibyśmy robić imprezy. Wybraliśmy Świerklaniec bo ta sala bankietowa była dobrym miejscem.

Radio 90: No i kiedyś była tam karczma, to zobowiązuje…

Paweł Nowak: Ponoć, wiemy o tym i chcieliśmy wykorzystać historię Świerklańca, to co kiedyś się tam działo, przełożyć na to co ma być tam teraz. Na Kościuszki (Bistro InoWino przy ulicy Kościuszki 27) robiliśmy małe koncerciki, ale kto zna nasze bistro wie, że tu nie ma dużo miejsca, a w Świerklańcu jest scena i chcieliśmy ją wykorzystać.

Radio 90: Pisaliście w mediach społecznościowych w połowie marca, że dzieje się w Świerklańcu: „Będzie głośno, będzie radośnie i z całą pewnością przetańczymy nie jedną noc”. Trwał tam remont. Gdzie pan był kiedy kamienica runęła?

Paweł Nowak: Byłem tam na miejscu, walczyliśmy z ekipą naszą w sali bankietowej na piętrze. Myśmy od końca lutego prowadzili takie prace wykończeniowe, bo wiedzieliśmy, że duża budowlanka tam się już dziać nie będzie, chcieliśmy wykorzystać to, że w restauracjach niewiele się dzieje… Postanowiliśmy prowadzić renowację cegły czy starych drzwi, bo tak jak mówię chcieliśmy zachować jak najwięcej z tego miejsca… zachować ducha tego miejsca.

Radio 90: Bo to pana pracownicy czyścili, odnawiali, ci, którzy wcześniej obsługiwali klientów restauracji, tak?

Paweł Nowak: Dokładnie to dwóch menadżerów, szef kuchni i kierownik sali… i ja. Tak to sobie wymyśliliśmy, korzystniej było zamknąć restaurację na rynku i spróbować coś zrobić w nowym miejscu niż tracić siły, pieniądze i zaangażowanie w coś co nie miało sensu.

Radio 90: Tak duża inwestycja w gastronomii w pandemicznym roku?

Paweł Nowak:…. No… Tylko wariat by się za to wziął (śmiech). To nie było tak, że podjęliśmy decyzję w pandemii, z właścicielem kamienicy byłem w kontakcie już jakieś półtora roku. Czekaliśmy na pozwolenia, akurat w pandemii można było wejść do lokalu, więc to wykorzystaliśmy.

Radio 90: Biznesowy plan był taki: zamknąć restaurację na rynku i bistro przy ulicy Kościuszki w Rybniku, a restauracja w Żorach?

Paweł Nowak: To inne miasto, na lokalizację nie narzekamy, nie narzekamy na brak miejsca, Żory zostają.

Radio 90: 18 marca w kamienicy Świerklaniec zawaliła się ściana, doszło do katastrofy. Ile osób było w budynku?

Paweł Nowak: Naszej ekipy była piątka i osiem osób, to budowlańcy z dołu. Jak pierwsza ściana runęła, nie widzieliśmy w sumie która, tylko widzieliśmy że jakieś cegły spadają, ogromny stres się pojawił… Widziałem jak pracownicy z dołu wychodzili na kawę, 15- 20 minut wcześniej, więc wiedziałem, że tam nie powinno się nikomu nic stać. Ale po 30 sekundach znowu zaczęło się ruszać, coś spadać…

Radio 90: To były wstrząsy? Było coś słychać?

Paweł Nowak: Było słychać, że cegły lecą i takie były wstrząsy, jakby się coś tam przewracało, my tam na tej górnej sali, zaczęliśmy się bać, że zacznie się walić też u nas… Czy tam dach nie spadnie? Próbowaliśmy się wydostać tylnym wyjściem, bo wiedzieliśmy, że tam są drzwi ale one były zamknięte. Próbowaliśmy je wyważyć ale to się nie udało. Z dołu usłyszeliśmy, że można uciekać głównym wyjściem. W tych tumanach kurzu niczego nie było widać, nie wiedzieliśmy czy to się nie załamie, czy to się nie zawali zanim wyjdziemy… jak się udało nam wydostać, byliśmy szczęśliwi ale jak obróciłem głowę i spojrzałem co tam się faktycznie stało, to nie mogłem w to uwierzyć. No nie wyobrażałem sobie, że to mogą być takie szkody. Myślałem, że jakaś ścianka tam poszła, ale że taka katastrofa, to w życiu bym nie powiedział.

Radio 90: Pomyślał pan, że ktoś tam jest, ktoś był na chodniku kiedy ściana runęła?

