Radio 90 logo

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

„Tworzę naczynia i się spełniam”. Poznajcie pracownię ceramiczną Roberta Brody

Facebook Twitter

Pedagog, dreng, garncarz. O swojej pasji mógłby rozmawiać godzinami, nie bez przypadku, bo i wiedzę ma ogromną. Robert Broda z Wodzisławia Śląskiego już kilka razy w swoim życiu przymierzał się do tego, by zająć się garncarstwem. W końcu postanowił zrobić swoje pierwsze urządzenie do tworzenia ceramiki i poszło- dziś ma swoją pracownię, w której się spełnia i realizuje. Poznajcie naszego kolejnego bohatera w cyklu o ludziach z pasją.

Robert Broda zajmuje się garncarstwem, działem ceramiki, który skupia się na tworzeniu naczyń na kole garncarskim. Pedagog, pracuje w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Jaworzu.

Radio 90: Jak to się zaczęło, że zacząłeś się interesować garncarstwem?

Robert Broda: Kilka razy w życiu miałem takie impulsy, które mnie w tym kierunku ciągnęły. Parę lat temu, gdy przyszedł taki kolejny impuls, żeby się zacząć bawić gliną, dokładnie garncarstwem, to żeby znowu nie przewlec tego w czasie, zbudowałem wraz z kolegą koło garncarskie. Stworzyliśmy od podstaw koło garncarskie, takie tradycyjne, kopane. Następnie zapisałem się na kurs do Piotra Skiby, pedagoga spod Lublina, który zajmuje się szkoleniem garncarzy.

Radio 90: dlaczego akurat garncarstwo?

Robert Broda: Próbowałem kilku innych rzemiosł. Bawiłem się w skórze, szyłem torby, kaletki, miałem własną kuźnię, próbowałem robić noże. Kiedy pojawiło się garncarstwo, jakoś tak mocno mnie to pociągnęło, że posprzedawałem resztę narzędzi, by móc skupić się tylko na garncarstwie.

Radio 90: Co Ci daje garncarstwo i tworzenie naczyń?

Robert Broda: Na pewno daje to wiele satysfakcji, pozwala się spełniać. Uważam, że każdy z nas ma taką chęć tworzenia czegoś, kreowania. Garncarstwo pozwala dokładnie z niczego, można powiedzieć z grudki błota, stworzyć coś. Z czasem doskonalimy to swoje rzemiosło i widzimy ten swój własny progres. Wiem, jakie był moje pierwsze naczynia stworzone ręcznie, stworzone na kole, a wiem, jak wyglądają one teraz. To wszystko dodatkowo dopinguje, dopingują także ludzie, którzy są zainteresowani tym, co robię. W pracowni mogę też osiągnąć spokój, to wszystko powoduje, że mi się chce tu za każdym razem wejść do tej pracowni.

Radio 90: Ten element kreowania rzeczywistości wokół siebie jest istotny?

Robert Broda: Tak, na pewno. Niekiedy boimy się zbudować jakąś rzeźbę, bo możemy zostać jakość ocenieni porównywani itd. Ja taką obawę też czułem. Pierwszymi moimi rzeźbami były smoki, tłumaczyłem to sobie tak, że przecież nikt nie widział nigdy smoka i każdy może mieć własną wizję smoka i ciężko jest to skrytykować. Nikt mi nie mógł powiedzieć, że zrobiłem coś niezgodnego z oryginałem, bo oryginału nikt nie widział.

Radio 90: Sprytnie.

Robert Broda: Może sprytnie, a może asekuracyjnie. Poza tym ja naprawdę uwielbiam smoki. (śmiech)

Radio 90: Jak wykonuje się krok po kroku naczynie z gliny?

Robert Broda: Historycznie może trochę inaczej to robiono. Kiedyś zajmowała się tym kobieta, która z gliny wykopanej i przeleżanej na jakiejś pryzmie, wykonywała naczynia, jakie chciała. Rzemiosłem to się stało w momencie, kiedy do użytku weszły koła szybkoobrotowe, te tzw. koła kopane, jakie najczęściej widzimy gdzieś na filmach. Wtedy to rzemiosło stało się już raczej męską dziedziną, gdyż istotna stała się siła fizyczna. Garncarz przygotowując glinę rok wcześniej, następnie z tego surowca wykonywał naczynia. Mieszankę gliny dobierał w zależności od tego, do czego to naczynie miało służyć. Jeżeli były to grube naczynia do gotowania na ogniu, na pewno ta glina musiała być schłodzona. Miała być mniej plastyczna, ale bardziej odporna na naprężenia, jakie powodował ogień. Najczęściej dokładano piasku, szamotu, granitu. Palono taki granit w ognisku, rozgrzewano go, później rozbijano na mączkę i dokładano do tej gliny. Powodowało to, że te naczynia, jakie zostały stworzone, nie pękały w ognisku i mogły latami służyć.

Radio 90: Wspomniałeś, że rok wcześniej przygotowywano glinę?

Robert Broda: Tak, wcześniej trzeba tej gliny nakopać, składować na pryzmie. Następnie słońce ją suszyło, deszcz ją moczył, wiatr ją owiewał. Najbardziej istotny był mróz, bo mróz glinę przemroził. Jak glina została przemrożona, dostawała plastyczności. Z tej gliny, urabiając ją stopami trochę jak kapustę, zwijano tzw. baby- wtedy to tak nazywano. Następnie ośnikami zeskrobywano, dodawano wody, wyrabiano na deskach, gdyż mniej się to lepi do naturalnego drzewa niż do np. jakichś sztucznych oklein. Wyrabiano to, pozbywając się niepotrzebnych pęcherzy powietrza czy jakichś dodatkowych nieregularnych grudek. Taką przygotowaną glinę dopiero wrzucano na toczek.

Radio 90: Dzisiaj ze względu na dostępne maszyny ten proces jest prostszy?

Robert Broda: Tak, jest dużo prostszy. W zasadzie garncarz, jeżeli jeszcze zajmuje się przerobem gliny, wrzuca to do maszyny, która to przerabia. Sam kupuję już przygotowaną glinę, w zasadzie to już nawet nie nazywamy gliną, tylko masą ceramiczną, ze względu na to, że producent dobiera mieszanki odpowiednio do tego, co z tej gliny będzie tworzone.

Radio 90: Naczynia ceramiczne są przede wszystkim użytkowe, mają służyć człowiekowi, ale posiadają też cechę estetyczną. Można powiedzieć, że ręcznie robiona ceramika wraca do łask?

Robert Broda: Jak najbardziej, już nie mówimy o garach, bo gary to już by były naczynia typowo użytkowe bez tego elementu zdobnego. Naczynie to już jest taka nazwa szlachetniejsza. Ogólnie rzemiosło staje się coraz bardziej popularne, tym bardziej to, które powstaje od zera bez współczesnych narzędzi, bo i tak można. Ja korzystam z koła elektrycznego, bo jest to jednak dużo łatwiejsze, trudno też bez takiego koła byłoby zrobić większe naczynia.

Radio 90: Witając gości i częstując napojami, możemy się posłużyć właśnie takimi ręcznie zrobionymi naczyniami.

Robert Broda: Tak, są to naczynia dużo lepszej jakości, niż te kupowane w popularnych sklepach należących do sieci handlowych. Współcześni garncarze używają szkliw, które są dopuszczone do kontaktu z żywnością, nie ma też problemu mycia naczyń np. w zmywarce czy używać w mikrofalówce.

Radio 90: W czasach uniformizacji, w których wszyscy mamy w domach to samo, ten sam zestaw naczyń także, takie wyroby mogą czynić nasze domostwo wyjątkowym.

Robert Broda: Właśnie. Kupując naczynia u garncarza, który toczy każde naczynie osobno, za każdym razem tworzy coś innego. Np. Kubki, które można powiedzieć, toczę seriami, też nie są identyczne, każdy jednak jest inny. Nie wspominając już na przykład o czajnikach, kiedy je tworzę, zawsze dodaje jakiś element, który będzie je różnicował. Z pewnością jet to jednostkowa produkcja, która jest niepowtarzalna.

Radio 90: Czym dla Ciebie jest pasja?

Robert Broda: Pasja jest realizacją wszystkich tych rzeczy, których nie można zrealizować np. w pracy zawodowej. Tutaj mogę puszczać wodzę fantazji, w zasadzie nic mnie nie ogranicza. W pracy zawodowej pomimo tego, że ją bardzo lubię, mam jednak pewne ramy. Tu jako twórcę nic mnie nie ogranicza, jedynie brak mojej wiedzy, którą zawsze mogę poszerzyć. Glina jest tak wdzięcznym materiałem, że można z niej zrobić wszystko. W zasadzie, jak się przyjrzymy, to glina jest wszędzie. Cegły, kafelki, kominy, wkłady ceramiczne, muszle, umywalki, naczynia. To wszystko można tworzyć ręcznie, niepowtarzalnie, wyjątkowo.

Radio 90: Twoją pasją jest także tzw. żywa historia, bo np. należysz do Drengów znad Górnej Odry.

Robert Broda: Tak, jestem rekonstruktorem i członkiem stowarzyszenia Drengowie znad Górnej Odry. Przybliżam sobie i ludziom tę historię, jak była mniej więcej 1000 lat temu.

Radio 90: W raciborskim grodzie będzie można Cię spotkać?

Robert Broda: Jak najbardziej, zapraszam.

Radio 90: Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Robert Broda: Rozbudowa pracowni, Chcemy wraz z żoną bardziej się otworzyć na szkoły i grupy, które zechcą nas odwiedzać na różnego rodzaju warsztatach i lekcjach z żywą historią. Chciałbym też przybliżyć swoje umiejętności lokalnej społeczności.

Radio 90: Dziękuję za rozmowę.

Robert Broda: Dziękuję i zapraszam.

Chcesz wziąć udział w „Ludziach z pasją”? Napisz do nas. Rozmawiał Przemek Niedźwiecki. Zobaczcie zdjęcia z pracowni Roberta Brody:

Czytaj także:

 

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj