Powrót polskiego astronauty z kosmosu. Jak to wygląda?
Sławosz Uznański-Wiśniewski dzisiaj wraca na ziemię po 20 dniach pobytu w kosmosie. To najbardziej niebezpieczny moment w trakcie całej misji. Wodowanie kapsuły Dragon na Pacyfiku ma się odbyć około godziny 11:30.

Szacowany czas czytania: 02:54
Powrót polskiego astronauty z kosmosu
Jak wyglądało oddokowanie kapsuły Dragon od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Pytamy o to astronoma Jerzego Rafalskiego:
Jerzy Rafalski: Najpierw oczywiście musimy mieć szczelność zapewnioną, gdy odłączamy się od stacji matki, czyli od naszej stacji kosmicznej, a potem wchodzimy w górne warstwy atmosfery i pojawia się bardzo wysoka temperatura. Nie tylko duże przeciążenia, no bo przecież zaczynamy trzeć o tą naszą atmosferę. No właśnie, wtedy w górnych warstwach atmosfery zwykle satelity rozbijają się na kawałki, płoną i teraz chodzi o to, żeby nas nie rozwaliło na kawałki, żebyśmy nie spłonęli. Mamy specjalną termiczną osłonę, wchodzimy plecami, tak więc z dużą prędkością zaczynamy wyhamowywać, tam oczywiście są ogromne, ogromne temperatury, rzędu na pewno ponad tysiąc stopni i otaczamy się taką plazmą, kulą plazmową i niestety przez plazmę nie przenikają fale radiowe, a więc my sobie nie możemy pogadać z ziemią. Co więcej, nawet ziemia nie może kontrolować wszystkich naszych parametrów lotu, bo po prostu nic nie wiadomo. Wchodzimy w taki jakby cień informacyjny.
Jak wygląda powrót polskiego astronauty na ziemię?
Jerzy Rafalski: Gdzieś tam zbliżamy się do ziemi, mamy otwarte spadochrony, wiatr nie może być zbyt silny, no bo przecież by nas zniosło i wiadomo, że pod nami jest ocean, bo będziemy wodować. Rosjanie często lądowali na lądzie, odpalając nawet tuż przed osiągnięciem gruntu specjalne silniki hamujące, a Amerykanie częściej lądują w wodzie. Tak więc wpadamy do wody i znowu kolejna rzecz nie otwieramy od razu włazu, nie, nie, musimy poczekać. A były takie sytuacje, że był sztorm, Amerykanie wylądowali w swojej kapsule, otworzyli właz, ale wtedy fale zaczynały wlewać się do środka. W ostatniej chwili uratowano astronautów, wyciągnięto, wydobyto astronautów z kapsuły, która po prostu zaczynała coraz bardziej być napełniana wodą morską i w pewnym momencie po prostu kapsuła poszła na dno oceanu.
Co dalej czeka na polskiego astronautę po powrocie na ziemię?
Jerzy Rafalski: Tak naprawdę nawet dwa tygodnie w stanie nieważkości powoduje, że te nasze mięśnie po prostu zapominają, jak się pracuje na ziemi. A my sobie też często nie zdajemy sprawy, że właściwie cały nasz organizm to jest zupełnie inne działanie. Chociażby nawet woda w naszym organizmie zupełnie inaczej się rozkłada. Tu na ziemi stoimy sobie na nogach, fajnie woda chce opadać, a tam? Tam w stanie nieważkości woda po prostu uderza nam do głowy. Krew jakby i też inaczej nam pulsuje w całym organizmie, dlatego po powrocie, nawet jeżeli chcielibyśmy wstać i powiedzieć wszystko dobrze, ja mogę chodzić. Nie, spokojnie, posiedź jeszcze, cały organizm musi znowu przyzwyczaić się do tej grawitacji. Znowu wszystkie płyny ustrojowe, krew i tak dalej muszą się ułożyć do tej naszej ziemskiej grawitacji.
Sławosz Uznański-Wiśniewski jest drugim Polakiem w kosmosie. Pierwszym był generał Mirosław Hermaszewski, który w 1978 roku spędził w przestrzeni kosmicznej 8 dni.
Czytaj także: