StartWiadomości

Zadzwonił, że ktoś chce się utopić. Wszczęto ogromną akcję

Po kilku godzinach okazało się, że nikt nie próbował utopić się w stawach.

Informacja jaka dotarła przed godz. 21.00 do strażaków w Raciborzu była dramatyczna: „Ktoś idzie utopić się w jednym ze stawów hodowlanych w pobliżu ulicy Wolności w Krowiarkach”. Na miejsce skierowano zastęp miejscowych ochotników, potem dojechali strażacy z Raciborza. Wezwano również płetwonurków z Bytomia. Ponieważ informacja nie była precyzyjna, gdzie dokładnie desperat mógł się znajdować zaczęto przeczesywać brzegi zbiorników, by wskazać dokładniej miejsce, gdzie mieliby zejść strażacy ze sprzętem.

W międzyczasie policji udało się ustalić właściciela telefonu, z którego wykonane było połączenie na numer alarmowy. Chodziło o doprecyzowanie informacji. Mundurowi pojechali pod adres w Krowiarkach, gdzie mieszkał 43-latek. Niestety nikt nie otwierał, gdy podjęto próbę wyważenia drzwi, mężczyzna wyszedł, przyznając, że był to tylko… taki żart. Sam był mocno pijany, miał 2 promile alkoholu we krwi.

Mężczyźnie za wszczęcie fałszywego alarmu i nieuzasadnione wezwanie służb ratunkowych grozi grzywna od 1,5 do 10 tysięcy złotych. Tymczasem sama akcja strażaków kosztowała ponad 21 tysięcy złotych.

Zostaw komentarz