Zwierzę z Ameryki Południowej w rybnickim lesie! W Gotartowicach widziany był… aguti. Co to za czworonóg?
Jelenie, sarny, dziki czy lisy to nic nadzwyczajnego w lasach Nadleśnictwa Rybnik. Zdarza się, że raz na jakiś czas ktoś zobaczy wilka. Ale takiego zwierzęcia jeszcze nie było. Pod koniec marca, jedna z mieszkanek Rybnika napotkała na swojej drodze w lesie... aguti.

Szacowany czas czytania: 02:44
Zwierzę z Ameryki Południowej w rybnickim lesie! Aguti widziany był w Gotartowicach
Czym jest to niespotkane do tej pory w rybnickich lasach zwierzę? Mówi starszy specjalista służby leśnej Nadleśnictwa Rybnik, Kacper Paturej, który odebrał telefon z niewiarygodną informacją.
Kacper Paturej: Aguti to gryzoń, który występuje naturalnie w Ameryce Środkowej, w Ameryce Południowej. Sposobem poruszania się jest podobny może do kapibary, na takich nóżkach się porusza wyższych, ale jest dużo drobniejszy od tej kapibary, wielkości małego kota.

Jak przyznaje w rozmowie z Radiem 90, Kacper Paturej, już niejeden raz zdarzyło mu się słyszeć różnego rodzaju rewelacje o zwierzętach w lesie. Obecność agutiego potwierdzono jednak fotografią. Na żywo zwierzę widzieli też leśnicy.
Kacper Paturej: Aguti pojawiło się na drodze leśnej w okolicach przejazdu kolejowego Rybnik Sygnały, stacji kolejowej w Gotartowicach. Tam zaobserwowała go pani, która biegała w lesie. Poinformowała nas. Powiedziała, że „wiem jak to zabrzmi, ale spotkałam aguti w lesie”. No ja już różne rzeczy słyszałem od ludzi, którzy dzwonią i zgłaszają, ale wysłała mi zdjęcie. Leśniczy i podleśniczy leśnictwa Kłokocin, stwierdzili, że rzeczywiście to jest to, o czym pani informowała. Próbowali je jakoś w miarę nieinwazyjnie złapać. Okazało się bardzo agresywne to zwierzę, no i odstąpili.
Zwierzę udało się ostatecznie odłowić wezwanym na miejsce specjalistom.
Kacper Paturej: Zadzwoniłem do ośrodka rehabilitacji w Raciborzu, do pani Ani Banaszek-Wycisk, która już zdarzało się, że pomagała nam w przypadku dzikich zwierząt na terenie nadleśnictwa z grupą przyrodników. Zaoferowała się, że może podjechać, udało im się pochwycić to zwierzę. Odbyła się pogoń za tym zwierzęciem, bo ono jednak było nieufne, w dziwny sposób poruszało się cały czas wzdłuż drogi. Ta ekipa, która przyjechała do pochwycenia tego zwierzęcia, miała ze sobą taki dosyć długi podbierak i tym podbierakiem po prostu zostało w sieć chwycone, następnie przełożone do kontenera.

Aguti zostało przewiezione do leśnego pogotowia dla zwierząt w Mikołowie. Czy wiadomo skąd takie egzotyczne zwierzę wzięło się w rybnickich lasach? A może aguti jest tam więcej?
Kacper Paturej: Myślę, że żadna inwazja aguti nam nie grozi. To było jedno. I myślę, że to po prostu był jakiś albo efekt ucieczki z hodowli, albo ktoś po prostu się w jakiś sposób pozbył zwierzęcia. Nie jesteśmy w stanie do końca tego zweryfikować, w jaki sposób on się pojawił w lesie. Najważniejsze jest to, że obecnie jest zabezpieczony i jest przekazany do leśnego pogotowia i następnie będą podejmowane decyzje, czy spróbować go przekazać do ogrodu zoologicznego, czy on pozostanie tam w Mikołowie.
