Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

Święta naszych marzeń. Czyli jakie? [WIDEO]

Facebook Twitter

Palmy, błogie lenistwo na rozgrzanym słońcem piasku. Nikt niczego od nas nie chce, jest cisza i spokój..... Czy nie o tym marzyliście umęczeni przedświąteczną gonitwą za prezentami, zakupami, porządkami?

W Radiu 90 czas na święta naszych marzeń. Czyli jakie? Posłuchajcie przedszkolaków z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego numer 4 w Wodzisławiu:

Dla słuchaczy Radia 90 mamy muzyczny prezent od przedszkolaków z Wodzisławia:

Wśród najmłodszych wygrały więc tradycyjne święta wśród najbliższych. Czy święta marzeń dorosłych to też święta w rodzinnym domu?

Dużą wartością dla dorosłych i dla dzieci jest możliwość spotkania się z rodziną, tą bliższą i tą dalszą, utrzymanie tej dobrej relacji. Podtrzymanie tradycji świątecznej, możliwość opowiedzenia o swoim życiu. Dopiero w dalszej kolejności myślimy o prezentach, które są też źródłem zadowolenia dzieci. Żyjemy w takich czasach, że coraz więcej ludzi mieszka poza domem, poza miejscem, w którym się wychowali. Te osoby, które żyją z daleka myślą o tym jak wrócić, jak się spotkać z rodziną: dalszą i bliższą, jak o te relacje dbać. Te święta spędzone w domu rodzinnym są idealną rzeczą dla młodszego i starszego pokolenia.

– mówi nam Marzena Skrobarczyk, psycholog, na co dzień pracująca w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Rybniku.

Dla wielu z nas święta marzeń to święta powrotów:

Ten dom rodzinny, te zapachy, ta nasza babcia, która po raz kolejny przekazuje nam jakieś treści – to jest cenne. To są rzeczy, które przekazywane z pokolenia na pokolenie, będą dawały dużo dobra, będą wskazywały, że o to właśnie chodzi w tych świętach: żebyśmy się widzieli, żebyśmy umieli sobie wybaczyć, żebyśmy mogli pobyć ze sobą. Bo o to właśnie w tym chodzi. I to są święta marzeń.

– dodaje Katarzyna Beszczyńska, również psycholog z rybnickiej poradni. A jak w jednej rodzinie pogodzić różne marzenia i wyobrażenia o świętach? Np. kiedy dziadkowie marzą, by święta spędzić na wycieczce do ciepłych krajów, a ich dzieci i wnuki nie potrafią tego zaakceptować? Co wybrać: swoje marzenia czy oczekiwania innych?

Katarzyna Beszczyńska: Jeśli będzie wspólna zgoda i porozumienie, to nikt nie będzie miał nikomu za złe, że ktoś wyjeżdża, a ktoś zostaje w domu. Jeśli te nasze oczekiwania i marzenia będą zgodne z nami. Gorzej jeśli komuś będziemy chcieli zrobić dobrze, a będzie to totalnie nie współgrało z tym czego my oczekujemy, to tutaj mogą pojawić się żale, niedociągnięcia, które mogą powodować niesmak.
Marzena Skrobarczyk: Każda z tych form jest dobrym czasem spędzenia wspólnych świąt: zarówno z rodziną, jak i święta na wyjeździe z rodziną mogą być czasem bardzo dobrym, rozwijającym rodzinę, dającym poczucie bliskości, miłości w rodzinie. To jest najważniejsze:żeby to poczucie świąt było realizowane: bliskość, miłość, wzajemny szacunek w rodzinie.
Katarzyna Beszczyńska: Trzeba dojść do porozumienia i zdrowego, rozsądnego środka. Bo święta oczywiście są raz w roku, ale trzeba mieść nadzieję, że kolejne święta znowu będą w gronie tych samych osób i może po prostu trzeba to rozsądnie zaplanować: że tym roku będzie inny wymiar świąt, że babcia i dziadek będą je spędzać na swoich wymarzonych wczasach, a my w mniejszym gronie rodzinnym, tu i teraz w domu rodzinnym. Bo o to chodzi żeby każdy z nas był trochę zadowolony, a nie żeby coś tam środku, w duszy komuś nie grało.

Na święta marzymy o spokoju i zgodzie: czego unikać przy świątecznym stole, by osiągnąć dobrą atmosferę?

Marzena Skrobarczyk: Święta są takim okresem, o którym się mówi, że są takim wydarzeniem stresującym. Badania mówią, że większość kobiet myśląc o świętach już na początku się stresuje, myśląc o tym jak zrobić te święta żeby były idealne. Frustrują nas reklamy telewizyjne, bo jest w nich dużo rzeczy, na które nie mamy pieniędzy, energii lub czasu. A najważniejsze w świętach jest to, by była dobra atmosfera w rodzinie, bliskość, bycie razem, spędzanie wspólnie czasu. Żeby święta były czasem wolnym od nakazów i zakazów z dnia codziennego, wtedy kiedy chodzimy do pracy, kiedy mam dużo obowiązków: przedszkole, szkoła, dodatkowe zajęcia. To może być czas, który przeznaczymy na pogłębienie relacji w rodzinie, na zabawę z dziećmi, odpoczynek, wyjście na spacer, który pomoże zregenerować siły. Ważne dla dzieci jest właśnie ten czas, który może spędzić z rodzicami, dziadkami, kuzynostwem, kiedy przy stole może podzielić się opłatkiem, pokosztować potrwa wigilijnych. – to jest ważne. Dzieci czekają na ten moment, kiedy będą święta. I wtedy, gdy atmosfera jest dobra, gdy mama jest uśmiechnięta, tata, babcia, ciocia – to nie mam się czego bać.
Katarzyna Beszczyńska: Myślę, że jeśli znamy członków naszych rodzin, to wiemy jakie tematy mogą być drażniące, mogą być trudne, mogą wywołać jakieś nieprzyjemne emocje. Dużą mądrością nas dorosłych jest to, żeby tym trochę żonglować: że jeśli wiemy, że jakiś temat może być tym ogniem zapalnym, to po prostu go unikamy.

