Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Opowieści o regionie: dokarmianie ptaków i zwierząt. Czy trzeba pomagać naturze gdy nie ma mroźnej zimy? [PODCAST]

Dokarmianie ptaków i zwierząt gdy nie ma mroźnej zimy, czy trzeba to robić? Ten temat dziś w Radiu 90, tłumaczy ornitolog i przyrodnik Tomasz Sczansny: "Nie musimy ich dokarmiać, robimy to bardziej dla siebie".

Ptasia Godzinka
Ptaki/ fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 06:10

Opowieści o regionie: dokarmianie ptaków i zwierząt

Opowieści o regionie: dokarmianie ptaków i zwierząt

Tomasz Sczansny: Tak naprawdę to dokarmianie zaczęło się niedawno, na przełomie XIX i XX wieku. Wcześniej nikt ptaków nie dokarmiał. Zrobił to najpierw niemiecki przyrodnik, który zauważył później, że dokarmiając te ptaki i kiedy one zostają w tym ogrodzie, to ma mniej szkodników. My chcemy pomagać tym ptakom, ale troszeczkę też chcemy zadowolić sami siebie, że jednak pomagamy tej przyrodzie, ale jednocześnie też, żeby obserwować te ptaki. One się tam uwijają, można zresztą tak rozpocząć swoją przygodę ornitologiczną, bo możemy z bliska obserwować różnorakie gatunki, bo nie tylko ptaki, ale jak będziemy mieli ten karmnik w odpowiednim miejscu, to pod nim na pewno będą przychodzić jakieś gryzonie czy myszy, norniki. Tam gdzie spada ten słonecznik, to są takie małe dziurki, z których czasami wynurza się głowa myszy albo nornicy.

Sikorka dokarmiana przy domu/ fot. Radio 90

Radio 90: Jak dokarmiać z głową? Jak się zająć tymi ptakami z głową?

Tomasz Sczansny: Najważniejsze jest to, żebyśmy nie przerywali tego karmienia. Jeżeli mamy ten karmnik gdzieś daleko i musimy do niego dojść, to pomimo złej pogody, musimy tam iść. Bo właśnie kiedy jest ta właśnie zła pogoda, to wtedy ptaki czekają na ten pokarm. Jak one przyzwyczają się, że w danym miejscu jest coś do jedzenia, to one nie szukają gdzie indziej. Najgorzej jest, kiedy spada deszcz, a potem to zamarznie, one nie mogą się nawet dostać do jakichś tam owadów, ptaki i zwierzęta liczą na ten pokarm, który dostaną właśnie od nas. I słyszałem o takich przypadkach, że w okolicy karmnika niestety te ptaki ginęły z głodu, bo czekały i doczekać się nie mogły. A jednak trzeba przyznać, że jeżeli ktoś dokarmia już parę lat, to te ptaki się przyzwyczają do tego miejsca. Ja miałem w tym roku taką sytuację, że wysypałem słonecznik i dosłownie za 3 minuty już sikorki siedziały w karmniku. Nie wiem jak to zrobiły, czy one cały czas czekały, ale dosłownie po tych paru minutach już ptaki były.

Radio 90: Ale kiedy jest taka pogoda jak teraz, kiedy mamy wiosnę w grudniu, tak się o tym mówi, to należy dokarmiać ptaki?

Tomasz Sczansny: Nie musimy ich dokarmiać, ale jeżeli chcemy je zatrzymać u siebie, tak, żeby one nie poleciały do karmnika sąsiada. Jeżeli jest lepsza pogoda, to tych ptaków po prostu nie ma, one próbują żerować gdzieś na korze drzew między igłami, szukając jednak pożywniejszego jedzenia jakim jest białko, czyli larwy czy jaja owadów.

Radio 90: Czy zróżnicowana dieta też dotyczy ptaków?

