Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki… INNPRO ROW Rybnik przegrał z Grudziądzem [FOTO] [WYPOWIEDZI PO MECZU]

To był dobry i emocjonujący mecz, a do wygranej zabrakło naprawdę niewiele... INNPRO ROW Rybnik uległ na własnym torze ekipie GKM-u Grudziądz. Niestety, za wrażenia artystyczne w Ekstralidze nikt punktów nie daje...

ROW Rybnik
fot. Radio 90

Szacowany czas czytania: 06:51

INNPRO ROW Rybnik – GKM Grudziądz 40:50

Z powracającym do składu Nickim Pedersenem INNPRO ROW Rybnik mierzył się w niedzielny wieczór w zaległym spotkaniu PGE Ekstraligi z GKM-em Grudziądz. Był to przedostatni mecz rundy zasadniczej tegorocznego sezonu. W pierwszym starciu pomiędzy tymi ekipami, rybniczanie na wyjeździe zaprezentowali się z dobrej strony, nic dziwnego więc, że kibice liczyli na spore emocje. I nie pomylili się. Starcie z GKM-em oglądało się zupełnie inaczej niż wcześniejszą potyczkę Rekinów z toruńskimi Aniołami. Widać było chęć do walki, a starcie od początku było zacięte.

Pierwszy bieg wprawdzie zwycięski dla gości, ale już po drugim wyścigu, kibice mogli śmiało przecierać oczy ze zdumienia, bo mijających linię mety na dwóch pierwszych miejscach juniorów ROW-u ,ogląda się w Rybniku niezwykle rzadko. Jak zwykle z dobrej strony zaprezentował się kapitan Rekinów Maksym Drabik, który od początku był niezwykle szybki. Po drugiej stronie barykady miał jednak godnego rywala, bo doskonale spisywał się znający przecież owal w Rybniku jak własną kieszeń jeden z liderów GKM-u Max Fricke.

W pierwszej części spotkania żadna z drużyn nie zdołała wyjść na większe prowadzenie, oglądaliśmy kilka efektownych akcji, a w czasie przerwy po siódmym wyścigu na tablicy widniał wynik 21:21. Groźnie zrobiło się w biegu 9, w którym za pierwszym łukiem zrobiło się niezwykle ciasno, a Jaimon Lidsey z impetem upadł na tor. Zawodnik po kilku chwilach jednak doszedł do siebie i był zdolny do dalszej rywalizacji w tych zawodach. Sędzia zdecydował, że powtórka odbędzie się w pełnym składzie. A w  powtórce mimo, iż to rybniczanie wyszli spod taśmy startowej na dwóch pierwszych pozycjach Lidsey szybko przetarł się na czoło stawki i pewnie wygrał ten bieg. Na szczęście dla rybnickiej drużyny, dwie kolejne pozycje należały do rybniczan i rywale nie zdołali odskoczyć na większe niż dwupunktowe prowadzenie.

ROW Rybnik walczy

W wyścigu 11 pod taśmą stanęli dwaj najlepsi zawodnicy w drużynach – Maksym Drabik u Rekinów i Max Fricke. Tym razem lepiej spod taśmy wyszedł Drabik, który pewnie minął linię mety na pierwszej pozycji, a że jako trzeci dojechał Pedersen, to stan meczu znów został wyrównany, było po 33. Emocje weszły na nowy poziom.

Kiedy w biegu numer 12,  pod taśmą stanął duet Trześniewski – Pludra, kibice na stadionie zaczęli modlić się, żeby udało się przywieźć chociaż remis… Tymczasem to Pludra na pierwszym łuku wystrzelił jak z katapulty i pierwszy dojechał do mety, przywożąc za plecami rywali, a że na trzeciej pozycji dojechał  Trześniewski w całym meczu zrobiło się 37:35.

Radość w barwach Rekinów nie trwała jednak długo, bowiem po upadku na drugim łuku z biegu 13 wykluczony został Rohan Tungate, a w powtórce walczący w pojedynkę Holder przez całe cztery okrążenia oglądał plecy rywali. Efekt? Z niewielkiego prowadzenia przed biegami nominowanymi zrobiło się 38:40 dla przyjezdnych. Wszystko miało się więc rozstrzygnąć w dwóch ostatnich wyścigach.

W wyścigu numer 14 grudziądzanie włączyli już nie drugi, a trzeci bieg i tak rozegrali swoich rywali, że uplasowali się na dwóch pierwszych pozycjach. Wynik 5:1 dla GKM-u w tym wyścigu sprawił, że goście mogli już cieszyć się z wygranej. Było 38:45. Rybniczan dobili w ostatnim wyścigu duet Fricke – Jensen ponownie wygrywając podwójnie. Starcie zakończyło się wynikiem 40:50.

To nie był idealny mecz w moim wykonaniu, ale ciągle zbieram doświadczenie

– mówił po meczu Paweł Trześniewski.

Paweł Trześniewski: Najważniejszym celem drużyny jest, żeby wygrywać mecz. Każdy z nas stara się dorzucać punkty. Dzisiaj tych punktów nie starczyło na wygranie meczu.

Radio 90: A jak oceniasz swoją postawę?

Paweł Trześniewski: Na pewno nie było idealnie. Tak jak mówię, ja zbieram to doświadczenie cały czas, w każdym wywiadzie to powtarzam. Mam nadzieję, że do fazy play down, która już niedługo gdzieś tam po prostu zacznę wykorzystywać te zebrane doświadczenie z tylu meczów. Widzę, że niektóre rzeczy zaczynają lepiej działać, niektóre są w dalszym ciągu do poprawy, więc po prostu potrzebuję dalej jeździć.

Radio 90: Czy Ty wierzysz w te słowa, które padały bardzo często, że tak naprawdę zabawa dopiero teraz się zaczyna?

Paweł Trześniewski: Wydaje mi się, że tak, bo tak naprawdę teraz chyba w tym układzie, gdzieś tam z naszymi punktami w tabeli nie mamy szans wejść nigdzie wyżej, więc tak naprawdę jeździmy po to właśnie, żeby zbierać to doświadczenie. Na fazie play down wciąż jednak trzeba wygrywać te mecze, żeby po prostu się utrzymać.

Po słabym początku meczu, upadku, drugiej części spotkania z dobrej strony wreszcie zaprezentował się Kacper Pludra, który po meczu podkreślił dobra współprace swojego teamu z kolegami z drużyny:

Kacper Pludra: Ten pierwszy bieg też stracony. Troszkę mi namieszał w głowie i w tych ustawieniach pozmieniało się w motocyklu, jak się okazało później w złą stronę. Na szczęście koledzy z drużyny mi podpowiedzieli, jak oni to czują. Posłuchałem ich. Zmieniłem już w trzecim biegu, było dużo lepiej. Dołożyliśmy jeszcze trochę od siebie i ten ostatni bieg myślę, że już było to, co chciałbym od mojego motocykla też i od siebie. Czułem tą pewność i szybkość pod sobą. Cały czas pracuje, na pewno te pierwsze biegi nie wychodzą jeszcze. Czasami zawodzi głowa, a czasami właśnie takie sytuacje jak dzisiaj. Myślę, że potrzeba też trochę więcej szczęścia, ale cały czas pracuję i będę chciał jechać jak najlepiej. Ja mam bardzo dobry kontakt z Maksymem Drabikiem czy Rohanem Tungatem. Mam też box obok Chrisa Holdera, który jak coś znajdzie, to mi podpowie.

O zwycięstwie gości zdecydowały dwa ostatnie wyścigi. Do tego momentu mecz był wyjątkowo zacięty.

Nie tak to planowaliśmy, ale dobrze, że wygrywamy

– mówił po meczu Wadim Tarasenko, zawodnik GKM-u.

Wadim Tarasenko: Początek był fajny i cieszę się, że pomagałem utrzymywać tlen przy wyniku, więc fajnie. Fajnie, że się skończyło na naszą korzyść. Chcielibyśmy od razu uderzać i nie mieć takiego, jak pani mówi „na styk”, no ale wyszło jak wyszło i na szczęście, że końcówka jest dla nas.

Zawsze dobrze wraca mi się do Rybnika

– mówił po spotkaniu Max Frick, który poprowadził zespół z Grudziądza do wygranej. A to w ROWie przed laty zaczynał swoją przygodę z polskim żużlem.

Radio 90: dobrze jest wrócić do Rybnika?

Max Fricke: Zawsze miło jest wrócić, bo mam stąd bardzo dobre wspomnienia z czasów kiedy tu jeździłem. Zawsze miło jest wrócić, zobaczyć kibiców klubu, w którym w Polsce zaczynałem swoją przygodę z żużlem. Dzisiaj było w porządku, miałem jeden zły wyścig, ale koniec końców skończyło się dobrze. Dobrze mi się dziś jeździło na tym torze, dobrze było wrócić, tu zawsze jest świetna zabawa.

Wyniki:

Innpro ROW Rybnik – 40
9. Nicki Pedersen – 6
10. Chris Holder – 6+1
11. Kacper Pludra – 4+1
12. Maksym Drabik – 12
13. Rohan Tungate – 6
14. Kacper Tkocz – 3
15. Paweł Trześniewski – 3+1
16. Jesper Knudsen – ns

Bayersystem GKM Grudziądz – 50
1. Max Fricke – 10+1
2. Jaimon Lidsey – 10+1
3. Jakub Miśkowiak – 11+1
4. Wadim Tarasienko – 4+2
5. Michael Jepsen Jensen – 11
6. Kevin Małkiewicz – 4
7. Jan Przanowski – 0
8. Kacper Łobodziński – 0

Czytaj także:

REKLAMA