Opowieści o regionie: niebezpieczny i groźny jak kot. Przyrodnik Tomasz Sczansny apeluje [PODCAST]
Szacuje się, że rocznie koty w Polsce zabijają 630 milionów ssaków i 145 milionów ptaków. Z Tomaszem Sczansnym, przyrodnikiem i ornitologiem o tym jak zadbać o koty, by nie były aż takim zagrożeniem dla przyrody.

Szacowany czas czytania: 04:31
Opowieści o regionie: niebezpieczny i groźny jak kot. Posłuchaj:
Tomasz Sczansny: Kociarze mogą bardzo w bardzo skuteczny sposób chronić przyrodę. Polega to na tym, żeby trzymać swoje koty zamknięte. Kot poluje nie tylko na te myszy, których nie chcemy, ale na mnóstwo innych zwierząt. I nie ma na świecie drugiego takiego drapieżnika, które żywiłyby się aż tak wieloma gatunkami zwierząt.
Opowieści o regionie: niebezpieczny i groźny jak kot
Tomasz Sczansny: Problem z kotami jest nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, oprócz Antarktydy, badania są prowadzone naprawdę na całym świecie. Według tych badań wychodzi, że aż 2000 gatunków jest zjadanych przez koty. Kot, jakby na to nie patrzeć, to taka maszynka do zabijania: ma wyciągane pazury, widzi w ciemności, jest bardzo sprawny, cichy, cierpliwy, potrafi podejść, potrafi wspiąć się na drzewo, ma ostre kły, więc to wszystko wykorzystuje do tego, żeby polować.
Radio 90: Co my, kociarze, mamy zrobić? Jak my mamy zadbać o przyrodę, jednocześnie kochając swoje koty?
Tomasz Sczansny: Po prostu trzymać je w domu i nie puszczać samopas. Bo często ludzie sami przyznają się do tego, że kot tam parę dni nie wraca i wcale jak wrócił, to nie wrócił głodny. No ma taką potrzebę polowania. Skoro mają spokojnie w domu, to na zewnątrz polują i często polują tak, że nie zjadają tych ofiar, tylko nadgryzają je albo przynoszą do domu. Koty poluje na wszystko: gady, płazy, ssaki, ptaki i w zależności od pory roku. W 2017 roku SGGW przeprowadziło takie badania, z których wynika, że na wsi koty polują w zupełnie inny sposób niż w mieście. W mieście częściej zjadają ptaki. Natomiast na wsi często to są ssaki i wczesną wiosną najczęściej zjadane są gady. Latem zjadane są ptaki, szczególnie te młode, a na jesień ssaki. I co wyszło? Te liczby są naprawdę zatrważające. Liczy się, że w Polsce jest od sześciu do ośmiu milionów kotów. Nie wiemy, ile kotów jest trzymanych luzem, ile jest całkowicie w domu, ale według tych szacunków wychodzi, że rocznie koty w Polsce zabijają 630 milionów ssaków i 145 milionów ptaków.

Tomasz Sczansny: Kot polując nie tylko zubaża naszą przyrodę, ale zabiera pokarm naszym rodzimym gatunkom. Oprócz tego, w miejscach gdzie są koty, ptaki są narażone na taki stres, że często mają dużo mniej młodych niż w miejscach, gdzie tych kotów nie ma.
Radio 90: Czy dzwoneczek na szyi kota załatwia sprawę?
Tomasz Sczansny: Pomaga, z tym, że bardzo często koty polują w ten sposób, że przyczają się i czekają, a ptaki zmuszone. żerowaniem czy karmieniem młodych przylatuj w to miejsce, nie zdają sobie sprawy, że jest tam kot, bo on się nie rusza. Zdarza się tak, że nawet potrafią wyskoczyć do góry i w locie złapać takiego ptaka. A zdarzało się, że polowały na przykład na nietoperze. W Wielkiej Brytanii prowadzono badania, z których wynika, że koty zrujnował populację wróbla. Tutaj są konkretne dane, bo jeżeli chodzi o taką angielską wieś, to tam koty odpowiedzialne są za spadek o 30%, jeżeli chodzi o populację wróbla.
Radio 90: Mamy też apel do ludzi, którzy z psami wychodzą do lasu, a potem tak beztrosko je puszczają ze smyczy.
Tomasz Sczansny: To problem szczególnie wczesną wiosną, kiedy ptaki mają młode, wiele ptaków ma gniazda bezpośrednio na ziemi. Może ktoś powiedzieć: No ale mój pies nigdy nie przeleciał z żadnym ptakiem w pysku. Często jest tak, że pies podbiegając do takiego gniazda, który jest na ziemi powoduje to, że te ptaki padają po prostu ze stresu. Nieraz były zakładane fotopułapki przy gniazdach ptaków i wychodziło na to, że jakiś tam burek z wioski podbiegał, ptak się zrywał i on zjadał młode albo jaja. I problem też jest z wałęsającymi się psami, które czasami tworzą stado w takim lesie albo na polu, nie raz widziałem, jak wioskowy burek, który był niższy niż moje kolana, biegał za sarną. I oczywiście ta sarna dawała sobie rady z nim, ale na krótkim dystansie. A jak on wybiegł z nią na otwarte pole, to ona w końcu padała z wycieńczenia i pies ją gryzł. Te zwierzęta są szybkie, ale na krótkich dystansach. Załączamy film, który nagrał mój kolega Krystian. Do rzeki wpadła łania, która już kulała i za nią wpadł taki Burek, który był o wiele mniejszy niż ta łania, tylko mu głowa z wody wystawała. Gonił cały czas tą łanie, widać, że już sobie nie radziła, bo kulała. Ale nie wiem co się wydarzyło dalej, bo wyszły z obrazu fotopułapki, ale myślę, że w końcu te psy ją tam dopadły.
Zobaczcie film Krystiana Pendzicha:
Poprzedni odcinek Opowieści o regionie: