Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

„Nawet przy zmywaniu naczyń towarzyszy mi muzyka”. Poznajcie Michała Stuchłego z Tworkowa

Facebook Twitter

Miłość do muzyki towarzyszy jego rodzinie od pokoleń. Sam śpiewa, komponuje, pisze teksty. Udziela się w stowarzyszeniu artystycznym, należy do popularnej grupy wokalnej Miraż z Raciborza, a ponadto, od kilku lat jest organistą w kościele w Tworkowie. Poznajcie Michała Stuchłego, młodego człowieka, którego pasją jest muzyka.

Radio 90: Chciałbyś nadal się rozwijać jako wokalista?

Michał Stuchły: Oczywiście. Trochę brakuje mi czasu na to wszystko, nie wszędzie też mogę być, mam też jeszcze szkołę, do której mógłbym się bardziej przyłożyć, mam napisane swoje utwory, ale to jeszcze nie jest czas, aby je pokazywać światu.

Radio 90: Na razie piszesz do szuflady?

Michał Stuchły: Są w notatniku, to już poziom wyżej, niż szuflada. (śmiech)

Radio 90: Wokół jakiego gatunku muzycznego krążą Twoje kompozycje?

Michał Stuchły: Od zawsze interesowała mnie poezja śpiewana, słucham Michała Bajora, Zbigniewa Wodeckiego, Grzegorza Turnaua i do właśnie w tym kierunku idą moje teksty, jak i cała kompozycja.

Radio 90: Chciałbyś śpiewać w zespole czy indywidualnie?

Michał Stuchły: Kiedy pracuję w zespole, nie zawsze mam ochotę na to, aby być pod kimś. Wolałbym założyć własny zespół – jakkolwiek źle lub dobrze to nie brzmi- gdzie nadawałbym tempa projektów, realizowałbym swoje pomysły i zalecałbym moim współwykonawcom formę realizacji danej piosenki, danego projektu muzycznego. Zaletą kariery solowej, wokalne jest to, że nie potrzeba aż tylu muzyków. Często wystarczy fortepian czy jakaś jedna gitara.

Radio 90: O czym są Twoje teksty?

Michał Stuchły: Często pojawia się motyw miłości. Pojawia się też tzw. mądrość życiowa w moich tekstach, nauka, jaką wyciągnąłem z pewnych doświadczeń w życiu. Przesłanie, przestroga dla słuchacza ode mnie z racji tego, że popełniłem kiedyś jakiś błąd i chciałbym teraz przed nim przestrzec.

Radio 90: Od kilku lat śpiewasz w zespole Miraż z Raciborza. Co Ci to daje?

Michał Stuchły: Jest to taka przygoda, której nie zapomnę do końca życia. Razem z zespołem mieliśmy dużo wyjazdów, zintegrowaliśmy się. To też dużo nauki i wiedzy na różnych warsztatach z fenomenalnymi artystami, np. wymienię Annę Guzik, Marcina Jankiewicza czy Rafała Brzozowskiego. Śpiewałem dwukrotnie z Mirażem w sali koncertowej NOSPR-u Narodowej Orkiestry Symfonicznej w Katowicach. Ta sala na wykonawcy robi ogromne wrażenie, na słuchaczu też, który przychodzi z wielkim zaciekawieniem, nie będąc wcześniej na tej sali, po odbiór swoich ulubionych kawałków muzycznych. Przygoda z Mirażem to był również wyjazd do Strasburga do Parlamentu Europejskiego na zaproszenie europosła Bolesława Piechy. Tam również mocno integrowaliśmy się z naszymi przyjaciółmi z Opawy, z którymi współpracujemy. Na tych wszystkich wyjazdach i warsztatach poznałem wiele ciekawych osób, od których mogłem wiele się nauczyć. W samym Mirażu śpiewanie na wiele głosów daje możliwość ogromnego rozwoju słuchu muzycznego, poczucia harmonii, poczucia stylu muzycznego, trzeba dostosować swoją barwę do brzmienia całego zespołu.

Radio 90: Dużo się nauczyłeś od Pani Elżbiety Biskup?

Michał Stuchły: Pani Elżbieta Biskup to jest niesamowity pedagog, który ma już lata doświadczenia za sobą. Na pewno można zdobyć ogrom wiedzy, współpracując z Panią Elą, za co dziękuję, za przekazanie tak cennej wiedzy nie tylko mi, ale i całemu zespołowi. To jest pedagog z krwi i kości.

Radio 90: Przenieśmy się wehikułem czasu do początku Twojej przygody z muzyką.

Michał Stuchły: Kiedy byłem dzieckiem, to był taki okres, kiedy byłem zupełnie niemuzyczny. Miałem niechęć do muzyki, ciągle mówiłem mamie, żeby nie kazała mi śpiewać.

Radio 90: Rodzicie, chcieli, żebyś śpiewał i grał?

