Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Parafia św. Jerzego w Rydułtowach musiała zamknąć wiaty śmietnikowe. Tonęli w śmieciach

Żeby nie utonąć w śmieciach, konieczne było zamknięcie na pół dnia wiaty z kontenerami - mówi w rozmowie z Radiem 90 ksiądz Witold Psurek proboszcz parafii św. Jerzego w Rydułtowach.

Parafia św. Jerzego w Rydułtowach
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 02:22

Parafia św. Jerzego w Rydułtowach zdecydowała się na nietypowy krok

Firma odbierająca odpady musiała dwukrotnie je wywozić, bo było ich tak dużo. Mówi ksiądz Witold Psurek proboszcz parafii:

Witold Psurek: Decyzja o zamknięciu chwilowym kontenerów na okres niecałego dnia wynikała z tego, że parafianie i odwiedzające cmentarz osoby, nie dostosowały się do reguł, które żeśmy ustalili w ubiegłym roku, kiedy przez kilka miesięcy w parafii dyskutowaliśmy, jak rozwiązać problem śmieci na cmentarzu. Żeby nie utonąć w tych śmieciach, musieliśmy na chwilę zamknąć wiatę ze śmieciami, ze względu na to, że ludzie po prostu przynosili i zostawiali wszystko. Robili to pomimo tego, żeśmy ustalali w ubiegłym roku, iż to, co się da, mają brać ze sobą do domu.

Problem jest o wiele głębszy. W ubiegłym roku po wspólnej decyzji z parafianami zdecydowano o likwidacji otwartych kontenerów na rzecz zamykanych, bo korzystali z niego okoliczni mieszkańcy oraz właściciele ogródków działkowych.

Do śmietnika trafiało wszystko

– wylicza proboszcz rydułtowskiej parafii:

Witold Psurek: W kontenerach, które były poprzednio takich otwartych, znajdują się odpady z remontów, odpady domowe, ze sprzątania domów, ze sprzątania ogródków… Tam była kabina prysznicowa, tam była muszla klozetowa, były kafelki, które ktoś sobie zmieniał, był nawet parasol ogrodowy. Był też wózek dziecięcy, tam były worki z butelkami i ze słoikami.

W ubiegłym roku parafia św. Jerzego za wywóz odpadów zapłaciła 30 tysięcy złotych. Rozwiązania były dwa albo podniesienie opłat cmentarnych, albo likwidacja otwartych kontenerów na rzecz zamykanej wiaty z mniejszymi kontenerami i apel o zabieranie wypalonych zniczy czy starych wiązanek ze sobą, a pozostawienie śmieci w wyjątkowych sytuacjach.

W ostatnich dniach to była cała góra śmieci

– mówi nam Mariusz, pracownik na cmentarzu w Rydułtowach. Niestety także i z prywatnych domów.

Mariusz:  Wszystko i z samochodu było, wózeczki dziecięce. Z lekarstw nawet poprzywozili. Tam jest w środku nawet jakieś odpady, resztki.

Radio 90: Teraz, przed świętami ma pan dużo roboty.

Mariusz: No to już ogarnęli, była chałda auta. Wczoraj dwa razy wywieźli. (…)

A może zostawiać znicze, wymieniać tylko wkłady?

– mówią ludzie, z którymi na cmentarzu rozmawiał nasz reporter.

Czytaj także:

REKLAMA