Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Po raz 15. uczcili pamięć ofiar Marszu Śmierci

Grupa kilkunastu osób pokonała pieszo trasę którą w 1945-tym roku przebyli więźniowie obozu z Oświęcimia.

fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 04:28

Hitlerowcy ewakuowali ich kilkoma drogami. Główna trasa biegła przez Brzeszcze, Miedźną, Pszczynę, Studzionkę, Pawłowice, Jastrzębie-Zdrój, Mszanę do Wodzisławia Śląskiego. Tam na dworcu kolejowym, tych którzy przeżyli wsadzono do wagonów i wywieziono w głąb Rzeszy do innych obozów koncentracyjnych. Na pomysł uczczenia pamięci uczestników marszu wpadł kilkanaście lat temu, radlinianin Jan Stolarz. Gdy kilka lat temu zmarł, marsz nazwano jego imieniem. W niedzielę (18.01) na mecie, przy pamiątkowej tablicy poświęconej ofiarom, komandor marszu Robert Furtak – mówił do wszystkich:

Robert Furtak: Od pierwszej edycji Marszu Pamięci, od 2012 roku każdorazowo kończyliśmy tutaj. Dzisiaj symbolicznie nasza grupa ten marsz kończy. I moi drodzy, ja serdecznie dziękuję za to, co dzieje się na trasie – w tym miejscu przede wszystkim wiadomo mieszkańcom Ziemi Wodzisławskiej, bo stanowimy większość – ale są z nami goście z różnych rejonów naszego regionu, województwa, ale też goście z zagranicy. Moi drodzy, najważniejsza jest pamięć i ta pamięć zachowana. Ilość osób, które tutaj są z nami świadczy o tym, że zależy nam na pamięci. Zależy na tym, aby pamiętać, a my zawsze powtarzamy, że idziemy właśnie po to, ażeby pamiętać o tej tragedii, o tych ludziach, bez względu na to, jaki byli narodowości, religii. Najważniejsze, że pamiętamy, bo im się to po prostu należy.

Robert Furtak fot. Radio 90

Marsz ma dla nas wymiar także duchowy.

– mówił jeden z jego organizatorów, Zbigniew Bubak:

Zbigniew Bubak: Ten marsz, którym idziemy ma powodować to, że coś się poruszy w ludzkich sercach, bo pokój zaczyna się w tych sercach właśnie później, w domach, w miejscach pracy, miejsca, w których mieszkamy. Trzeba ten pokój w sobie pielęgnować, a przez takie marsze jesteśmy żywymi pomnikami, ruchomymi pomnikami, gdzie przechodzimy przez tereny, którymi szli ci więźniowie, męczennicy oświęcimscy, przez powiaty, przez gminy, wsie. Dajemy świadectwo pamięci, żeby to się nigdy nie wydarzyło.

Zbigniew Bubak fot. Radio 90

Trasę marszu pokonały w tym roku także dwie panie, Monika Mrozek z Mszany i wodzisławianka Sylwia Zawadzka-Biernacka:

Monika Mrozek: Ja już trzeci raz idę z synem, razem idziemy. Marsz zmienił dla mnie bardzo wiele w pojmowaniu historii. Refleksyjnie do tego podchodzę, bo piszę wiersze. Dla mnie to taka chwila stanięcia w gonitwie życiowej, chwila ciszy, refleksji nad własnym życiem.

Sylwia Zawadzka-Biernacka: Pierwszy raz tak naprawdę całą trasę przeszłam, ale mój syn dwa lata temu, jako najmłodszy uczestnik – dwanaście lat miał – całą trasę przeszedł. Tak naprawdę mam tutaj swoją rodzinę, bo on na trasie wczoraj skończył czternaście lat. Dla mnie to jest czas refleksyjny, kiedy idzie się tą trasą i próbuje się myśleć to co ci ludzie, jak oni się czuli, co myśleli? My jesteśmy ciepło ubrani, w każdej chwili możemy sobie zadzwonić po podwózkę i wrócić, kiedy tylko chcemy, a oni nie mieli wyjścia. W zimie, przy tych chodnikach to jest niewyobrażalne, jak taka grupa olbrzymia mogła iść jak żywa trumna po prostu.

fot. Radio 90

Udział w tym wydarzeniu to dla mnie coś ważnego – dodaje inny z uczestników tegorocznego marszu, Leszek Pukowski z Czyżowic:

Leszek Pukowski: Nie był to wielki trud, bo ja lubię chodzić. Chodziłem też na różnego rodzaju inne marsze, więc dla mnie to nie był jakiś wielki wysiłek. Natomiast była to pamięć i tożsamość (…), pamięć o kimś, żeby one pozostało, żeby świeciło, żeby też dawało świadectwo innym, że trzeba po prostu pamiętać o tych ludziach, którzy zginęli w tych mękach. To jest dla mnie symbol czegoś, co było i co nie powinno się powtórzyć.

fot. Radio 90

W Wodzisławiu na zakończeniu marszu obecny był izraelski przewodnik po polskich miejscach związanych z holokaustem, Gil Faran. Czym jest dla niego marsz organizowany obecnie dla upamiętnienia tragicznego wydarzenia sprzed ponad 80-ciu lat?

Są to po prostu bardzo dobrzy ludzie, którzy upamiętniają te miejsca. Wszystkie groby masowe, którzy zajmują się tymi miejscami. I dla mnie jest to po prostu bardzo ważne, że oni w tym wszystkim uczestniczą. I to jest lokalna społeczność, która nie zapomina, która pamięta (…).

fot. Radio 90

Dodajmy, że uroczystości zakończyły się w wodzisławskim muzeum, tam można było oglądać przedwojenną maszynę do wyrobu drewnianych chodaków, dzięki której produkowano je dla więźniów obozu w Oświęcimiu. Wykład na temat Marszu Śmierci wygłosił także historyk, badacz, autor wielu publikacji poświęconych ostatnim dniom funkcjonowania obozu Auschwitz-Birkenau oraz Marszom Śmierci, doktor Andrzej Strzelecki.

Autor: Robert Krzyżaniak

Galeria zdjęć Radia 90 z wydarzenia:

REKLAMA