Paweł Nowak: Mieliśmy takie obaw. Mieliśmy nadzieję- ja jestem wiecznym optymistą- miałem nadzieję, że nikomu nic się nie stało ale od razu później poszliśmy na rynek, żeby się przebrać, na Rynek 4, no i słyszeliśmy helikopter, słyszeliśmy, że tam z psami strażacy przyszli… mieliśmy różne myśli, te najgorsze też. Ale najważniejsze, że tam się nikomu nic nie stało. Pewnie byśmy teraz nie gadali, bo nie miałbym na to ani siły, ani głowy…

Radio 90: Co dziś myśli Paweł Nowak?

Paweł Nowak: Po katastrofie miałem trudny weekend… Mieliśmy plany, mnóstwo planów i one runęły razem z kamienicą. Jeszcze dziś nie można powiedzieć w jakim kierunku pójdziemy i co będziemy robić. Najtrudniej teraz rozplanować pracę pracowników, bo wtedy- przed katastrofą- był plan, że cztery osoby, które są na umowę o pracę, zajmowały się Świerklańcem. A teraz trudno wymyślić co mają robić, mamy jedną restaurację mniej, bo ta na rynku jest sprzedana, a ludzi tyle samo. Pomalutku wracam do żywych i…

Radio 90: I jakie pomysły rodzą się w głowie?

Paweł Nowak: Na razie czekamy na odbudowę Świerklańca, wiemy, że jest możliwa, pytanie tylko kiedy. Pracowników rozdzielimy między bistro przy Kościuszki a restauracją w Żorach- jeśli wyraża zgodę- no i z niecierpliwością czekamy na możliwość otwarcia restauracji, bo to jest najważniejsze, żebyśmy mogli normalnie pracować.

Radio 90: Rok 2020 był trudny dla gastronomii, 2021 lepszy nie jest…

Paweł Nowak: Tak, to jest trudny czas i się nie zanosi, żeby się skończył… Ja jestem wiecznym optymistą i mam nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy, choć nie ukrywam, że przy tej inwestycji ze Świerklańcem myślałem o tym co będzie dalej… Na wakacje restauracjom pozwolą się otworzyć, no niemożliwe, żeby nie, ale co będzie dalej? Nie ma pewności, że na jesień to znów nie wróci… Ale jako wieczny optymista myślę zawsze pozytywnie.

Radio 90: Ogromny hejt się wylał na restaurację InoWino po katastrofie w Świerklańcu, że to wy zniszczyliście te okna, te belki…

Paweł Nowak: Ja starałem się tego nie czytać, zresztą jakoś spływa to po mnie, wiem, że ludzie piszą w internecie różne rzeczy. Na nasze szczęście jesteśmy odporni: ja, żona, moi współpracownicy, ale żeby wyprostować sytuację postanowiliśmy napisać oświadczenie i wyjaśnić, że to nie my, nie InoWino jest właścicielem tej kamienicy, że to nie my prowadziliśmy te główne remonty…

Radio 90: …I to nie my byliśmy pijani…

Paweł Nowak: Tak, to też był ważna kwestia, po informacjach z policji o tym, że część osób była pod wpływem alkoholu, to też była ważna część oświadczenia. Nazwa InoWino zobowiązuje, ale nie tym razem.

Radio 90: Był hejt, ale też była ogromna liczba wpisów poparcia, pocieszających. Czuł pan to wsparcie?

Paweł Nowak: Odebrałem ogromną ilość wiadomości i nie ma co ukrywać, tych pozytywnych komentarzy i tych wspierających było dużo więcej. Ale te hejterskie bardziej męczą i bardziej wpływają na nasze głowy.

Radio 90: Dlatego oświadczenie kończy się słowami: „Zastanów się dwa razy nim poślesz swój jad w świat- bo jest szansa, że trafi na kogoś słabszego psychicznie niż my. A wtedy może zawalić się coś więcej niż mury…”

Radio 90: Gotuje pan?

Paweł Nowak: Zdarza mi się w domu.

Radio 90: Już nie w restauracji?

Paweł Nowak: Rzadko, rzadko… mam szczęście, że zatrudniam lepszych od siebie i trzeba było znaleźć dla siebie inne miejsce, próbuję składać tabelki, wyliczać food coasty.

Radio 90: Za 5 lat będzie pan zapraszał nas do restauracji w Świerklańcu na koncert?

Paweł Nowak: Za 5 lat? Wcześniej… Jestem wiecznym optymistą.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj