Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Trzyletnia Oliwia zmarła w samochodzie. Ojciec dziecka nadal pozostaje pod opieką lekarzy

Nadal więcej pytań niż odpowiedzi w sprawie śmierci trzylatki z Rybnika. Przypomnijmy dziecko zostało wczoraj pozostawione przez ojca w zamkniętym samochodzie. Nie przeżyło. Policjanci ustalili, że mężczyzna miał rano pojechać do pracy, a po drodze zawieźć trzyletnią córkę Oliwię do przedszkola.

Szacowany czas czytania: 00:59

Częściej robiła to żona, tym razem obowiązek spadł na niego. Jednak mężczyzna do przedszkola nie dotarł. Pojechał od razu na pracowniczy parking przed Elektrownię Rybnik, pozostawił auto, a w nim córkę i na osiem godzin poszedł do pracy.

To, co stało się później, wiemy już z nieoficjalnych informacji. Gdy wrócił i zobaczył nie dające oznak życia dziecko wsiadł do auta i próbował zawieźć córkę do szpitala. Korki na drogach spowodowały, że zatrzymał się w jednej z bocznych dróg i sam próbował reanimować dziecko, wezwał też pogotowie i zadzwonił do żony.

Lekarz, który przybył na miejsce stwierdził, że dziewczynka nie żyje. Gdy dotarli tam także policjanci, rodzice dziecka byli w szoku, nie byli w stanie składać wyjaśnień, oboje trafili do szpitala. Mężczyzna nadal przebywa na jednym z oddziałów rybnickiego szpitala psychiatrycznego.

Policja ma zapis z kamer monitorujących zakładowy parking, na razie nie został on jednak sprawdzony. Nie wiadomo także, czy dziś, czy dopiero jutro zostanie przeprowadzona sekcja zwłok trzylatki. Intensywne śledztwo w sprawie trwa.

Dodajmy, że mężczyzna może usłyszeć zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

O sprawie pisaliśmy TUTAJ.

REKLAMA