Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Rybki Rybnik świętują 25-lecie klubu. Są kibice, jest rywalizacja, są emocje [ZDJĘCIA]

Miniżużlowy Klub Rybki Rybnik świętują 25-lecie. Na torze trwa sportowa rywalizacja, na trybunach wielu byłych oraz obecnych zawodników.

Rybki Rybnik
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 03:08

Rybki Rybnik mają już ćwierć wieku

Pod patronatem Radia 90 w Rybniku-Chwałowicach trwa dwudniowe żużlowe święto, czyli obchody 25-lecia istnienia klubu miniżużlowego Rybki Rybnik. W sobotni poranek rozpoczął się finał Drużynowych Mistrzostw Polski, a na godzinę 14 zaplanowano rywalizację o Indywidualny Puchar Polski. Pomiędzy zawodami na kibiców czeka koncert zespołu Beboki, konkursy z nagrodami i wyjątkowy Bieg Weteranów. Pod taśmą startową staną uznane nazwiska i legendy polskiego speedwaya między innymi Adam Pawliczek, Krzysztof Bas, Henryk Bem i Adam Skórnicki.

Sporo na torze pod hałdą będzie się działo także w niedzielę. O 11.00 rozpoczną się Otwarte Młodzieżowe Mistrzostwa Śląska. Jedną z atrakcji będzie mówiący robot AI. Wstęp przez cały weekend jest bezpłatny.

Miniżużlowy klub Rybki Rybnik powstał w 2001 roku dzięki Andrzejowi Skulskiemu. Nieżyjący już działacz zgromadził wokół tej dyscypliny sportu grono społeczników, którzy podobnie jak on, chcieli szkolić młodzież.

Przy okazji  jubileuszu 25-lecia trzeba wspomnieć o Andrzeju Skulskim, o panu Padowski i z tej trójki założycieli j został nam tylko Witek Tendera, który dzisiaj był odznaczony Złotą Odznaką Polskiego Związku Motorowego. Bez tych wszystkich ludzi, którzy dziś są zaangażowani w to, żeby ten obiekt tak wyglądał i te zawody były organizowane na takim poziomie, by tego wszystkiego nie było. Oni działali z pasją, mieli wiele przeciwności, bo ten tor pierwotnie miał być usytuowany w innym miejscu. Tutaj pan Witold Tandera odstąpił ten teren ze swojej firmy, by mógł zostać wybudowany tor

– wspomina Aleksander Szołtysek, prezes Rybek Rybnik.

Na torze w Chwąłowicach pierwsze kroki na żużlu stawiali tacy zawodnicy jak Kacper Woryna, Robert Chmiel. Tutaj pierwsze szlify zbierał Kamil Cieślar, którego karierę zawodową przerwała fatalna kontuzja. On sam w sobotni poranek przyglądał się poczynaniom młodych adeptów żużla.

Lata uciekają, ale na pewno wspomnienia są super z tego klubu. Fajnie, że to się nie zatrzymało, tylko się coraz bardziej rozwija. Sukcesy jak widzimy, słyszymy, są ogromne. Myśmy zaczynali w ogóle treningi z zaprzyjaźnionym klubem z Częstochowy, bo tutaj w Rybniku się wszystko wówczas dopiero rodziło. Później powstał ten klub i powstał ten piękny owal, który do dzisiaj funkcjonuje. To były piękne czasy, mogliśmy się fajnie pościgać. Dzisiaj to już jest machina, która która powoduje, że dorosły żużel ma jak widać wspaniały narybek

– mówi Kamil Cieślar.

Kamil Cieślar / fot. Radio 90

On sam przekonuje, że jazda na miniżuzlu pomaga potem stawiać pewne kroki w dorosłej odmienia tego sportu.

Przede wszystkim zawodnik w wieku 16 roku życia już nie musi uczyć się jeździć  na motocyklu, nie uczy się motocykla,  a można powiedzieć ślizgiem, płynnie pokonuje łuki i nabiera  doświadczenia spod taśmy

– mówi Cieślar. Wtóruje mu Adam Pawliczek, były żużlowiec, który szkoli dziś w Rybkach adeptów żużla.

Ja zaczynałem jako 16-latek, a świat poszedł do przodu i dzieci w wieku 10 lat zdobywają licencję i jeżdżą do 13 lat na małych motocyklach, a po 13 i wsiadają na te duże. To ogromne wyzwanie dla tych dzieci, ale mimo to młodzież znowu garnie się do żużla. Ale nie ukrywajmy, to wszystko zależy od wyników, od  reklamy  i od tego, czy rodzice zezwolą, bo to nie jest takie proste. W żużlu każdy rodzic opiekuje się swoim swoją pociechą i zakupuje mu sprzęt, musi mu ojciec czy matka „mechanikować” czy to na treningu, czy na zawodach. Także to nie jest prosta sprawa i nie jest to tania rzecz przede wszystkim

– podkreśla Pawliczek.

 

Zobaczcie zdjęcia:

Autorka: Barbara Kubica-Kasperzec

REKLAMA