Radio 90

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

 

Po Rybniku, przyszedł czas na Wodzisław. Tu Sanepid też nie ma dobrych notowań

Facebook Twitter

Wodzisławski sanepid "na tapecie". Teraz to właśnie o problemach w kontaktach z tą stacją piszecie do nas najczęściej.

fot.Anestiev/ pixabya.com

Wraz ze wzrostem ilości wykrytych zakażeń wśród pracowników kopalń, a mieszkańców rejonu należącego do sanepidu w Wodzisławiu, rośnie chaos z wynikami, decyzjami o kwarantannach i wymazobusami, które nie przyjeżdżają na czas.

Co robić? Czy ktoś się w ogóle interesuje takimi przypadkami jak nasz? Absurd goni absurd. Ludzie są bezsilni

– to pytania, które zadaje Agnieszka. Natalia pisze:

Tak naprawdę o każdy wymaz, przedłużenie kwarantanny, poznanie wyniku – zgłaszaliśmy się sami. Ani jeden krok nie został wykonany przez sanepid samodzielnie. Dlatego też obawiamy się, że dopóki nie uda się nam dodzwonić, wymazobus do nas nie przyjedzie.Jestem zszokowana, że w Polsce, w 2020 roku można wpaść w taki urzędniczy chaos. Że można zamknąć człowieka w domu na wiele tygodni. Jesteśmy pozostawieni sami sobie, nikt nie interweniuje, a stacja w Wodzisławiu zamyka codziennie setki nowych osób w kwarantannie…Nad czym zupełnie nie panuje.

Łukasz potwierdza pisząc, że jego szwagier choć ma pozytywny wynik póki co nie ma nałożonej kwarantanny, bo nie potrafi się do Wodzisławia dodzwonić.

Na stronie internetowej sanepidu z Wodzisławia są wskazówki na chorych na COVID-19: by zwrócić się do swojego lekarza o L4, że decyzji o kwarantannie należy spodziewać się dopiero po jej zakończeniu. Pracodawcę trzeba zawiadomić o izolacji telefonicznie lub mailowo. Jest też informacja, że wyniki wymazów można sprawdzać na stronie pacjent.gov.pl, w Internetowym Koncie Pacjenta, powinny tu pojawiać się w ciągu 48 godzin od badania. Ale jak pokazuje praktyka i wasze doświadczenia: nie zawsze tak jest.

Przeczytaj o problemach mieszkańców okolicy. Uwięzieni na kwarantannie

Ciąg dalszy historii naszych słuchaczy:

Od: Agnieszka

WITAM, nasza sytuacja nie jest odosobniona, jednak piszę do Was, może w końcu uda się rozwiązać problem jakim jest kontakt z wodzisławskim sanepidem. Zacznę od początku.
12.05. mąż ma robiony wymaz na kopalni, wynik pozytywny. O wyniku dowiadujemy się na własną rękę 18.05. od Pani z sanepidu w Tychach. Od tego dnia pozostajemy w domu. Ze strony sanepidu w Wodzisławiu zero kontaktu. Nasze próby kontaktu kończą się oczywiście niepowodzeniem.
22.05. w końcu kontaktuje się z nami Pani z sanepidu w Wodzisławiu i nakłada 3 tygodnie kwarantanny licząc od 22.05. Nie wiem dlaczego skoro wynik był już 16.05., a my wiedzieliśmy o nim 18.05. i od tego dnia nie opuszczaliśmy mieszkania.
26.05. drugi wymaz i znów wynik pozytywny.
9.06. trzeci wymaz u męża.
11.06. kończy nam się kwarantanna, nie jesteśmy już pod nadzorem policji, nie dostajemy zadań w aplikacji. Do 15.06. nie znamy wyniku ostatniego wymazu, nie widniejemy w systemie jako osoby na kwarantannie, nie możemy dodzwonić się do sanepidu w Wodzisławiu. Wykonuję codziennie mnóstwo telefonów na różne numery, na infolinie, do innych sanepidów, w tym do wojewódzkiego w Katowicach. Piszemy maile, próbuje się czegoś dowiedzieć na czacie. Każdy nas odsyła, nie może pomóc. Każdy wie, że nie można się dodzwonić do Wodzisławia. Mówią, żeby czekać. A my już prawie miesiąc siedzimy w domu. Choć oficjalnie skończyła nam się kwarantanna, to wiem, że powinna zostać przedłużona do dnia, kiedy wszyscy będziemy mieli wymaz i wynik będzie negatywny. Co robić? Czy ktoś się w ogóle interesuje takimi przypadkami jak nasz? Czy jeśli rzeczywiście wirus byłby tak groźny, to dochodziłoby do takich sytuacji? Absurd goni absurd. Ludzie są bezsilni. Kto poniesie konsekwencje za zaistniałą sytuację? Cierpimy my zwykli ludzie i nie możemy nic z tym zrobić. Jeśli sytuacja w regionie jest taka kryzysowa, to czy nie powinny zostać uruchomione dodatkowe linie telefoniczne? Czy nie powinny zostać przyjęte dodatkowe osoby, choćby po to, żeby wpisać wynik do komputera? Jak długo to jeszcze potrwa?

