Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Spór o ogródek na rybnickim rynku. Piotr Kuczera: prawo nie jest dla wybranych

Prawo nie jest dla wybranych. Liczymy że zdrowy rozsądek zwycięży - mówi w Radio 90 prezydent Rybnika Piotr Kuczera komentując ostatnie decyzje miasta wobec jednego z restauratorów. Miasto Rybnik nie zamierza przedłużyć umowy dzierżawy gruntu pod ogródek gastronomiczny. Ta umowa kończy się 31 stycznia.

ogródek na rynku w Rybniku
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 06:39

Ogródek na rybnickim rynku zostanie rozebrany?

Przypomnijmy, właściciel jednej z restauracji postawił na rynku całoroczny oszklony pawilon. Ten w ocenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach w takim kształcie stać tam nie może, bo rynek jest zabytkowy.
Dlatego też władze miasta postanowiły nie przedłużać umowy dzierżawy. Muszę przestrzegać prawa – mówi prezydent Piotr Kuczera:

Piotr Kuczera: Jeżeli konserwator wojewódzki stawia decyzję,  popiera go minister dziedzictwa narodowego i kultury mówią, że nie ma zgody na to, bo jest ten budynek niezgodny z ustawą o ochronie zabytków, a nasz rynek jest zabytkowy, no to po prostu nie przedłużymy tej umowy. Były dwie albo trzy decyzje dotyczące rybnickich restauratorów. Jeden poszedł w kierunku mediów, a drugi po prostu usunął swój pawilon, dostosowując się do decyzji konserwatora wojewódzkiego – i to jest ta zasadnicza różnica. Konserwator wojewódzki mówi jasno, że pawilon w tym kształcie jest niedopuszczalny w tym obszarze. Jeżeli będziemy tylko i wyłącznie pokazywali, że prawo jest dla wybranych, to proszę się postawić w roli tego podmiotu, który usunął pawilon. Liczymy na to, że zdrowy rozsądek zwycięży.

Spór pomiędzy władzami Rybnika a restauratorem ma głębsze podłoże. Po tym jak przedsiębiorca zaskarżył uchwałę dotyczącą Parku Kulturowego w Rybniku, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach ją unieważnił wskazując na to że jest ona obarczona błędami. Dodajmy, że do czasu uprawomocnienia uchwała w sprawie Parku Kulturowego obowiązuje. Prezydent wierzy że uda ją się utrzymać:

Radio 90: I Pan wierzy, że uda się utrzymać tą ideę parku kulturowego?

Piotr Kuczera: Tak. Myślę, że udało się w Przemyślu, w Krakowie, we Wrocławiu i prędzej czy później to nastąpi, bo myślę, że na sesji też pokażemy, w jaki sposób to funkcjonuje i dzisiaj przebijają się niestety głównie ci niezadowoleni. Ale tak naprawdę mamy całą grupę bardzo zadowolony ludzi, którzy współpracowali z konserwatorem i gołym okiem widać efekt. To miasto jest po prostu o wiele bardziej estetyczne.

Piotr Kuczera, prezydent Rybnika / fot. Radio 90

Sprawa Parku Kulturowego wróci dziś (22.01.) na sesji Rady Miasta Rybnika. A my zapytaliśmy mieszkańców co sądzą o tym całorocznym ogródku:

W związku z sytuacją właściciel restauracji, która postawiła całoroczny ogródek wydał oświadczenie w tej sprawie. Poniżej mamy jego pełną treść:

Poniżej pełne stanowisko Dawida Gorausa:

Po pierwsze, zastanawiające jest, że o nieprzedłużeniu umowy dotyczącej ogródka dowiedziałem się nie od Urzędu Miasta, lecz od przedstawicieli mediów. Można jedynie domniemywać, dlaczego tak się stało.

Dla ciekawostki dodam, że ostatni wniosek o przedłużenie umowy złożyłem ponad miesiąc przed jej wygaśnięciem. Pani przyjmująca wniosek była bardzo zdziwiona, że zrobiłem to tak wcześnie, po czym przez ponad 21 dni nie otrzymałem oficjalnej odpowiedzi. Zmuszony byłem do kolejnej wizyty w Urzędzie Miasta, gdzie dopiero na dwa dni przed terminem złożenia niezbędnych dokumentów poinformowano mnie, że odpowiedź jest odmowna.

Następnie zgłosiłem się do sekretariatu Prezydenta Miasta, aby przypomnieć, że byliśmy umówieni na przedłużenie umowy do czasu wyroku sądu rozpatrującego, czy miasto ma prawo zabronić mi korzystania z ogródka z powodu uchwały o parku kulturowym.

