StartKultura

Spotkanie z autorami książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”

Spotkanie z autorami książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście” – Dariuszem Kortko i Marcinem Pietraszewskim – dziś (4.11.) o 17.00 przy Zamkowej 3b w Cieszynie. Spotkanie rozpocznie cieszyńską edycję Snow Film Fest.

Już po raz trzeci Fundacja Laja i Petrklíč help zapraszają na wyjątkowe spotkanie z filmem! Adrenalina, śnieg i lód, czyli Snow Film Fest – to największy w Republice Czeskiej i Słowacji festiwal filmów outdoorowych i podróżniczych. Filmowe prezentacje w Cieszynie zaplanowano  na 4 i 5 listopada 2016 roku w Herbaciarni Laja (ul. Zamkowa 3 b). Festiwal rozpocznie spotkanie autorskie z Dariuszem Kortko i Marcinem Pietraszewskim – autorami książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”. Partnerem tego wydarzenia jest Zamek Cieszyn.

Program:

4 Listopada

  • 17.00 – Spotkanie z Dariuszem Kortko i Marcinem Pietraszewskim – autorami książki „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”
  • 19.00 – Projekcje filmów: Whiskey Berber, Tamara, Syberyjsi trawers, Ruchome kry i zmienne fale

5 Listopada

  • 16.00 – Projekcje filmów: Ekspedycja Szwecja, Białe złoto Bułgarii, Białe objęcie

*Filmy będą miały napisy w polskiej wersji językowej

Wstęp na spotkanie autorskie jest bezpłatny. Wejściówka na prezentacje filmowe: 8 zł. Informacje o filmach: www.laja.pl, www.pohora.cz

O książce: „Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście”  

Tkwi we mnie coś takiego, co sprawia, że nie interesuje mnie gra o małe stawki. Dla mnie liczy się jedynie »naj«. Tylko to mnie bierze naprawdę.

Portret legendarnego himalaisty to coś więcej niż rzecz o determinacji i górach. To zapierająca dech opowieść o granicach ryzyka, które bywają granicami człowieczeństwa.

– Logicznie rzecz biorąc, nie powinienem z tobą jechać, bo wszyscy ludzie koło ciebie giną – powiedział Jerzemu Kukuczce w oczy jeden z kolegów alpinistów. Upiorne fatum, czy faktycznie był odpowiedzialny za śmierć, która niemal zawsze podczas jego wypraw zbierała żniwo? Czy skoro już komuś nie możesz pomóc, bo odpadł od ściany lub szybko, bo to zawsze dzieje się szybko, umarł na obrzęk płuc, nie powinieneś już wchodzić na szczyt, po wielu miesiącach przygotowań będący w zasięgu ręki, spełniając swe marzenia?

Alpinizm to Wielka Przygoda, dla jednych metafizyczna, dla innych sportowa, za każdą kryją się jednak ludzie. Ci, którzy m u s z ą iść i ich rodziny, które muszą zostać, ci, od których zależy organizacja wyprawy i ci, z którymi osiągniesz sukces stojąc kilka minut na szczycie, niemożliwy bez braku wzajemnego zaufania, ale okupiony często pomówieniami, obrazą, fałszywie pojmowanymi ambicjami… Jerzy Kukuczka osiągnął największy sukces w historii polskiego alpinizmu i na zawsze zapisał się w dziejach światowego. Jako drugi człowiek – po Reinholdzie Messnerze – zdobył „koronę Himalajów”, czternaście ośmiotysięczników, co zabrało mu jedynie osiem lat, a Tyrolczykowi dwa razy tyle, choć Polak wybierał w dodatku albo najniebezpieczniejsze, dziewicze drogi, albo szedł w najtrudniejszej pogodzie. Nie jesteś drugi, jesteś wielki – napisał mu w depeszy Messner, z którym prowadził osławiony, podkręcany jeszcze przez media, wyścig.

Jak to się stało, że niewysoki, małomówny chłopak ze Śląska, elektromonter po szkole zawodowej, stał się „wielki”? Autorzy, dysponując ogromnym materiałem – pamiętnikarskimi zapiskami Kukuczki i jego książkami, rozmowami z żoną Celiną, wywiadami z członkami wypraw, w jakich Kukuczka uczestniczył itd. – stworzyli fascynujący portret człowieka uparcie dążącego do celu, pełnego sprzeczności i zdającego sobie sprawę, że wszystkiego i wszystkich nie da się w życiu pogodzić, od młodości naznaczonego czyhającą w pobliżu śmiercią. Miał dwadzieścia trzy lata, gdy po raz pierwszy stracił w górach swego przyjaciela, rówieśnika. I czterdzieści, odpadając w 1989 roku od południowej ściany Lhotse, stanowiącej bodaj najtrudniejszą próbę dla alpinisty. Tego, ostatniego dnia, zapisał w pamiętniku dwa zagadkowe słowa: Paradise – Raj… Ciała nie odnaleziono, grób jest… pusty! Oficjalna wersja będzie taka: Ciało Kukuczki zostało znalezione i pogrzebane w szczelinie lodowca pod Lhotse. To ważne dla jego żony i dzieci. Między „zginął” a „zaginął” jest wielka różnica. Jeśli nie ma ciała, nie ma renty i odszkodowania. Trzeba czekać pięć lat, aż sąd potwierdzi śmierć. Wszyscy uczestnicy wyprawy zgadzają się, że tak lepiej.

Tatry, bułgarskie Rodopy, włoskie Dolomity, McKinley na Alasce, wreszcie Himalaje. „Podglądamy” Kukuczkę podczas wypraw (w czym pomagają nam fenomenalne, zamieszczone tu fotografie) a każda opisana jak thriller, bo to za każdym razem  j e s t thriller, przeżywamy to wszystko niemal tak, jakbyśmy tam byli. Lecz to nie jedyny atut książki. Równie istotnym i zdumiewającym „bohaterem” są tu bowiem warunki, w jakich Kukuczce przyszło podbijać świat. Nie był Austriakiem, Włochem czy Amerykaninem, był ubogim Polakiem z PRLu. Gdy zaczynał się wspinać, nie mógł nawet bez specjalnego pozwolenia iść w  Tatry, by nie zostać posądzony o szpiegostwo. Gdy ruszał w Dolomity musiał podpisać oświadczenie, że jak coś mu się stanie, nie zgadza się na sprowadzenie ciała do Polski. Miał być pochowany we Włoszech, żeby państwo nie ponosiło kosztów transportu zwłok! Amatorski sprzęt, jakim dysponował, nie nadawał się do niczego, był jak zabawki wobec tego, czym dysponowali jego koledzy z zachodu…

Monumentalna groza gór i bieda z absurdem PRLu, pazerność „właścicieli” Himalajów i dotykanie Absolutu, nasza kontrabanda (Wanda Rutkiewicz przywoziła np. sto kożuszków!) i ichnia biurokracja, zazdrość o sukcesy i podziw, chwile triumfu i największej samotności w obliczu kolejnej tragedii, wszystko tu, pośród dziesiątek anegdot, miesza się i pulsuje jak w tyglu, raz po raz zatykając nam gardło. Śmierć to śmierć, lecz nie tylko ona wstrząsa. Nigdy nie spędziliśmy razem wakacji – wyznaje Celina Kukuczka, matka jego dwóch synów, z których drugi od śmierci ojca milczy na jego temat.

Zostaw komentarz