Dzień Dobry. Mam wynik pozytywny na COVID-19 stwierdzony 05.06.2020 r. Problem pojawił się, gdy przyjechał wymazobus i okazało się, że nie ma na liście mojej żony, tylko ja, syn i córka. Sanepid skontaktował się ze mną w poniedziałek 08.06.2020 r., w tym samym dniu żona trafiła do szpitala z dusznościami i silnym kaszlem i poinformowałem o tym w rozmowie panią z sanepidu, która zapytała: czy żona ma moje nazwisko, czy dwuczłonowe i na tym się temat zakończył, następnie zapytała o dzieci. Chodzi o sanepid w Wodzisławiu Śląskim. W ogóle nie ma z nimi kontaktu telefonicznego ani mailowego, co potwierdziła Warszawa. Proszę o pomoc w tej sytuacji, ponieważ nie mam już sił na to wszystko.

Natalia z Jastrzębia:
Dzień dobry, oto moja, jedna z wielu które zapewne dostajecie, „przygoda” z PSSE Wodzisław. Czy naprawdę nikt nie może nic z tym zrobić?07.05.2020 – mąż miał pobrany wymaz w ramach badań przesiewowych na kopalni

13.05.2020 – mąż dostał informację z kopalni, że jest na liście osób zakażonych i ma się zgłosić do sanepidu, żeby nałożono na niego izolację. W ten sam dzień dodzwoniliśmy się do PSSE Wodzisław Śląski i została nałożona na męża izolacja, na mnie kwarantanna, otrzymaliśmy informację, że po 10-12 dniach będziemy mieć zrobione wymazy.
14.06.2020 – mąż zgodnie z poleceniem pracownicy sanepidu zadzwonił do lekarza po L4. Lekarz nie chce wystawić zwolnienia, ponieważ chce zobaczyć wynik testu. Po telefonie do sanepidu dowiadujemy się, że PSSE nie ma wyniku męża, nie ma też żadnej listy z kopalni z osobami zakażonymi. Izolacja została nałożona tylko na podstawie tego, że sami tam zadzwoniliśmy i podaliśmy fakt zakażenia wirusem. Wynik nie odnalazł się po dziś dzień.
Nasz znajomy 2 tygodnie po badaniu przesiewowym na kopalni otrzymał informację z sanepidu, że jego wynik jest dodatni. Objęli go izolacją (na 3 tygodnie…2 tygodnie po wymazie – nie wiem co miała na celu izolacja nałożona w 2 tygodnie po wymazie), a jego rodzinę kwarantanną. Do dzisiaj również nie otrzymał wglądu w wynik.
Kwarantanna, którą nałożono na mnie i męża rozpoczęła się od dnia, kiedy zgłosiliśmy się do sanepidu (tydzień po wymazie). Wśród naszych znajomych wygląda na to, że zależy na kogo się trafi – niektórym liczono kwarantannę od dnia wymazu, innym od dnia telefonu z sanepidu.
Kolejny wymaz zrobiono nam 15 dni po pierwszym wymazie męża. W międzyczasie skończyła się nałożona na nas kwarantanna, nie byliśmy sprawdzani przez policję i tylko naszą dobrą wolą było pozostawanie w domu. Po 5 dniach od wymazu udało się nam skontaktować z sanepidem (dwa dni nie byliśmy w stanie się dodzwonić mimo tysięcy prób połączeń). Wynik zarówno mój, jak i męża – pozytywny. Nikt nas o tym fakcie nie poinformował przez tyle dni! Nie mieliśmy nawet oficjalnej kwarantanny, gdyż minęło nałożone na nas 14 dni.
Po tygodniu udało nam się otrzymać wgląd w wyniki. Mimo kolejnych próśb, pierwszego wyniku męża nie otrzymaliśmy.