W sekretariacie odmówiono mi spotkania, twierdząc, że Prezydent nie ma czasu. Stałem więc na korytarzu i czekałem na Prezydenta. Po rozmowie umowa została przedłużona o kolejny miesiąc (czekamy na wyrok sądu). Wyrok sądu był dla nas korzystny. Niestety konserwator zabytków wystąpił w Radiu 90, siejąc dezinformację, za co zostanie pociągnięty do odpowiedzialności na drodze procesu cywilnego — pokazując tym samym, jakim jest człowiekiem (gdyby ktoś nie wiedział 🙂).

Mieliśmy nadzieję, że w związku z orzeczeniem sądu Prezydent przyzna nam prawo do przedłużenia umowy najmu. Nadzieję tę usprawiedliwiał fakt, że podczas jednej z naszych rozmów zapewnił mnie, iż jest przyjacielem przedsiębiorców i nie chce „wychodzić przed szereg”, zasugerował, by sąd określił, kto ma rację.

Racja jest po naszej stronie, ponieważ z tego, co wiem, urząd nie odwołał się od wyroku, a mimo to przedłużenia umowy nie ma.

Dodam jeszcze „zabawny” anegdotyczny epizod ze spotkania z wiceprezydentem właściwym dla sprawy oraz pracownikiem działu mienia. Spotkanie odbyło się w nieprzyjaznej atmosferze (już przywykłem, więc nie zrobiło na mnie większego wrażenia). Jednak treść rozmowy była intrygująca. Nie pamiętam dokładnych cytatów, żałuję, że nie nagrywałem, ale sens był taki:

„Jeśli wygracie, to ja się odwołam, jeśli ja wygram, to Wy się odwołacie. Może rozsądniej byłoby przedłużyć czas najmu do końca całej sprawy…”

„Proszę pana, a kto powiedział, że się będziemy odwoływać? Pan skarży uchwałę, jeśli uchwała padnie, to zrobimy nową. Taką, w której ogródka i tak nie może być i będzie się pan musiał wynieść. Mamy już doświadczenie w tego typu sprawach, nasza decyzja jest uznaniowa, i jeśli pan zaskarży, to z pewnością wygramy.”

„Ooo, ciekawe. A taką uchwałę robi się w 15 minut? Czy to całe konsultacje społeczne i dbanie o zdanie mieszkańców to jest tylko frazes i mrzonka?”

(Milczenie). „To chyba wszystko. Do widzenia.”

Sprawa zaczyna nabierać dla mnie charakteru osobistego. Na spokojnie zastanawiam się: co ja właściwie robię? Próbuję utrzymać miejsce o świetnej atmosferze i KOSMICZNEJ kuchni (kto był, ten wie).

Co próbuje zrobić urząd?

Czy naprawdę chodzi im o ładny rynek?

Odnosząc się do rewelacji związanych z brakiem przedłużenia umowy, odpowiadam tak:

Po analizie umowy najmu, razem z kancelarią prawną, która mnie reprezentuje, doszliśmy do wniosku, że istnieje punkt przewidujący możliwość pozostawienia ogródka bez rozbiórki, celem prowadzenia dalszych działań wyjaśniających.

Otwiera to furtkę dla odpowiednich wydziałów miasta, by nie przedłużyły koncesji na sprzedaż alkoholu (co z pewnością uczynią), aby po raz kolejny uderzyć w nas mocą aparatu administracyjno-urzędniczego.

Mimo to, szanowni Państwo, brniemy w tym dalej — już nie po to, by czerpać radość z dawania ludziom pracy i prowadzenia wspaniałej restauracji z wyjątkową kuchnią. Czerpanie radości skutecznie utrudniają nam osoby takie jak choćby konserwator zabytków.

Teraz przyświeca mi również chęć wystawienia swego rodzaju świadectwa, aby wyborcy zobaczyli, jak się prowadzi biznes w Rybniku – BEZCZELNIE próbując stworzyć coś pięknego.

Szkoda mi tylko, że bardziej mnie to śmieszy niż cieszy, bo mi krzywdy nie zrobią. Kupno restauracji było swojego rodzaju radością, której dzięki „pracy” urzędu żałuję od dawna.

Szkoda pracowników.

Szkoda przedsiębiorców z rynku, bo z kontaktu z nimi wynika, że nie pałają chęcią walki o swoje (może próbowali, a stracili już nadzieję?).

I wreszcie szkoda mieszkańców, bo za niedługo będziecie mieli rynek jak w okolicznych miejscowościach, gdzie stoi bank, budka z kebabem (z całym szacunkiem dla kolegów z branży kebabowej), albo znak „Wynajmę” – który będzie znakiem nie tylko tego, że powierzchnia jest na wynajem, ale też tego, jakich przedstawicieli sobie wybraliśmy.

Na sam koniec ode mnie: będziecie mieli (a przecież jako rybniczanie powinniśmy mówić: będziemy mieli) rynek, na którym działania stawia się ponad dobrem lokalnych przedsiębiorców, realizując chore ambicje.

fot. Radio 90
Autor: Arkadiusz Żabka

REKLAMA