Tomasz Sczansny: Spotykamy się z takimi informacjami w internecie czy w telewizji, że powinniśmy zróżnicować tą dietę. Ale z doświadczenia wiem, że po prostu one preferują najbardziej słonecznik i to najlepiej taki niełuskany. Chociaż jeżeli ktoś tam ma balkon w bloku, no to niestety taki niełuskany słonecznik bardzo brudził, a niektóre ptaki zjadają je na miejscu, nie odlatują z tymi nasionami, więc sąsiad pod spodem niestety ma trochę brudu, więc możemy tam stosować ten słonecznik łuskany. Nawet jak kupujemy jakieś mieszanki no to wszystko zostaje, tylko słonecznik jest wyjadany. A często niestety w tych mieszankach najwięcej jest tego, co niechętnie ptaki zjadają, bo tam jakieś proso czy pszenica, jak ktoś miał takie gotowe karmy z marketu, to widzi, że to zostaje.

Radio 90: Czy leśnicy dokarmiają zwierzęta, np. sarny, teraz o takiej porze?

Tomasz Sczansny: Te ostatnie zimy są tak łagodne, że zwierzyna nie potrzebuje tego dokarmiania. Oczywiście czasami są wysypywane buraki, teraz już coraz rzadziej. Najgorsza sytuacja jest w momencie, kiedy spadnie śnieg, potem troszeczkę deszczu to przymrozi i robi się taka warstwa lodu u góry, że zwierzęta ranią sobie nogi, ale często też nie mogą się przemieszczać za bardzo. No to zdarzały się takie sytuacje, że taką sarnę z wyczerpania to można było wręcz pogłaskać, bo ona nie uciekała, nie miała energii. Ale z taką sytuacją naprawdę dawno żeśmy się nie spotkali.

Radio 90: Kiedyś też sól była wykładana w lasach.

Tomasz Sczansny: Tak, sól nadal jest wykładana. To tak zwane lizawki. I tam te wszystkie sole mineralne, które potrzebne są zwierzętom, one mogą właśnie znaleźć. Nieświadomie też drogowcy pomagają zwierzętom, bo w momencie kiedy sypią sól na drogę, to bardzo często zwierzęta lubią wychodzić na drogę zlizując właśnie tą sól. I to niestety jest niebezpieczne. Widziałem takie obrazki jak łosie, o których żeśmy już rozmawiali, że zastanawialiśmy się, czy mają zbyt długie nogi, czy zbyt krótkie karki. Muszą przyklęknąć i klęczą tak na tej drodze, spożywając tą sól.

łosie
Żerujący łoś/ fot. T. Sczansny

Radio 90: A słoninka dla sikorek, czy to dalej się praktykuje?

Tomasz Sczansny:Tak, to jest bardzo dobry sposób, żeby przyciągnąć te ptaki, to jest źródło tłuszczu dla nich. No i ważne, żeby ona nie była solona czy tam wędzona, tylko taka surowa. Można też kupić taką mieloną słoninę i po prostu taką kulę albo ulepić, albo posmarować korę drzewa, to wtedy ptaki będą sobie zdobywać z tej kory. Ale oprócz sikorek to bardzo chętnie korzystają z tego dzięcioły. I wtedy będziemy widzieć to, o czym kiedyś żeśmy opowiadali o tych długich językach, bo on często tak sobie liże po prostu tą słoninę, wyciągając ten bardzo długi język. Na tą słoninę też może przylecieć nawet myszołów, czyli taki szponiasty duży ptak, żeby się nią pożywić. Też mówiliśmy o sikorkach, które zjadają mięso i w ogóle, że mogą żerować na padlinie. No to właśnie padlina, czyli martwe jakieś zwierzę pod skórą ma właśnie tłuszcz. Stamtąd zresztą bierzemy tą słoninę.

Sikorka/ fot. Radio 90

Radio 90: Jaki ptak jest dla Ciebie najbardziej grudniowy i najbardziej świąteczny?

Tomasz Sczansny: Chyba gil, bo przypomina taką bombkę, a szczególnie jak jest zimno to on się tak na puszy, żeby działać jak taki termos i ślicznie wygląda na śniegu. I jeszcze jak próbuje wydobywać te nasiona z tych cienkich gałązek, no to zawisa na nich. I to tak wygląda, jakby wisząca taka bombka dyndała sobie na tej gałęzi. A przez to, że one są bardzo monogamiczne, te pary tworzą przez cały rok, więc one poruszają się razem. Więc jest samica taka brązowa i samiec czerwony, więc taki komplet bombek często wisi na drzewie.

Opowieści o regionie
Gil/ fot.pixabay.com

Sprawdź poprzedni odcinek:

Autorka: Małgorzata Kmieciak

REKLAMA