Pożar w Wiśle. Piętnaście strażackich zastępów gasiło płonącą halę tartaku
Ogromne straty - oszacowane przez strażaków na pół miliona złotych - wyrządził pożar, do którego doszło w Wiśle. W ogniu stanął tam znajdujący się przy ul. Niedźwiedziej, tartak. Co spowodowało wybuch ognia?

Szacowany czas czytania: 01:09
Pożar w Wiśle. Płonącą halę tartaku gasiło kilkanaście strażackich zastępów
Przez niespełna pięć godzin – jak informują Radio 90, strażacy KP PSP w Cieszynie – trwała akcja gaśnicza prowadzona w Wiśle. Doszło tam do pożaru hali magazynowo-produkcyjnej tartaku.
Zgłoszenie związane z pożarem wpłynęło do straży pożarnej wczoraj, w czwartek (13.11), ok. godz. 21:15. Wynikało z niego, że pali się tartak, znajdujący się przy ul. Niedźwiedziej.
W sumie w akcji uczestniczyło 15 zastępów strażaków. Kiedy pierwsze z nich pojawiły się na miejscu, pożar był już mocno rozwinięty.
Podaliśmy siedem prądów wody
– mówi o gaśniczej części działań, mł. kpt. Jakub Maciążek, oficer prasowy KP PSP w Cieszynie.
Akcja strażaków nie ograniczyła się jednak tylko do ugaszenia płonącej hali.
Demontowaliśmy blachy, przerzucaliśmy trociny
– wskazuje na dalsze działania strażaków, mł. kpt. Jakub Maciążek, który dodaje, że ich celem było uniknięcie ponownego wybuchu ognia.
Ostatecznie, akcja straży pożarnej przy ul. Niedźwiedziej w Wiśle końca dobiegła dopiero po północy. Na szczęście w pożarze nikt nie został poszkodowany.
Bardzo duże są natomiast straty materialne. Straż pożarna oszacowała je na pół miliona złotych. Jako przypuszczalną przyczynę pożaru wskazano przegrzanie kompresora.

