Noc duchów w Wodzisławiu. To halloweenowe wydarzenie w Pałacu Dietrichsteinów
Sporo osób skorzystało z zaproszenia wodzisławskiego muzeum i uczestniczyło w nocy z duchami w Pałacu Dietrichsteinów. Wszystko w halloween. Było nieco dreszczyku emocji, ale i spora dawka wiedzy.

Szacowany czas czytania: 03:34
Noc duchów w Wodzisławiu. Impreza na halloween w Pałacu Dietrichsteinów
Na jednej z wystaw można było oglądać srebrny medal Dietrichsteinów. Dlaczego ta moneta jest tak ważna?
Przede wszystkim dlatego, że to bardzo rzadki okaz
– tłumaczy Sławomir Kulpa, dyrektor Muzeum w Wodzisławiu Śląskim.
Taki zabytek bardzo rzadko się na aukcjach pojawia i równie szybko znika ze względu na wysoką wartość artystyczną i historyczną.
Sławomir Kulpa: A jest to moneta Ferdynanda Dietrichsteina, właściciela między innymi dóbr wodzisławskich, ale również wielkiego majątku, który był na Morawach, między innymi Mikulova, majątki w Brnie, w Wiedniu, pałace, więc jest to osoba z najwyższych elit, która była również właścicielem od 1685 roku Wodzisławia. To nie tylko miasto, ale również 16 ówczesnych wsi leżących na terenie dzisiejszej ziemi wodzisławskiej. Ta moneta tak naprawdę jest jakimś zwornikiem łączącym Wodzisław i Morawy.
Choć Ferdynand Dietrichstein w Wodzisławiu był prawdopodobnie tylko raz, to sam był właścicielem całej okolicy. Monetę wykonał Hoffman – grawer, który pracował w mennicy wiedeńskiej. Co ona prezentuje?
Sławomir Kulpa: Twarz dobrze oddaną artystycznie Ferdynanda Dietrichsteina, jak siedzi, patrzy w dal. W tym czasie zmarło jego 15 dzieci, jest to człowiek, który doświadczony życiem, był na dworach, był wysokim ochmistrzem trzech żon cesarskich Leopolda I Habsburga, był w tajnej radzie, miał dostęp do najwyższych tajemnic. Był też świadkiem odsieczy wiedeńskiej, a więc wieloaspektowy zabytek, który pokryty jest patyną czasu. Rewers monety – wyryto na nim przede wszystkim herb Dietrichsteinów, pięciopolowy, również order Złotego Runa, który Ferdynand na szyi nosił z dumą. To było najwyższe odznaczenie państwowe.

Monetę można cały czas podziwiać w sali poświęconej Dietrichsteinom w muzeum.

Ale noc z duchami to także arcyciekawy wykład antropolożki sądowej dr Doroty Lorkiewicz-Muszyńskiej z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. To legenda polskiej kryminologii i zarazem odtwórczyni twarzy wodzisławskiej strzygi. Badaczka opowiedziała o specyficznej ale i fascynującej pracy z ludzkimi szczątkami i tajemnicach, jakie kryją.
Dorota Lorkiewicz-Muszyńska: Jeżeli chodzi o materiały ze stanowisk archeologicznych, to są różne. Raz, że wynikające z pracy z archeologami, gdzie wykorzystywane są różnego rodzaju metody stosowane w antropologii sądowej, w medycynie sądowej dotyczące badań z zakresu odtworzenia wyglądu twarzy na podstawie czaszki, czy też przy współpracy z medykami sądowymi dotyczących obrażeń w wyniku różnych mechanizmów czy z udziałem też osób trzecich…kradzieżach, no i ludzie też się zabijali. Także mamy różnego rodzaju tego typu zagadnienia z tego obszaru medycyny sądowej szeroko pojętej, ale także uczestniczę w projektach, gdzie prowadzimy badania terenowe z archeologami, opracowania materiałów kostnych ze stanowisk z czasów II wojny światowej. I to są bardzo złożone, często czasochłonne też analizy, gdzie celem jest z punktu widzenia tej antropologii sądowej umożliwienie identyfikacji.

Każda rekonstrukcja wyglądu na podstawie czaszki jest bardzo złożonym procesem, celem jest uzyskanie jak największego podobieństwa.
Dorota Lorkiewicz-Muszyńska: I każda rekonstrukcja, niezależnie od tego, czy to będą badania dotyczące osoby, która żyła współcześnie, zmarła i celem jest identyfikacja, czy w oparciu o materiały archeologiczne – zawsze są to te same metody i z tym samym podejściem podchodzimy. Kwestia już samego przygotowania modelu 3D czaszki – to jest sprawa najprostsza, ale potem musimy wyznaczać w kilkudziesięciu punktach znaczniki grubości tkanek miękkich, w zależności od płci… To jest taka praca dosyć czasochłonna, żmudna, powiedzmy mamy kilkadziesiąt elementów w przestrzeni 3D, które musimy na tej czaszy w odpowiednich punktach usadowić (…)
Noc duchów w Pałacu Dietrichsteinów. Wykłady, magia i trochę strachu [GALERIA]