Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Tragiczny pożar w Pszowie: nie wiadomo kto gasił płonący olej wodą [WIDEO]

Źródło pożaru było w kuchni, gdzie zgodnie z wcześniejszymi spekulacjami i domysłami prawdopodobnie gaszono pożar oleju wodą - jest opinia biegłych za zakresu pożarnictwa, którzy wypowiedzieli się na temat przyczyn tragicznego pożaru w Pszowie, w którym w kwietniu zginęło 5 osób.

pożar w pszowie
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 03:56

Pożar w Pszowie z powodu płonącego oleju

Znamy opinię biegłych w sprawie przyczyny pożaru w Pszowie, w którym zginęło 5 osób. Przypomnijmy: do tragedii doszło w kwietniu. W ogniu zginęło wtedy czterech mężczyzn i jedna kobieta, a z płonącego budynku służby ewakuowały 12 osób, w tym dwóch obywateli Ukrainy. Specjaliści z zakresu pożarnictwa potwierdzili wcześniejsze przypuszczenia co do źródła pożaru. O szczegółach mówi zastępca prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim, Katarzyna Pacek-Pielka:

Katarzyna Pacek-Pielka: Bezpośrednią przyczyną pożaru był samozapłon oleju, tak jak wcześniej ustalono na wstępnym etapie postępowania. Ujawnione na miejscu zdarzenia ślady wskazują, że doszło do gaszenia tego płonącego oleju wodą, co w połączeniu z otwarciem okien przez mieszkańców i tym, że cały budynek właściwie był wyłożony boazerią, doprowadziło do gwałtownego rozprzestrzeniania się pożaru.

Zastępca prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim, Katarzyna Pacek-Pielka / fot. Radio 90

Czy komuś postawiono w tej sprawie zarzuty?

Katarzyna Pacek-Pielka: Na tym etapie nie ma podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów. Planowane są jeszcze czynności przesłuchania dowodzącego akcją gaśniczą, a także ustalenia, czy właściciele budynku pozyskali opinię biegłego rzeczoznawcy dotyczącą wartości tego budynku, a także tego, czy ten budynek będzie nadawał się jeszcze do zamieszkania.

Czy wśród ofiar był sprawca?

Katarzyna Pacek-Pielka: Ustalenia poczynione w trakcie postępowania wskazują, że wśród ofiar jest osoba, która pozostawiła ten olej na włączonej płycie grzewczej. Natomiast nie ustaliliśmy osoby, która gasiła ten płonący olej wodą. Będzie to trudne bardzo, ale trwają czynności jeszcze żeby to ustalić. Jeszcze za wcześnie, żeby mówić o sposobie zakończenia tego postępowania.

Garnek z olejem bez nadzoru pozostawiła kobieta, która zginęła. Wodzisławska prokuratura bada też okoliczności wynajmu lokali w domu, w którym doszło do pożaru. Śledczy zwrócili się do urzędu skarbowego i lokalnych władz i jak dotychczas nie wykryli nieprawidłowości, które skutkowałyby przedstawieniem zarzutów właścicielom domu.

Znaleziono pięć ciał. Pożar w Pszowie rozprzestrzeniał się błyskawicznie

Przypomnijmy, że do pożaru budynku mieszkalnego połączonego z hotelem pracowniczym w Pszowie doszło 13 kwietnia br. Obiekt o wymiarach 20 na 55 metrów objęty był ogniem na wszystkich trzech kondygnacjach i na dachu. Z budynku służby ewakuowały 12 osób, w tym dwóch obywateli Ukrainy. Przeszukujący budynek strażacy znaleźli pięć ciał – trzy na pierwszym piętrze, a dwa na poddaszu. Ofiary pożaru to kobieta i czterech mężczyzn. Żeby potwierdzić tożsamość ofiar prokuratura zleciła badania DNA, wszystkie zostały zidentyfikowane. To obywatele polscy.

Po tragedii prokuratura wszczęła postępowanie pod kątem art. 163 Kodeksu karnego, a więc sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach w postaci pożaru, którego skutkiem była śmierć pięciu osób. Już pierwsze ustalenia wskazywały, że do pożaru doszło, bo ktoś z lokatorów użył wody do gaszenia oleju, co doprowadziło do gwałtownego rozprzestrzenienia się ognia. I to teraz opinia biegłych potwierdziła.

Poza wątkiem dotyczącym samego pożaru wodzisławska prokuratura bada też okoliczności wynajmu lokali w domu, w którym doszło do pożaru. Śledczy zwrócili się do urzędu skarbowego i lokalnych władz i jak dotychczas nie wykryli nieprawidłowości, które skutkowałyby przedstawieniem zarzutów właścicielom domu. Właściciele budynku zostali zobowiązani przez nadzór budowlany do zasięgnięcia opinii biegłego, który ma określić wartość strat i ustalić czy dom będzie nadawał do użytku.

Jak wcześniej informowała prokuratura, w budynku, w którym doszło do pożaru okazjonalnie wynajmowano pokoje różnym osobom – pracownikom i ludziom będącym w trudnej sytuacji życiowej. Część z nich miała podpisane umowy najmu, a część zawarła takie umowy jedynie w formie ustnej. Nie była to działalność zarejestrowana jako hostel, czyli podlegająca przepisom ustawy usługach turystycznych czy hotelarskich.

Czytaj także:

REKLAMA