Kolejny wymaz – 22.05. – 16 dni od poprzedniego. Po naszej interwencji, ponieważ wymaz miał być po 10-12 dniach.
Wynik tym razem pokazał się w Internetowym Koncie Pacjenta, już 2 dni po pobraniu wymazu. Od tego dnia nie otrzymaliśmy żadnej informacji z sanepidu. Od dnia, kiedy poznaliśmy wynik, próbujemy się dodzwonić, żeby wpisano nas na listę do kolejnego wymazu.
Kolega mojego męża, po jednym wyniku negatywnym czekał 2 tygodnie na kolejny wymaz! Kolejny znajomy doczekał dwóch wyników ujemnych (wyniki sprawdził na Internetowym Koncie Pacjenta, z sanepidu zero informacji). Od tego momentu minął już ponad tydzień. Od tamtej pory zero kontaktu z sanepidem. Nikt do niego nie zadzwonił, nie otrzymał pisma o zwolnieniu z kwarantanny. Dodzwonił się do Ministerstwa Zdrowia, gdzie poinformowano go, że musi pozostać w izolacji do momentu otrzymania pisma z sanepidu o zakończeniu izolacji.
Nam nie udało się nadal dodzwonić. Napisałam w tym czasie trzy maile do PSSE Wodzisław – zero odzewu. Ósmy dzień czekamy na wymaz, który inne sanepidy z okolicznych powiatów robią po 2-3 dniach. Ma to być tylko potwierdzenie poprzedniego negatywnego wyniku. Nie wiemy nawet, czy jesteśmy na liście osób zgłoszonych do wymazu.
Kontaktowaliśmy się już z Wojewódzkim Sanepidem, Głównym Inspektorem Sanitarnym, Ministerstwem Zdrowia. Każdy prosi o wysłanie maila ze skargą, co też zrobiliśmy. Do tej pory nic się w naszej sprawie nie ruszyło.
Warto dodać, że po raz kolejny skończyła nam się nałożona kwarantanna. Nie przychodzą nam zadania z aplikacji kwarantanna, nie sprawdza nas policja. Zgłosilibyśmy się sami, po raz kolejny, o przedłużenie kwarantanny – ale nie da się dodzwonić…
Tak naprawdę o każdy wymaz, przedłużenie kwarantanny, poznanie wyniku – zgłaszaliśmy się sami. Ani jeden krok nie został wykonany przez sanepid samodzielnie. Dlatego też obawiamy się, że dopóki nie uda się nam dodzwonić, wymazobus do nas nie przyjedzie.
Jestem zszokowana, że w Polsce, w 2020 roku można wpaść w taki urzędniczy chaos. Że można zamknąć człowieka w domu na wiele tygodni, przeciągać każdy kolejny etap, który powinien być wykonany. Nawet, jeżeli nagle wszystko ruszy – wyjdziemy z domu po 6 tygodniach izolacji. Ani przez moment w tym czasie nie czuliśmy się chorzy, nie mieliśmy żadnych objawów. Jesteśmy pozostawieni sami sobie, nikt nie interweniuje, a PSSE Wodzisław zamyka codziennie setki nowych osób w kwarantannie…Nad czym zupełnie nie panuje.

Łukasz:
Pomóżcie osobom, które należą pod sanepid w Wodzisławiu, bo to jest tragedia. Mam dwoje szwagrów, obaj pracują na kopalni Borynia, jeden mieszka w Świerklanach z rodziną i należy pod sanepid z Rybnika, a drugi w Bziu i należy pod sanepid w Wodzisławiu. Obaj mieli robione testy w Boże Ciało i mają wyniki pozytywne. Ten ze Świerklan ma kwarantannę od soboty, a ten, że Bzia nie może się nawet dodzwonić i doprosić o kwarantannę, żeby szybko z niej wyjść. Czyli: Sanepid Rybnik super sprawny, a Wodzisław – porażka. Takich ludzi jest masa.

Mateusz
Mam nadzieję, że w dobie wyborów chociaż lokalne media się tym zainteresują. Jestem jednym z pracowników kopalni uwięzionych na tzw. kwarantannie. Moje trzecie badanie okazało się wątpliwe i kazali mi pozostać w domu. Myślę: „Wszystko OK, poczekam, sprawdzimy i wrócę do pracy”. Mija 3 tydzień…ech, nigdzie nie można się dodzwonić. W wojewódzkim sanepidzie w dobie XXI wieku pracownik mówi, że nie ma wglądu na powiat, ministerstwo robi notatki, sztab na kopalni szuka – nie może znaleźć. A do tego żadnego telefonu. Zróbcie coś proszę!!! W mediach epidemia. Gdzie premier, gdzie prezydent?

Kasia z Jastrzębia:
Wiem, że nie jestem pierwsza i ostatnia, ale bardzo proszę o pomoc. 25 maja mąż miał wymaz na kopalni Zofiówka, dnia 30 maja została nałożona na mnie i syna kwarantanna, nie na 14 dni, tylko od razu na 18 i od 30 maja nikt z nami się nie kontaktuje. Nie wiemy kiedy z synem będziemy mieć wymaz, nie odpisują na maile, syn potrzebuje zaświadczenia do pracy, mąż u lekarza potwierdzenia, że miał tego wirusa. W 12. dniu mogliśmy z synem pojechać na wymaz, ale i to nam uniemożliwili, bo wysłali SMS w 15. dniu kwarantanny, a doskonale wiedzą, że takie badanie można wykonać tylko i wyłącznie w 12 dniu. Wszyscy doskonale wiedzą, co sanepid z Wodzisławia wyrabia i naprawdę nikt nie jest w stanie nam pomóc??? 11 czerwca przyjechał wymazobus z kopalni do męża, powiedział, że za 48 godzin wynik będzie na pacjent.gov.pl. Czekamy, mijają godziny, dni i nic zero wyniku, zero kontaktu, dziś 16 czerwiec jesteśmy wykończeni psychicznie. Jutro kończy się kwarantanna co mamy robić? Przecież ten sanepid to nie jakiś Bóg, że nie da się nic zrobić. Ja przez tego wirusa końcem marca straciłam pracę, bo zamknięte zostały granice, uwięzili mnie bez żadnego wyroku na nie wiadomo ile tzn. na widzi mi się Sanepidu 25 mam zapłacony pobyt w Mikołajkach i stracę zaraz ciężko zarobione pieniądze 2700, bo Sanepid ma głęboko gdzieś ludzi. Jak mamy wierzyć w ogóle w te wyniki skoro po 5 dniach cisza. Co hodują tego wirusa czy co? Prosimy o pomoc, bo nie możemy się ruszyć a powinien sanepid z Wodzisławia odpowiedzieć za lekceważenie ludzi, lekceważenie wyższych instytucji, u których codziennie składane są wnioski, że Sanepid ma do nas zadzwonić, w NFZ to samo a w telewizji tak wszystko pięknie badają rodziny górników, sytuacja opanowana, dlaczego tak kłamią??? Jak można powiedzieć rodzinie, że przez pomyłkę wysłano wymazobus do kogoś innego i przedłużają 5 osobowej rodzinie kwarantannę o 14 dni przecież ta kobieta powinna za to odpowiedzieć!!!! Może wcale nie wysłała przez pomyłkę, tylko celowo do rodziny lub znajomych, a może by tak tą Panią zamknąć na nie wiadomo ile bez kontaktu i nie w willi tylko w mieszkaniu dwu pokojowym. Jesteśmy już tak zrozpaczeni i nie wiemy co robić czy prawnika szukać, czy petycje pisać ,czy zbiorowe pozwy. Prosimy o jakąkolwiek pomoc.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 14 lipca 2020