Protest pracowników elektrowni Rybnik. „Wysokiej klasy specjaliści energetyki za bramą tego zakładu nie znajdą pracy”
To walka o los 440 osób, jakie teraz pracują w Elektrowni Rybnik- usłyszeliśmy dziś (4.03) o poranku przed zakładem przy ulicy Podmiejskiej w Rybniku. Przeciwko planowi zamknięcia Elektrowni Rybnik protestowali pracownicy i związkowcy. Ich zdaniem planowana likwidacja zakładu oznaczać będzie m.in. zwolnienia.

Szacowany czas czytania: 03:05
Poranny protest pracowników elektrowni Rybnik
W elektrowni węglowej pracuje teraz 400 osób, w nowej gazowej będzie miejsce dla 52.
Ireneusz Oleksik: 440 pracowników jest do pracy czterech bloków. Jeśli zostaną wyłączone, to oczywiście automatycznie będzie zmniejszane zatrudnienie. To trzeba odkłamać: że wszyscy pracownicy ze starej elektrowni przejdą do nowej elektrowni i znajdą tam pracę. Nie jest to prawdą. To jest 10 procent może znaleźć tylko zatrudnienie. Oczywiście to też są inni specjaliści, to też się automatycznie nie przełoży na stanowiska pracy.
– mówi Ireneusz Oleksik przewodniczący Solidarności w Elektrowni Rybnik. Pracownicy i związkowcy czują się oszukani przez rządzących:
Ireneusz Oleksik: Najpierw było porozumienie, później była umowa społeczna podpisana przez ministra aktywów państwowych. W punkcie dziewiątym jest zapisane, że strony uzgodniły, że elektrownia Rybnik będzie pracowała do roku 2030. W 2029 roku przystąpimy do rozmów co do dalszej jej działalności. Nasz właściciel mówi, że PGE i PGE GiEK nie jest sygnatariuszem tej umowy, ale jest sygnatariuszem Ministerstwa Aktywów Państwowych, które ma w swoim portfolio elektrownię Rybnik, to ponosi za to odpowiedzialność.

Najważniejsze jest zabezpieczenia miejsca pracy:
Ireneusz Oleksik: Ten nasz pracownik po prostu nie znajdzie miejsca pracy, tutaj na rynku. Energetyka to jest taka specyficzna gałąź przemysłu, która nie ma przełożenia na zewnątrz. Tutaj są wysokiej klasy specjaliści, którzy się wiele lat uczyli i są w swoim fachu bardzo dobrzy, ale to są operatorzy bloków, obwodowy kotła, turbiny – na zewnątrz, za bramą po prostu nie ma więcej takich stanowisk pracy.
– tłumaczył dziś o poranku przed bramą Elektrowni Rybnik, Ireneusz Oleksik przewodniczący zakładowej Solidarności. W rybnickiej elektrowni pracują wysokiej klasy specjaliści- podkreślają Robert Oleszczuk, przewodniczący NSZZ Pracowników Elektrowni Rybnik i Mieczysław Koczy, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego.
Robert Oleszczuk: My mieliśmy takich tutaj specjalistów, którzy lata temu mówili, że po co… Przecież energetycy nie są potrzebni, po co tutaj jesteście potrzebni? Na przystanku stoi cała kupa ludzi gotowych do pracy tutaj, a teraz dyrekcja drży: „Boże drogi, niech ci ludzie nie odchodzą”.
Mieczysław Koczy: Specyfika pracy pracowników ruchu jest taka, że tego nie da się ściągnąć człowieka z ulicy i po tygodniu go postawić na stanowisku pracy. Tutaj są miesiące pracy, gdzie trzeba się wyszkolić, nauczyć i dopiero potem zdać egzaminy i można pracować w tej, danej branży. To jest wąska specyfikacja, to nie jest tak, że ktoś umie pisać i już sobie znajdzie pracę.

Chodzi też o bezpieczeństwo energetyczne:
Mieczysław Koczy: Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne. My nie mamy zastępowalności tych bloków, to jest właśnie to. My stawiamy na gaz, którego za chwilę może nie być. I to jest największy problem. Węgiel mamy, mamy elektrownie, trzeba to wykorzystać do czasu, aż powstanie atom.
Dziś (4.03) w Rybniku Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych ma podpisać umowę na budowę nowej elektrowni gazowej.