Dzieci marzą o ciepłych rodzinnych świętach, z mamą i tatą: jak sprawić by były piękne jeśli jesteśmy po rozwodzie? Pytamy psycholog, Marzenę Skrobarczyk:

Zależy to od mądrości rodziców. Od mądrości mamy i taty. Rodzice, nawet ci po rozwodzie, powinni pamiętać że najważniejsze są relacje z dzieckiem. Nawet jeśli mieszkają oddzielnie, to muszą pamiętać że przez całe swoje życie będą jeszcze rodzicami tego dziecka. I powinni przed świętami uzgodnić, że najważniejszy jest rozwój emocjonalny dziecka i to jak ono spędzi święta będzie pokazywało jak ono będzie funkcjonowało w nadchodzącym roku. Dziecko zawsze cierpi kiedy rodzice są skonfliktowani, zawsze emocjonalnie podchodzi do takich trudnych tematów jakim jest czas świąt, ponieważ dziecko musi podzielić ten czas między mamę i tatę, między rodzinę mamy a rodzinę taty. Ważne, by rodzice wiedzieli, że negatywne emocje, które mają wobec swoich byłych partnerów zostały zapomniane, ukryte, żeby dziecko tego nie widziało, żeby cieszyło się z samych świąt, a nie obserwowało np. dalszą rodzinę, która mówi niepozytywnie o tym drugim rodzicu. Dziecko jest doskonałym obserwatorem i potrafi wszystko zauważyć. Dlatego tak ważna jest mądrość rodziców: kochajmy nasze dzieci i starajmy się, aby te święta były dla nich czasem najpiękniejszym w roku.

Zgodne święta w rodzinie patchworkowej: czy to w ogóle możliwe?

Każda rodzina patchworkowa to co najmniej dwa układy rodzinne. I o tym należy pamiętać: że tam są dwie mamy, dwóch tatusiów, często kilka babć i kilku dziadków. Trzeba dokładnie przemyśleć, jak te święta będą przebiegały. Trzeba się zastanowić na temat transportu: kto odwozi, gdzie przywozi, jakie rzeczy trzeba zabrać, jaki mamy budżet na prezenty. O tym często rodzice zapominają: wszystkie dzieci powinny dostać po równo, żeby nie robić podziałów, kategorii: te dziecko ważniejsze, te jest mniej ważne. Trzeba pamiętać o prezentach: żeby były wcześniej omówione. Jak rodzice uzgadniają gdzie dziecko będzie, niech uzgodnią co może dostać, a czego nie. Żeby potem, po Wigilii u drugiego rodzica, prezent mógł być zabrany do domu. Najważniejsza jest więc mądrość rodziców, ponieważ oni powinni chcieć uzgodnić jak te święta mają przebiegać.

Ale oprócz logistyki w planowaniu takich świąt, ważnych jest klika innych rzeczy – dodaje psycholog Katarzyna Beszczyńska:

Na pewno ta rodzina jest w większej ilości. Są dzieci, które mogą siebie kochać, ale też niekoniecznie za sobą przepadać. Tutaj nie tylko więc ważna jest logistyka: kto, gdzie, z kim i jak. Powinno to być też oparte o znajomość tych wszystkich zależności i relacji. Bo poza tym, że oczywiście można usiąść razem przy stole, trzeba dbać o tę atmosferę, ten klimat, żeby nie stało się to trudnym wydarzeniem, ani traumą. Do tego należy się przygotowywać dużo wcześniej, z taką wiedzą czy jest to w ogóle możliwe. Ważne jest takie rozeznanie, nas dorosłych, czy to przyniesie więcej złego czy dobrego. Pewnie, że słodko i uroczo byłoby gdybyśmy razem usiedli przy jednym stole, ale pamiętajmy że jeśli ludzie się rozchodzą to są to osobiste tragedie jednej i drugiej strony, to są tragedie dzieci i nie zawsze jesteśmy w stanie na tyle sobie wybaczyć żebyśmy mogli spokojnie, z otwartym sercem usiąść i składać sobie życzenia. I myślę, że aby uniknąć takiej sztuczności i nieautentyczności to ważne jest żeby to zaplanować i podjąć rozsądną decyzję czy razem zasiadamy do stołu. To jest ta mądrość: kiedy widzimy nasze dziecko uśmiechnięte to jesteśmy w stanie pewne niesmaki, pewne trudności zakopać głębiej, żeby ten czas świąt był dla naszych pociech jak najbardziej wymarzony.

Materiał przygotowała Monika Sokołowska. Zobacz galerię prac dzieci z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego numer 4 w Wodzisławiu Śląskim:

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj