Współczesny bohater? To kierowca autobusu miejskiego w Rybniku. Przeczytajcie, co zrobił!
To prawdziwy bohater, uratował pasażerów poświęcając własne zdrowie - tak o kierowcy rybnickiego autobusu, który doznał udaru w czasie pracy, w czasie jazdy autobusem - mówią żona i syn 70-latka.

Szacowany czas czytania: 01:49
Kierowca autobusu miejskiego w Rybniku bezpiecznie zatrzymał pojazd, zanim stracił przytomność
Kilka dni temu podczas kursu autobusem mężczyzna, nagle źle się poczuł. Nim zasłabł zdążył włączyć światła awaryjne, zjechał na pobocze i otworzył drzwi pasażerom. Chwilę później jeden z pasażerów powiadomił pogotowie ratunkowe. Kierowca trafił do rybnickiego szpitala, tam stwierdzono że doznał udaru krwotocznego.
Z jego żoną i synem spotkał się Arkadiusz Żabka:
On nie wie czemu jest w szpitalu, tylko we wtorek, zaraz po tym jak go przywieźli do szpitala, powiedział mi „nie czuję całej prawej strony”. To było przerażające. We wtorek jeszcze jako tako kontaktował, ale w środę już zero kontaktu… Jest słaby, ale ogólnie widać jakieś światełko w tunelu – tak nam powiedział lekarz.
To zasługuje na duży szacunek, nie ma takiej osoby, która by kosztem własnego zdrowia, życia, zatrzymała bezpiecznie autobus na poboczu, wypuściła pasażerów.
On najpierw pomyślał o ludziach, którzy jechali w autobusie, a potem dopiero o sobie. (…) Czujemy dumę z męża, z taty!
Nikt z szefostwa firmy przewozowej nie kontaktował się z nami, mówi rodzina kierowcy, Rodzina szuka kontaktu z pasażerem, który wezwał pogotowie ratunkowe by mu podziękować:
Mamy żal i pretensje, bo nikt nawet nie zadzwonił i nie zapytał, czy mąż żyje. Nikt się nie zainteresował, tylko jeden kolega z pracy. Szukam tego pana, który był świadkiem tego zdarzenia, bo nawet nie wiem, kto wezwał karetkę. Chciałabym do tego dojść, bo chciałabym podziękować tej osobie
Radio 90: Teraz bohatersko mąż musi walczyć o swoje zdrowie…
Teraz pół biedy, ale jak wróci do domu, to z tego co wiem czas oczekiwania około trzech tygodni na rehabilitację przyszpitalną, a potem się zacznie walka, żeby do jakiejkolwiek sprawności wrócił…
Przypomnijmy do zdarzenia doszło 4 lutego przed godziną 7 rano na ulicy Zebrzydowickiej w Rybniku.
Czytaj także: