Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Racibórz: pytania o wnioski po powodzi z 1997 roku

"Jeśli ponownie zdarzyłaby się powódź na skalę tej z 1997 roku, znowu zaczynalibyśmy od improwizacji" - to słowa Andrzeja Markowiaka, prezydenta Raciborza w latach 1994-2001, w rozmowie z Radiem 90 przy okazji konferencji poświęconej powodzi tysiąclecia. Od pojawienia się wielkiej wody, która zalała wtedy także miasto nad Odrą minęło 20 lat.

Szacowany czas czytania: 00:51

Markowiak, który wtedy był prezydentem, żałuje, że doświadczenia ludzi biorących udział w akcji ratunkowej oraz w usuwaniu skutków powodzi nie zostały spisane:

Andrzej Markowiak dobrze ocenia działanie raciborskich służb w tamtym czasie:

Mirosław Lenk, obecny prezydent Raciborza, uspokaja: wnioski zostały wyciągnięte i wdrożone w systemy reagowania na terenie miasta. Ludzie też są bardziej ostrożni:

W ochronie przeciwpowodziowej pomaga Polder Buków, wały oraz system ostrzegania i monitorowania. W 1997 roku nie istniał system zarządzania kryzysowego i jego powstanie jest niejako efektem powodzi tysiąclecia:

dodaje Andrzej Szczeponek, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, który w czasie powodzi tysiąclecia kierował akcją ratunkową. Był zastępcą przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Przeciwpowodziowego. Wszyscy obecni w Raciborzu na konferencji poświęconej wydarzeniom sprzed 20 lat podkreślali, że na poczucie bezpieczeństwa w tym zakresie ogromny wpływ ma budowa Zbiornika Przeciwpowodziowego Racibórz Dolny.

REKLAMA