Michał Stuchły: Na pewno ze strony taty bardziej we krwi była ta umiejętność śpiewu, grania na instrumentach klawiszowych, akordeonie. Ewenementem był mój dziadek, o którym też wspomnę, nawiązując do rodziny mojego ojca, gdzie muzyka była od pokoleń. Mój dziadek, śp. Antoni nauczył się grać na harmonijce ustnej, potrafił perfekcyjnie na niej grać, ale na opak. Dziadek potrafił godzinami ze mną siedzieć przy keyboardzie i ze słuchu różne piosenki przygrywał ze mną. Potrafił mnie nauczyć w godzinę jakiegoś utworu, oczywiście tak jak na 6-latka przystało, jedną ręką, pojedyncze dźwięki. To mi wchodziło w głowę i dawało motywację do dalszej nauki. W 2009 roku mama wyszła z pewną niespodzianką i zapisała mnie do szkoły Yamaha w Raciborzu do pana Jarosława Mrozka. Tu dopowiem, że to także niesamowity pedagog, który gra każdy rodzaj muzyki, potrafi to robić perfekcyjnie. Zawsze tego człowieka słucham z wielkim zaciekaniem i szacunkiem. Naukę gry na pianinie kontynuowałem przez 6 lat, a po 5 latach dodatkowo zapisałem się na naukę śpiewu do pani Krystyny Dominiak, mojej pierwszej nauczycielki śpiewu. Na tych zajęciach spędziłem 2 lata. To były bardzo rozwijające 2 lata. Wtedy miałem problem w wokalistyce z podjazdami, chrypką w głosie, miałem bardzo małą skalę. Jak śpiewałem znany utwór Cohena „Alleluja” to była totalna katastrofa.

Radio 90: Muzyka ciągle Ci towarzyszy?

Michał Stuchły: Nie ma ani jednego dnia bez muzyki w głowie, kiedy robię podstawowe czynności w ciągu dnia, czy jadę gdzieś samochodem, oczywiście w samochodzie słucham Radia 90. Nie ma dnia, żebym nie miał w głowie jakiejś linii melodycznej albo jakiejś frazy.

Radio 90: Codzienne czynności wykonujesz melodyjnie?

Michał Stuchły: Melodyjnie zmywam naczynia, myję podłogi, a jak myję samochód, to już wchodzą opery- jest ciekawie. (śmiech)

Radio 90: Dzięki temu można wykonywać te czynności dokładniej.

Michał Stuchły: Na pewno przyjemniej, bo jeżeli już jakaś melodia siedzi nam w głowie, to mamy z nią dobre skojarzenia.

Radio 90: Ćwiczysz głos?

Michał Stuchły: Na tym to polega. Może nie codziennie, aby nie nadwyrężyć strun głosowych, ale tak, trzeba ćwiczyć.

Radio 90: Jesteś organistą w kościele w Tworkowie, powiedz nam, jak się zaczęła ta przygoda.

Michał Stuchły: Zaczęła się już w gimnazjum…

Radio 90: To dość oryginalne zajęcie dla chłopaka w tym wieku, idziesz pod prąd.

Michał Stuchły: Tak też myślę (śmiech). W moim otoczeniu nie było z tym problemu, mnóstwo moich znajomych jest wierzących i dużo potrafią zdziałać w sferze duchowej i interesują się tym. Rzeczywiście, druga klasa gimnazjum, to jest wiek dość odważny na takie zajęcie. Z racji tego, że nie miałem doświadczenia, to musiałem jakoś je nabyć. Pierwsze kilka mszy w Tworkowie na organach to nie był szczyt moich marzeń i możliwości. Musiałem kilka wpadek zaliczyć. Dziś patrzę w lusterko wsteczne w organach i widzę gest księdza, że jest dobrze.

Radio 90: Lusterko wsteczne?

Michał Stuchły: Tak, czasem czuję się, jak w samochodzie, mam lusterko wsteczne, są pedały do sterowania nogami. Czasem, jak gram, mam wrażenie, że zaraz odjadę tymi organami (śmiech).

Radio 90: Lubisz grać dla ludzi w kościele?

Michał Stuchły: Każda msza, jaką zagram, wiąże się z aprobatą ze strony parafian. Często zostaję nagradzany owacjami na stojąco, dobrym słowem, miły gestem, pozdrowieniem. Jest pozytywna odpowiedź parafian na moje starania i z tego jestem zadowolony.

Radio 90: Jesteś także kreatorem całej uroczystości.

Michał Stuchły: Jak najbardziej do mnie należy obowiązek dobrania całego repertuaru, zbudowanie klimatu. Jeżeli jestem zaproszony na grę na ślubie, często pytam, czy państwo młodzi nie potrzebują wokalistki, skrzypaczki, flecistki, trębacza. Znam wielu utalentowanych muzyków, często lepiej wykształconych ode mnie. Repertuar musi się zgadzać z wagą danej uroczystości. Księża także w obcych parafiach zwracają uwagę na to, aby grać pieśni liturgiczne, które są zawarte w przepisach kościelnych. Czasami też księża zgadzają się na twórczość nieco inną, na bardziej piosenki niż pieśni.

Radio 90: Daje to pewien zakres wolności, wokół której możesz się obracać.

Michał Stuchły: Tak, daje to nie tylko mi zakres wolności, ale w tym wypadku też państwu młodym.

Radio 90: Dużo pracy włożyłeś, aby być w tym miejscu, w którym teraz jesteś?

Michał Stuchły: Hmm… czy ja bym to nazwał pracą? Raczej przyjemnym, satysfakcjonującym treningiem, który dużo wnosi, poprawia nastrój i polepsza jakość życia.

Radio 90: Właśnie zahaczyłeś o ostatnie pytanie, jakie chcę Ci zadać, czyli o pasję. Czy to nie jest tak, że to dzięki pasji, jaką jest muzyka, przyszło Ci to łatwo i przyjemnie?

Michał Stuchły: Śmiało mogę stwierdzić, że moją pasją jest muzyka sama w sobie, tu mogę wymienić śpiew, grę na instrumentach, piosenkę aktorską. Tak, to jest moja pasja.

Chcesz wziąć udział lub znasz kogoś, kto może wziąć udział w „Ludziach z pasją”? Napisz do nas. Rozmawiał Przemek Niedźwiecki.

Czytaj także:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj