Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

To był mecz do jednej bramki. Mistrz Polski za mocny dla żużlowców INNPRO ROW Rybnik [FOTO]

Mistrz Polski - Motor Lublin zdeklasował INNPRO ROW Rybnik wygrywając wysoko przy Gliwickiej aż 58:32. Żużlowcy z Rybnika pojechali słabo, bez woli walki i ostatecznie wygrali w całym meczu tylko dwa biegi.

INNPRO ROW Rybnik
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 01:51

INNORO ROW Rybnik – Motor Lublin 32:58

To był mecz w zasadzie bez historii. Lublinianie stawiani byli przed spotkaniem w roli murowanych faworytów do wygranej i w zasadzie z tej roli nie wyszli ani na moment. Używając porównania do piłki nożnej to był mecz do jednej bramki. W drużynie ROW-u zabrakło w tym starciu w zasadzie wszystkiego – zabrakło woli walki, zabrakło charakteru, a momentami mecz przypominał starcie drużyn, które dzieli prawdziwa przepaść.

Mecz z powodu opadów deszczu zaczął się z ponad godzinnym opóźnieniem. Kiedy wreszcie udało się zdjąć plandeki z toru, wszyscy z ogromnym zainteresowaniem spoglądali w stronę nawierzchni, a ta była przygotowana bardzo dobrze. Na wysokości zadania nie stanęli jednak zawodnicy gospodarzy, którzy od początku meczu byli wyraźniej wolniejsi od rywali. Efekt? Wszystkie biegi w drugiej serii rybniczanie przegrali podwójnie 1:5, a sposobu nawet na juniorów Motoru nie potrafili znaleźć dotychczasowi liderzy ROW-u – Rohan Tungate czy Maksym Drabik.

W połowie meczu, po długie przerwie na równanie toru, wydawało się, że rybniczanie wrócili na mecz odmienieni. Bieg numer 9, w którym pod taśmą po raz drugi tego dnia stanęli naprzeciw siebie bracia Holder, tym razem wygrał bowiem ten starszy – Chris. Tuż za nim na drugiej pozycji do mety dojechał Gleb Chugunow – pierwsza w tym spotkaniu wygrane biegowa ROW-u stała się faktem. I była to wygrana podwójna. Niespodzianka była tym większa, że kolejny wyścig tyle, że w stosunku 4:2 ponowni wygrali rybniczanie.

Ale to było wszystko, na co stać było w tym meczu podopiecznych trenera Piotra Żyto. Przed biegami nominowanymi na tablicy widniał wynik 27:51, a ostatnich wyścigach dnia ta przepaść między zespołami tylko się powiększyła.

Dzisiaj ciężko było się dopasować, mimo, że tor po opadach deszczu nie było zły. Był trochę podchwytliwy, nie było gdzie wyprzedzać, nie było gdzie się ścigać. A Lublin to bardzo mocna drużyna, trudno się z takimi drużynami jeździ

– mówił po spotkaniu na antenie tv Chris Holder.

Czytaj także:

REKLAMA