Radio 90

Gramy od 25 lat • Cieszyn 95.2 fm • Rybnik 90 fm Słuchaj Online Facebook YouTube Instagram

 

Zamek Cieszyn przypomina historię kultowego kremu

Facebook Twitter

Zamek Cieszyn w te wakacje pokazuje wystawę, która opowiada historię kultowego kremu Nivea i budowania marki. W Radiu 90 przypominamy związki regionu z twórcą kremu znanego na całym świecie.

Nivea jest dobra na wszystko – powtarzała za ciotką Hejdlą straganiarka Świętkowa z kultowej powieści Janoscha „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny”. Nivea Creme, czyli pierwszy na świecie trwały krem kosmetyczny, produkowany na skalę przemysłową, pojawił się 109 lat temu. Dzisiaj firma Beiersdorf – jego producent – posiada w świecie około 70 oddziałów, w tym w polski w Poznaniu, a jej produkty obecne są w około 200 krajach na wszystkich kontynentach!

Warto podkreślić, że Nivea Creme ma niejako śląskie korzenie, bo to z miejscowości Troplowitz, obecnie Opawica (woj. opolskie), wywodzi się rodzina Troplowitz, bo w Gleiwitz/Gliwicach urodził się przyszły współwynalazca kultowego kosmetyku i twórca potęgi firmy Beiersdorf – Oscar Troplowitz, w Breslau/Wrocławiu wyrósł on na farmaceutę, a w Katowicach zaczął się w 1925 roku, za sprawą wrocławianina Maksymiliana Małuszka, polski wątek dziejów tego najsłynniejszego kremu świata.

– przypomina Zamek Cieszyn zapraszając na wystawę.

Niesamowita historia kremu Nivea i pasty do zębów w tubce

W Radiu 90 przypominaliśmy opowieść o farmaceucie pochodzącym z Gliwic, to Oscar Troplowitz:

I to jest człowiek, z wysiłkiem którego mamy wszyscy do czynienie, na co dzień. Gdy rano myjemy zęby i otwieramy tubkę pasty do zębów, to to jest działo Oskara Troplowitza, to on stworzył pastę do zębów w tubce. Również on stworzył najsłynniejszy na świecie krem Nivea. Młody Oskar był bardzo uzdolnionym człowiekiem, później kiedy się przeprowadził w wieku kilkunastu lat do Wrocławia, skończył gimnazjum, ale również był zainteresowany studiami, on chciał studiować filozofię. Uzyskał rzeczywiście doktorach filozofii w Heilderbergu. Z czasem przeniósł się do wuja do Mankiewicza w Poznaniu, który miał aptekę i ten wuj go zachęcił do tego, by zaczął pracować w charakterze farmaceuty. Później przeprowadził się do Hamburga i tam doszło do odkrycia Nivei, kupił zakład od Beiersdorfa i ta nazwa jest do dzisiaj nazwą oficjalną firmy, która produkuje Niveę.

– opowiadał nam Jan Krajczok, nauczyciel w liceum w Chwałowicach. Troplowitz rozwinął zakład, zatrudniając kilkanaście tysięcy osób:

Tydzień pracy w jego zakładach wynosił 48 godzin, na tamte warunki, na czasy przed I wojną światową, to jest coś niezwykłego. Dzisiaj ludzie pracują więcej niż 40 godzin, poza tym dbał o pracownice, które były w ciąży, tam było mnóstwo pakietów socjalnych dla matek, które miały rodzić dzieci. Również dbał o to, by pracownicy wyjeżdżali na urlopy, tworzył ośrodki do spędzania wolnego czasu, można było jeść darmowe posiłki w jego zakładach pracy. Był otoczony szacunkiem, stosunkowo szybko zmarł na udar, bezpotomnie. Firma funkcjonuje do dzisiejszego dnia, śladem po nim jest krem Nivea i pasta w tubce. Należy mieć świadomość, że początek tej historii należy wiązać z Gliwicami i jednym z budynków na gliwickim rynku.

Na wystawie w Zamku Cieszyn można zobaczyć kilkaset obiektów – wiele unikatowych – pochodzących z prywatnej kolekcji Wojciecha Mszycy. Dzięki tym zbiorom można prześledzić nie tylko historię kultowego kremu, ale zobaczyć jak rodziła się marka Nivea i jak zmieniał się jej wizerunek.

Wojciech Mszyca (rocznik 1947) po 37 latach pracy dziennikarskiej poświęca obecnie na emeryturze więcej czasu pozazawodowym, w tym m.in. kolekcjonerskim zainteresowaniom. Mieszka od 47 lat w Katowicach, ale jest przede wszystkim miłośnikiem rodzinnych Żarek (tzw. Żydowskich) na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Podkreśla, że kolekcjonowanie jest tylko odpryskiem szerszych zainteresowań m.in. historią i zabytkami, co zyskało uznanie w posatci wielu wyróżnień, m.in. w 2019 r. w Muzeum Śląskim otrzymał państwową, ministerialną Odznakę Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”; a w maju tego roku został laureatem nagrody australijskiej Fundacji POLCUL „za ochronę śląskiego dziedzictwa kulturowego poprzez działania muzealnicze i konserwatorskie”.

W 2009 r. stworzył na parterze bloku w Katowicach, gdzie mieszka, swego rodzaju minimuzeum techniki – M1 Cyklisty. Na 15 metrach kwadratowych zgromadził większość eksponatów ze swoich kilku zbiorów: od zabytkowych rowerów (26 jednośladów z lat 1914-1961) i maszyn do pisania (ok. 120 sztuk od 1907 r. po lata 90.) oraz związanych z nimi podzbiorów (np. opakowania na łatki rowerowe i na taśmy do pisania) poprzez jurajskie amonity aż po opakowania kremu Nivea i innych „specyfików wytworów Beiersdorfa”.

Nivea jest dobra na wszystko
26.06.-31.08.2020
Zamek Cieszyn, budynek A
czynne codziennie 10.00-17.00

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj